Niemożliwe stało się możliwym. Wreszcie, po 7 latach, został w Polsce zorganizowany Joomla! Day, czyli święto wszystkich współtwórców środowiska do tworzenia stron www o nazwie Joomla!. Tak się składa, że się do nich zaliczam, więc z tym większą przyjemnością przyjąłem zaproszenie samego Stefana Wajdy do uczestnictwa w tym wydarzeniu.

Zapraszam do lektury!

Tegoroczny Joomla! Day odbył się w Poznaniu w dniach 22-23 września. Dla mnie oznaczało to konieczność rozpoczęcia weekendu bardzo wcześnie rano (22 września w tym roku wypadł w sobotę), by na około 10.00 być już w Poznaniu. Wraz ze mną w samochodzie podróżowali uczestnicy projektu YASIG.

Pierwszy dzień był zorientowany na business, co w praktyce oznaczało prezentacje zorientowane na komercyjne rozszerzenia przygotowane dla środowiska Joomla!. Zostałem poproszony o tłumaczenie online przynajmniej niektórych dialogów pomiędzy uczestnikami spotkania. Przypadł mi też w udziale zaszczyt odczytania przemówienia otwierającego całą imprezę.

Wydarzenie miało miejsce w pomieszczeniach poznańskiej Malty. Tu, jednocześnie nawet w 4 salach, odbywały się krótkie prelekcje uczestników, kończące się krótką sesją pytanie-odpowiedź. Wieczorem, po zakończeniu części oficjalnej, odbyła się niemniej ważna część nieoficjalna, w której nie mogłem uczestniczyć.

Niedziela została przewidziana na 'dzień społeczności'. Bardzo czekałem na przemówienie otwierające. Dla mnie Joomla! to przede wszystkim współdziałanie, a dopiero na drugim miejscu narzędzia, technika, rozwój. Całe przedsięwzięcie Joomla! będzie dla mnie interesujące tylko tak długo, jak długo da się za pomocą dostępnych za darmo narzędzi przygotować użyteczną, działającą stronę www. A jeżeli przy tym jeszcze nie będzie ona odbiegała estetyką od rozwiązań komercyjnych, to tylko będę się cieszyć. Ale korzystanie z darmowych narzędzi to dla mnie także pewne zobowiązanie społeczne. Skoro otrzymałem za darmo owoce czyjejś pracy, to korzystając z nich do swoich celów powinienem się za to odwdzięczyć. Na przykład tłumacząc interfejs użytkownika na nasz słowiański język, pisząc dokumentację, wyjaśniając innym, jak coś działa (lub nie działa). Trochę jak w filmie pt. 'Podaj dalej'.

Już w prelekcji otwierającej (wygłoszonej przez człowieka, który specjalnie na to spotkanie przemierzył pół świata, Ryana Ozimka) usłyszałem dokładnie to, co chciałem usłyszeć: ludzie, możliwość realizacji własnych celów, ale poprzez współdziałanie. Zbudowany tymi słowy przygotowywałem się spokojnie do swojego wystąpienia poświęconego projektowi YASIG, który mam przyjemność współtworzyć. Ze względów logistycznych poprosiłem innego uczestnika o zamienienie się ze mną, co pozwoliło mi wygłosić moje kilka słów nieco wcześniej. W perspektywie miałem bowiem jeszcze powrót do Trójmiasta.

Liczę, że za niedługi czas nagranie z mojego wystąpienia, które było nagrywane, zostanie udostępnione w Internecie (np. na tym kanale youtube). Niestety trochę mnie zjadła trema i nie powiedziałem wszystkiego tego, co chciałem powiedzieć. Mam w życiu to wielkie szczęście, że udało mi się przekonać grupę ludzi, by stworzyć coś wspólnie. Najważniejszym przesłaniem, którym chciałbym się podzielić, jest wiara w możliwość realizacji przedsięwzięć przekraczających możliwości jednostki. Pomimo, że nie znam się na programowaniu stron www i do tego mam na tyle mało czasu, że nauczenie się tych dla mnie nowych umiejętności wymagałoby ode mnie wielkiej koncentracji, to udało mi się stworzyć aplikację współpracującą z Joomla!. Czyli jeżeli jest coś, czego bardzo pragniesz i jest to zadanie przerastające Twoje siły, to musisz w sobie znaleźć na tyle dużo determinacji, by do realizacji swojego pomysłu przekonać innych. Mi się ta sztuka udała. Do Poznania przyjechałem pokazać owoce ponad dwuletniej pracy grupy liczącej w porywach nawet siedem osób.

