Jednym z bardziej doskwierających w życiu codziennym absurdów są różne rozmiary wtyczek elektrycznych od zasilaczy. Problem dotyka szczególnie jaskrawo kilku grup urządzeń:
  • telefonów komórkowych
  • komputerów przenośnych (notebooków)
Co telefon, to inny typ wtyku ładowarki. Mało tego, co generacja telefonu, nawet tego samego producenta, to inny typ ładowarki. Wyobraźmy sobie, że konsumet kupuje nowy zestaw słuchawkowy wymieniający informacje z telefonem poprzez bezprzewodowy interfejs Bluetooth. Zastanówny się, jaka jest szansa, że ładowarka od jego starego telefonu będzie pasować do nowego zestawu słuchawkowego?
 
To samo tyczy się notebooków. Zdarzyła mi się już kiedyś sytuacja, kiedy to bardzo ważne dane zostały przywiezione 'na pokładzie' ultralekkiego notebóoka znanego producenta. Niestety właściciel komputera zapomniał z domu ładowarki. Przecież to drobiazg, komputer jest znanej marki, więc na pewno w tym samym budynku jest ze dwóch użytkowników, którzy będą mieli pasujące zasilacze. Niespodzianka. Nic z tego. Wtyk jest tym razem o parę dziesiątych milmetra mniejszy. Postęp?
 
Naiwni Ci, którzy sądzą, że wtyki różnych rozmiarów są do kupienia w sklepie elektronicznym 'na rogu'. Próbowałem niedawno kupić 'zwyczajnie' wyglądający wtyk zasilający kamerę pewnego bardzo znanego azjatyckiego producenta elektronicznych zabawek dla ludu. Łatwiej kupić cały zasilacz...
 
Doszło do tego, że pod hasłem 'zasilacz uniwersalny' czai się elektroniczny klocek nie tylko z przestawialnymi zakresami napięcia, ale może przede wszystkim ze zbiorem wymiennych 52 typów wtyczek obsługujących jakieś 25-50% najpopularniejszych w danej chwili i regionie urządzeń. 
 
Czemu tak jest, ach czemu? Cóż, umiejętności dialogu zanikają nawet w obrębie zwanych podstawowych komórek społecznych, a co dopiero mówić o dialogu między dużymi koncernami, z których każdy wie najlepiej, jak zbudować zasilacz impulsowy. Coś takiego jak 'standardowy' zasilacz nie może więc nadal zaistnieć. Poniekąd standardy spowalniają rozwój i postęp. Ale ich brak, przynajmniej czasami, nie powoduje budowy lepszego świata.
 
Problem występował również w przeszłości. Pamiętam ile się kiedyś nawalczyłem z głupimi kablami do poczciwego, starego, dobrego RS232. Był niby standard mówiący jak ma wyglądać wtyczka, a jak kabel, ale:
  • dostępne były wtyczki DB-9, jak również DB-25,
  • każda wtyczka mogła być męska lub żeńska,
  • każdy kabel mógł mieć skrzyżowane linie RxD i TxD lub nieksrzyżowane.
 
Hulaj dusza, lub zgaduj zgadula, co też trafi się w kolejnym urządzeniu ze 'standardowym złączem RS232'. Co szczęśliwsi mieli na wyposażeniu gadżety nazywane 'gender changer' (ang. 'zmieniacz płci' czyli specjalne interfejsy mechaniczno-elektryczne, które pozwalały łączyć ze sobą np. wtyczki żeńskie z żeńskimi) oraz zapas różnego typu kabli. Ci mniej szczęśliwsi musieli się uczyć lutować. 
 
A teraz pytanie do czytających: ile jest dzisiaj typów złącza USB, sukcesora RS232? 
Dodaj komentarz