W tej kategorii znajdą się produkty, które nie są niebędne, bez których można się swobodnie obyć, ale mogą urozmaicić lub poprawić nasze rowerowe doświadczenia. Z założenia w tej kategorii będzie się pojawiał jeden artykuł miesięcznie opisujący tytułowy gadżet.

750 IMG 6917 Zegar v1

Nawet, jeżeli cały twój czas nie jest podporządkowany jeździe na rowerze, a rower traktujesz tylko ja dopełnienie czasu, to i tak być może chciałbyś, by w jednym z twoich pokojów zawisł zegar na planie koła rowerowego. Ja właśnie taki prezent dostałem pod choinkę.

Zapraszam do lektury!

750 Finn Zblizenie v1

Najpierw do naszych dłoni i potem kieszeni trafił przenośny telefon zwany telefonem komórkowym. Z czasem rósł, by osiągnąć całkiem spore rozmiary. Wraz ze wzrostem zyskiwał na funkcjonalności stając się z czasem przenośnym terminalem. Dzisiaj wprost trudno wyobrazić sobie bez niego funkcjonowanie w społeczeństwie. Stał się bramą do Internetu, sposobem na opłacenie usług itp. itd. Nic więc dziwnego, że chcemy ciągle go mieć przy sobie. Również podczas naszej ulubionej aktywności, czyli podczas jazdy na rowerze. I tu pojawiło się wyzwanie przygotowania interfejsu, który pozwoli na połączenie naszego małego przenośnego terminala z rowerem w sposób pewny i bezpieczny.

Zdarzyło mi się przetestować w przeszłości różne rozwiązania tego typu, ale dopiero teraz, po dobrych kilku latach, mogę przyznać, że znalazłem rozwiązanie, które mnie w pełni satysfakcjonuje.

Zapraszam do lektury!

640 IMG 8585 SrubkiWprzerzutce v1

Współczesne podręczne zestawy narzędzi (tzw. scyzoryki) coraz częściej zawierają wyłącznie zestaw podstawowych kluczy imbusowych (nazywanych także kluczami ampułowymi). Z punktu widzenia niezawodności chciałoby się mieć w rowerze jak najmniej typów śrub oraz różnych rozmiarów śrub. Podążając za tą ideą postanowiłem wymienić wszystkie pozostałe śruby innego typu na śruby imbusowe.

Zapraszam do lektury!

640 IMG 8596 DlugiKoszyk v1

Podczas jazdy na rowerze pić się chce. Warto więc mieć przy sobie nieco ulubionego płynu. Jak i w czym go przewieźć? Płyn ma sporą masę właściwą. Już zaledwie jeden decymetr sześcienny zwany popularnie litrem waży przynajmniej kilogram. Ten dodatkowy kilogram trzeba jakoś przymocować do ramy, względnie własnego organizmu.

Podczas jazdy na rowerze nie lubię mieć nic na plecach, bo intensywnie parują. Jakakolwiek nieprzenikliwa bariera natychmiast powoduje pojawienie się potu, który wkrótce zaczyna nieprzyjemnie chłodzić. W moim przypadku odpadają więc jakiekolwiek plecaki, w szczególności te napełniane wodą. Cóż, ja w trakcie dłuższych podróży piję całkiem sporo. Zwykły bidon o pojemności do 0,5 l mi zwyczajnie nie wystarczy. Z kolei dodatkowy, drugi bidon, to konieczność zamocowania w rowerze drugiego bidonu, a więc kolejny koszyk, kolejne koszty.

Sam pomysł bidonu, czyli dedykowanego naczynia czy butelki służącej do przewożenia w niej płynu zwyczajnie do mnie nie trafił. Po co mi takie naczynie, które trzeba każdorazowo myć, skoro mogę w najbliższym sklepie spożywczym kupić jednorazową butelkę pet 1,5 l? Wszystko fajnie, ale z kolei taka butelka dość słabo mieści się w typowym koszyku na bidon.W trakcie jazdy po bardziej wyboistym terenie lubi wypadać w najmniej odpowiednim momencie. Rozginany koszyk lubi też pęknąć, oczywiście w najmniej odpowiednim momencie.

Rozwiązanie? Montaż koszyka na butelkę pet do... widełek przedniego koła. Pomysł wydaje się być banalnie prosty. Nieco trudniej z jego realizacją.

Zapraszam do lektury!

800 IMG 4339 v1

Niby nic, dzwonek rowerowy o 'nieprzeraźliwym dźwięku'. Wydawało by się, że trudno poprawić tak oczywisty pomysł. A tu proszę, Holendrzy potrafią. Kłopot z tradycyjnym dzwonkiem polega na tym, że od podjęcia decyzji o uruchomieniu dzwonka do faktycznego wykonania tej czynności mija całkiem sporo czasu podczas którego rowerzystka (lub rowerzysta) lokalizuje wzrokiem dzwonek i sięga do niego dłonią. W tym czasie jej (jego) pojazd pokonuje kolejne cenne metry. A gdyby tak dzwonić dzwonkiem niemal odruchowo, bez potrzeby patrzenia na to, co się zamierza zrobić?

 

Zapraszam do lektury.