Model, wg którego przyszło nam pracować, w Polsce jest chyba nadal rzadko spotykany. Stworzyliśmy oprogramowanie na licencji GPL, co oznacza m.in., że cały przygotowany kod źródłowy może zostać wykorzystany do dowolnego celu przez kogokolwiek. Jak dotąd nie udało mi się wymyślić żadnego zastosowania komercyjnego dla owoców naszego projektu. W praktyce więc realizujemy wolontariat. Spotkania odbywają się raz w tygodniu, po pracy. Siadamy w jednym miejscu przy komputerach przenośnych i staramy się, każdy po swojemu, zrealizować założenia projektu. Nad tym projektem spędzam więc jakieś trzy - cztery godziny w tygodniu. Niektórzy, jak ja, nie mają zbyt wielkiego pojęcia o programowaniu, ale np. potrafią tłumaczyć dokumentację. Inni tworzą grafikę, jeszcze inni testują efekty naszej pracy. Postępy są bardzo powolne. Brakuje dokumentacji. Niektóre funkcje nie działają tak, jak powinny. Moi przyjaciele programiści nazywają tę sytuację 'piekłem open source'u': z jednej strony możesz zajrzeć, jak coś jest zrobione, a nawet wykorzystać bez ograniczeń owoce pracy innych ludzi. Z drugiej strony twórcy wielu rzeczy nie wyjaśnili, zrobili coś na skróty, czy wręcz wypuścili rozwiązanie, które nie działa.

Na zakończenie kilka słów o społeczności Joomla! w Polsce. Niestety mamy parę cech narodowych, które w znacznym stopniu utrudniają budowę społeczności. Na potrzeby organizacji tego święta, bo tak ja postrzegałem całą tę imprezę, została założona fundacja 'PCJ otwarte źródła'. Za stroną formalną i organizacyjną tego przedsięwzięcia stoi garstka ludzi, którzy na zasadzie dobrej woli i chęci poświęcenia własnego wolnego czasu zrobili coś dla innych. Polacy mają niechęć do zrzeszania się gdziekolwiek i w jakiejkolwiek postaci we krwi. By tak z natury efemeryczne przedsięwzięcia, jak budowa społeczności, mogły trwać, należy spełnić szereg warunków: trzeba zapewnić dostęp do narzędzi informatycznych, np. sprawnie działającego forum, pobudzić chęć podzielenia się z innymi owocami własnej pracy itp. itd. Miałem momentami wrażenie, że niestety jeszcze jesteśmy na etapie, w którym każdy próbuje jak najszybciej i jak najwięcej zarobić, na czymkolwiek i byle jak. Dzielenie się z innymi, nawet tłumaczeniami, nawet wiedzą dość powszechnie znaną, to już zbyt wiele. Piszę w ten sposób, bo ta tzw. 'społeczność' mieści się w dwóch słowach: Stefan Wajda. Jest to człowiek, który znalazł w sobie przed laty motywację, by zająć się tłumaczeniem i uczeniem innych o tym, czym jest Joomla!. Przetłumaczył z angielskiego niezliczoną ilość rozszerzeń (będzie tego pewnie ponad dwie setki) i niezliczoną ilość artykułów napisanych przez innych. Jest przy tym także autorem wielu artykułów, moderatorem na forum, alfą i omegą. Tytan pracy. Nasz słowiański świat nie jest chyba jeszcze gotowy, by właściwie ocenić Instytucję, jaką stał się Stefan, skoro w kuluarach dało się np. słyszeć, że 'cała ta Joomla! to na razie taki wielki wolontariat; po co to w ogóle jest'.

 

Cóż, do następnego razu. pierwsze koty za płoty. Link prowadzi do prezentacji, którą miałem przyjemność wygłosić, a poniżej film z tego wydarzenia.

embed video plugin powered by Union Development
Dodaj komentarz