Bardzo dawno, dawno temu, obok znanego powszechnie (?) Internet Explorera pojawił się Netscape Navigator. Wydawał się wtedy nowatorski, lekki, lepszy. Płynęły lata. O NN pamiętają nieliczni. Jego miejsce zajęła przeglądarka Firefox spod sztandaru Mozilla Foundation. Płynęły lata. Firefox podobno się zmieniał i udoskonalał. Czy rzeczywiście?
Obserwuję rozwój aplikacji o przydługiej nazwie 'przeglądarka internetowa' niemal od samego początku jej historii. Uważam, że pod względem funkcji, na realizację których pozwala użytkownikowi, niewiele ważnego przez te wszystkie lata się wydarzyło. Posłużę się konkretnym przykładem.

Przemierzając czeluście wszechnicy wiedzy wszelakiej (www) natrafiamy czasami na miejsca, do których chcielibyśmy w przyszłości powrócić. Możemy te miejsca sobie zapamiętać. Mowa o tzw. 'ulubionych', 'bookmarks', 'urlach', 'linkach', 'zakładkach', czyli po naszemu 'sznurkach'. Po pewnym czasie zbiera nam się tych sznurków cała kolekcja. W jaki sposób możemy nią zarządzać? Z grubsza dostępne są dwa sposoby:
1). Tworzymy w głównym sznurkowym katalogu podkatalogi, do których przyporządkowujemy poprzednio zgromadzone adresy.
2). Przyporządkowujemy pojedynczym sznurkom pewne cechy wspólne (ang. tags). Następnie będziemy mogli odnaleźć nasz 'sznurek' wpisując w narzędziu wyszukującym nazwę cechy.

Historycznie biorąc pierwsza z opisanych metod istniała od znacznie dłuższego czasu i była domyślną metodą porządkowania kolekcji 'sznurków'. Druga metoda dostępna jest stosunkowo od niedawna, dlatego ją pominę. Pamiętam, jak pewnego wolnego dnia postanowiłem zrobić porządek w swoich 'sznurkach'. Poprzypisywać im kategorie (katalogi) i poprzenosić je w taki sposób, bym w przyszłości w tylko mi wiadomy, intuicyjny sposób, mógł odnaleźć potrzebne informacje. Biedziłem się z tym zadaniem przez długie godziny, mając kolekcję zaledwie nieco ponad tysiąca odwiedzonych miejsc. Po chwili nie mogłem zrozumieć, czemu autorzy przeglądarki wymyślili tak mało ergonomiczny sposób przrenoszenia 'sznurków', jak ten znany z Exlploratora W$. Zarządzanie zakładkami aż się przecież prosi o układ dwupanelowy, znany z menedżerów plików, takich jak: 'Norton Commander', 'midnight commander' czy 'Krusader'. Zamiast ciągnąć sznurek myszą z miejsca A (źródłowego), do nowego katalogu, nie mogąc sprawdzić, co w nim już się znajduje, możnaby przecież to samo zrobić za pomocą klawiatury i kilku skrótów klawiszowych.

Niestety, do dzisiaj niewiele się zmieniło. Pomimo że Firefox jest już o ponad 10 lat starszy od Netscape Navigatora wciąż jest w nim stosowany ten sam niewygodny sposób zarządzania 'sznurkami'. Coś kiedyś gdzieś poszło nie tak?

By nie było, że tylko narzekam, podam też przykład pozytywny. Załóżmy, że chcę się podzielić swoimi internetowymi zdobyczami z resztą świata. Chcę umieścić 'sznurki' na swojej stronie internetowej, zachowując przy tym podział na katalogi dokładnie w taki sam sposób, jak to zrobiłem na swoim komputerze. Dalej, chcę udostępnić tylko niektóre z informacji, pozwalając tym samym nadal myśleć o mnie moim znajomym, którzy postanowią sprawdzić, co też trafiło do mojej kolekcji, w sposób pozytywny. Mili państwo jest, jest takie narzędzie. Nazywa się 'OnlineBookmarkManager', w praktyce baza danych przechowująca informacje o odwiedzonych miejscach. Nie tylko pozwala w sposób wygodny, nawet wręcz automatyczny, na import / eksport / synchronizację naszych 'sznurków' z bazą, ale również między innymi pozwala selektywnie udostępnić wybrane informacje.

Podsumowując, mam wrażenie, że autorzy Firefoxa nieco zapomnieli o tym, że przeglądarka przede wszystkim powinna być funkcjonalna. Moim zdaniem niewiele się zmieniło od czasu NN. Niewątpliwie dużym plusem jest możliwość pisania zewnętrznych aplikacji współdziałających z przeglądarką. Niemniej jednak nawet tak wydawałoby się proste funkcje, jak wspomniane zarządzanie 'sznurkami' poprzez zastosowanie dwupanelowego menedżera, jak dotąd nie powstały.

Pozostaje, jak zawsze, wierzyć w OpenSource, poprawę kodu, nie zapominając o możliwości własnoręcznego zakasania rękawów i dopisania brakujących narzędzi. Czego i sobie życzę.
Dodaj komentarz