Delegacje, delegacje... Wielu ludzi mi zazdrości, że często wyjeżdżam, zwiedzam. Patrzą na mnie z niedowierzaniem, gdy wyjaśniam, że po pierwsze nie lubię takich wyjazdów, a po drugie to nic przyjemnego, bo najczęściej nie ma na nic czasu, nawet na kilka 'pstryków'. Poza tym trzeba mieć w sobie jeszcze jakąś rezerwę, by po przerobieniu wszystkich tematów, na ogół na tyle ciężkich, że wymagały spotkania oko w oko pomimo odległości, tej geograficznej i tej czasowej, jeszcze próbować chłonąć widoki.

800_IMG_2515_KrajobrazZwiatrakiem_v1

Kwintesencją zagranicznych wyjazdów delegacyjnych jest dla mnie Kopenhaga. Ile to już razy odwiedziłem stolicę Danii? Trzy? Cztery? Nigdy nie przekroczyłem bramy lotniska, nie przywitałem się z kopenhaską syrenką. Spotkania biznesowe odbywają się w ściśle określonym celu omówienia szczegółów, a tych jest zawsze więcej, niż czasu. Tak więc pobudka około 5 rano, taksówka na lotnisko. Odstać swoje w ogonku, by zgodnie z miejscowym zwyczajem ściągnąć pasek od spodni a nieraz i zzuć obuwie. W jednej ręce trzymając zsuwające się spontanicznie spodnie, w drugiej bilet, w zębach... przemilczę. Przez bramkę. Posiedzenie w poczekalni i do autobusu, który wiezie do ciasnej latającej rury. Ciasnota, hałas i kultura wymuszonej obojętności. W miejscu docelowym te same ludzkie kołowroty. Wreszcie odnajduję salę, w której przyjdzie mi spędzić najbliższe sześć - siedem godzin, z przerwą na kanapki. Są już zwani biznesowi partnerzy... Dobrze, jeżeli w drodze powrotnej uda mi się w sklepie wolnocłowym kupić słodycze, np. paczkę M&Msów w rozmiarze 1 kg. Bo w słowiańskich krajach takich dostać niepodobna. Ot, lokalność. Powrót do domu późnym wieczorem, by nie powiedzieć nocą. Następnego dnia od rana do pracy.

 

Poniższe zdjęcia zrobiłem przez okno samochodu pędzącego przez środek Holandii na biznesową kolację. Było bardzo ciepło i miałem akurat 20 minut, by chociaż przez okno utrwalić co bądź. Stąd prześwietlenia i niedoświetlenia, tudzież chaos tematyczny. Ale gdziekolwiek bym zdjęć w Holandii nie robił, są cechy wspólne: porządek, wiatraki, kanały, rowery. Tak właśnie mogłyby wyglądać poslkie Żuławy. Mogłyby?

 

images/stories/20110525_Holandia/800_IMG_2482_Dom_v1.JPGimages/stories/20110525_Holandia/800_IMG_2491_DrogaWiatrak_v1.JPGimages/stories/20110525_Holandia/800_IMG_2496_Domek_v1.JPGimages/stories/20110525_Holandia/800_IMG_2500_NaRowerach_v1.JPGimages/stories/20110525_Holandia/800_IMG_2506_KrytyTrzcina_v1.JPGimages/stories/20110525_Holandia/800_IMG_2507_TypowyDom_v1.JPGimages/stories/20110525_Holandia/800_IMG_2509_Dom_v2.JPGimages/stories/20110525_Holandia/800_IMG_2515_KrajobrazZwiatrakiem_v1.JPGimages/stories/20110525_Holandia/800_IMG_2518_Krajobraz_v1.JPGimages/stories/20110525_Holandia/800_IMG_2524_Dom_v1.JPGimages/stories/20110525_Holandia/800_IMG_2525_Dom_v1.JPGimages/stories/20110525_Holandia/800_IMG_2529_Przystanek_v1.JPGimages/stories/20110525_Holandia/800_IMG_2533_Ren_v1.JPG

Dodaj komentarz