640 IMG 8596 DlugiKoszyk v1

Podczas jazdy na rowerze pić się chce. Warto więc mieć przy sobie nieco ulubionego płynu. Jak i w czym go przewieźć? Płyn ma sporą masę właściwą. Już zaledwie jeden decymetr sześcienny zwany popularnie litrem waży przynajmniej kilogram. Ten dodatkowy kilogram trzeba jakoś przymocować do ramy, względnie własnego organizmu.

Podczas jazdy na rowerze nie lubię mieć nic na plecach, bo intensywnie parują. Jakakolwiek nieprzenikliwa bariera natychmiast powoduje pojawienie się potu, który wkrótce zaczyna nieprzyjemnie chłodzić. W moim przypadku odpadają więc jakiekolwiek plecaki, w szczególności te napełniane wodą. Cóż, ja w trakcie dłuższych podróży piję całkiem sporo. Zwykły bidon o pojemności do 0,5 l mi zwyczajnie nie wystarczy. Z kolei dodatkowy, drugi bidon, to konieczność zamocowania w rowerze drugiego bidonu, a więc kolejny koszyk, kolejne koszty.

Sam pomysł bidonu, czyli dedykowanego naczynia czy butelki służącej do przewożenia w niej płynu zwyczajnie do mnie nie trafił. Po co mi takie naczynie, które trzeba każdorazowo myć, skoro mogę w najbliższym sklepie spożywczym kupić jednorazową butelkę pet 1,5 l? Wszystko fajnie, ale z kolei taka butelka dość słabo mieści się w typowym koszyku na bidon.W trakcie jazdy po bardziej wyboistym terenie lubi wypadać w najmniej odpowiednim momencie. Rozginany koszyk lubi też pęknąć, oczywiście w najmniej odpowiednim momencie.

Rozwiązanie? Montaż koszyka na butelkę pet do... widełek przedniego koła. Pomysł wydaje się być banalnie prosty. Nieco trudniej z jego realizacją.

Zapraszam do lektury!

Golenie widelca przedniego koła typowo mają całkiem sporą średnicę. Zadanie polegało na znalezieniu lekkiej obejmy, która dałaby się założyć na rurę i dodatkowo można by do niej coś przykręcić. Po dłuższych poszukiwaniach udało mi się znaleźć taką uniwersalną obejmę wykonaną z gumy, pasującą do rur o bardzo różnych średnicach w sklepie Decathlon. Koszt takiej obejmy jest porównywalny z ceną bidonu: 25 pln (rok 2013). Co warte jest podkreślenia, do założenia obejmy nie są potrzebne żadne narzędzia. Wystarczy dłoń. Polecam zaciągnąć oba gumowe paski tak bardzo, jak to możliwe. Otwory w paskach pasują do dwóch wypustek widocznych na jednym z poniższych zdjęć.

images/stories/20130209_ObejmaDoBidonu/640_IMG_8580_Obejma_v1.JPGimages/stories/20130209_ObejmaDoBidonu/640_IMG_8583_ObejmaDecathlon_v1.JPG

Drugim elementem układanki jest odpowiedni koszyk na bidon. Na rynku od lat dostępny jest koszyk dedykowany do dużych butelek pet, o pojemności 1,5 l. Jest to koszyk firmy Topeak, model Modula Cage XL. Fajnie, gdyby ten model pozwalał jeszcze na dopasowanie dolnego trzymania do średnicy butelki, jak ma to miejsce w modelu tej samej firmy Modula Cage II. Górne mocowanie butelki jest dopasowane niestety tylko do korka i nie pozwala na objęcie korpusu butelki. Pomimo tych niedostatków i tak producentowi należy się duży plus za pomysł. Koszt to 48 pln (rok 2013).

Jak sprawdziłem jest to jedyny na rynku koszyk na bidon, który mieści bez problemu także mój duży termos o pojemności 1 l. Niestety termos jest przytrzymywany tylko przez dolną, wygiętą część koszyka, co powoduje, że nie jest trzymany zbyt pewnie. Już wymyśliłem rozwiązanie tego problemu. Okleję górną część termosu paskiem z tkaniny typu "rzep", a pasek z tej tkaniny owinę wokół pręta koszyka. Powinno wystarczyć.

images/stories/20130209_ObejmaDoBidonu/640_IMG_8592_DlugiKoszyk_v1.JPGimages/stories/20130209_ObejmaDoBidonu/640_IMG_8596_DlugiKoszyk_v1.JPG

Zastosowanie obu opisanych powyżej elementów pozwoliło mi na zrealizowanie w praktyce przeniesienia butelki z wodą z ramy lub sakw na widelec. Mogę się zatem pozbyć tradycyjnego koszyka przykręconego do jednej z głównych rur ramy roweru. Przestrzeń pomiędzy bokami przedniego trójkąta ramy aż się prosi o zagospodarowanie. Kiedyś zajmowana była przez manetki przerzutek i właśnie koszyk oraz bidon. Dzisiaj manetki w zasadzie zawsze umieszczone są na kierownicy. A skoro i bidon udało mi się przenieść w inne miejsce, to czas tę przestrzeń zagospodarować, np. dużą torbą na różne drobiazgi. Ale to już temat na osobny artykuł...

Dodaj komentarz