Założenia:

- chcemy usunąć dane z twardego dysku,
- sam dysk nie jest już nam potrzebny.

W wielu poradnikach można znaleźć opisy różnych metod unieszkodliwiania nośnika, jakim jest twardy dysk, wraz z danymi, jakie się na nim znajdują. Zaczynając od dość długotrwałych metod kładących 'programowych', które kładą nacisk przede wszystkim na zamazanie informacji znajdujących się na powierzchni dysku, poprzez bardzo kosztowne rozwiązania sprzętowe polegające na zmieleniu całego twardego dysku wraz z obudową w specjalnej niszczarce, jak to opisano m.in. w nr 09/2013 miesięcznika Chip.

Wydaje mi się, że jest dużo prostsza i tańsza, a przy tym równie skuteczna metoda.

Zapraszam do lektury!

Informacje zapisywane na powierzchni twardego dysku polegają na uporządkowaniu dipoli magnetycznych. Kasowanie danych polega więc na zniszczeniu wcześniejszego porządku. Można to zrobić na wiele różnych sposobów. A gdyby tak zaatakować same dipole i zniszczyć samą strukturę ferromagnetyka? Z fizyki wiadomo, że można to zrobić na co najmniej dwa sposoby.

Pierwszy, to silne uderzenie w ferromagnetyk. Wiadomo, że magnes trwały przestanie wykazywać uporządkowane pole magnetyczne, jeżeli uderzymy nim lub w niego np. młotkiem. W ten sposób można pozbawić magnes jest cech makroskopowych - niewielkie wycinki całego magnesu nadal zachowają strukturę dipoli magnetycznych. Ta metoda nie będzie więc mieć zastosowania do unieszkodliwiania dipoli na powierzchni talerzy twardego dysku.

Drugi sposób, to podniesienie temperatury ferromagnetyka. Pod jej wpływem zwiększają się drgania cząsteczek ciała stałego wykazującego właściwości ferromagnetyczne. Po przekroczeniu pewnej granicznej wartości, zwanej punktem Curie (lub temperaturą Curie), ciało przestaje wykazywać właściwości ferromagnetyczne - zanikają dipole magnetyczne. Punkt Curie jest stałą materiałową. Wystarczy teraz ustalić z jakiego materiału wykonane są nośniki pamięci oraz jaki jest jego punkt Curie.

Angielskojęzyczna wersja Wikipedii dostarcza ogólnych informacji o budowie twardego dysku. Warto zapamiętać, że warstwą ferromagnetyku pokryte są cienkie, obracające się z dużą prędkością talerze. Ta warstwa jest bardzo cienka, wynosi około 10-20 nm, a wykonana jest z cienkich warstw (filmów) kobaltowo-chromowo-platynowych (CoCrPt). Jak dokładnie skonstruowany jest taki film jest tajemnicą producenta. Ciężko znaleźć szczegółowe informacje na ten temat, natomiast wydaje się, że punkt Curie dla tych materiałów zawiera się w przedziale 200 - 400 ºC. Wniosek? Wystarczy twardy dysk umieścić na kilka zdrowasiek w rozgrzanym piekarniku... Biorąc pod uwagę, że w piekarniku możemy jednorazowo zmieścić nawet kilkanaście twardych dysków, to ta metoda niszczenia danych może się okazać najtańszą i najszybszą.

Przy okazji takiego wypieku jest spora szansa, że uszkodzeniu ulegnie elektronika sterująca pracą dysku. Nawet jeżeli nasz wypiek trafi w niepowołane ręce, to pierwszą barierą do pokonania będzie przywrócenie sterowania dyskiem.

Niestety nie udało mi się nigdzie znaleźć opisu doświadczeń polegających na próbie odzyskania informacji z takiego dysku poddanego działaniu wysokiej temperatury. Nie mam więc pewności, że przedstawiona przeze mnie metoda działa. Swoją drogą nie dziwię się specjalnie, że takiego opisu nie znalazłem. Odzyskiwanie danych to dzisiaj przecież wielki biznes. Byłoby dziwne, gdyby ktoś napisał, że nie udało mu się odzyskać danych usuniętych w ten sposób. Z drugiej strony taka prosta i tania metoda usuwania informacji godzi w interesy firm specjalizujących się w usuwaniu informacji.

Wnioski jak zwykle każdy wyciąga samodzielnie. Mnie opisana metoda przekonała.

Dodaj komentarz