Zapraszam do lektury materiałów poświęconych przygotowaniu drogi rowerowej pomiędzy gdańskimi dzielnicami Oliwa i Osowa.

Dnia 5 lutego na Facebooku Roger Jackowski (Obywatelska Liga Ekologiczna, Gdańska Kampania Rowerowa) zamieścił na Facebooku apel nastęþującej treści (kursywą oznaczono cytat):

W piątek o (7 lutego, przyp. mslonika) 18:00 w siedzibie Rady Osiedla Oliwa (ul. Opata
Rybińskiego 10) odbędzie się sesja poświęcona opinii dla
planu zagospodarowania dla trasy rowerowej Owczarnia - Oliwa przez ulicę Kościerską (najkrótsze, najbardziej płaskie i najprzyjemniejsze połączenie!)

Ponieważ Rada Oliwy i Osowy są nastawione negatywnie, potrzebne jest jak najliczniejsze rowerowe wsparcie. Jeśli ktoś z was może przybyć to proszę o info na priv. Jeśli znacie kogoś ze znajomych który mógłby to przekażcie info dalej. Dzięki!!!

 

Dnia 7 lutego 2014 mslonik otrzymał od Rogera następujące przemyślenia, które publikuję w całości poniżej:

Oliwa nie zawsze sprawiedliwa czyli o tym jak Radni nad drogą rowerową Oliwa - Osowa radzili

Dzisiejsze (7 lutego 2014) spotkanie Rady Dzielnicy Oliwa opuściłem w dość smutnym nastroju. Było ono poświęcone wydaniu opinii dla zmiany planu zagospodarowania, umożliwiającego budowę komunikacyjnej drogi rowerowej z Osowej do Oliwy. Droga ta, od wielu lat oczekiwana przez mieszkańców obu dzielnic, mogłaby stać się realną alternatywą dla wiecznie zatłoczonej ul. Spacerowej, zdejmując z niej przynajmniej kilka procent ruchu samochodowego. Jak wynika z badań, wielu mieszkańców przesiadłoby się na rowery, gdyby tylko otrzymali bezpośrednie, krótkie i wygodne połączenie rowerowe. Ze względów geograficznych (odległość, spadki terenu, lasy TPK) takie połączenie można poprowadzić zaledwie na dwa sposoby. Jednym z nich jest ulepszenie istniejącej drogi leśnej w ciągu ulicy Kościerskiej, drugim – kontynuacja budowy drogi rowerowej wzdłuż ul. Spacerowej (obecnie doprowadzonej do leśniczówki Renuszewo).

Niestety, nawet pobieżna analiza kosztów i uwarunkowań inwestycyjnych wskazuje, że wariant „Spacerowa” nie jest możliwy do zrealizowania w najbliższych latach. Powodem jest konieczność powiązania i koordynacji budowy drogi rowerowej z gigantyczną i aktualnie będącą zaledwie w sferze planów – rozbudową ul. Spacerowej (z tunelem pod Pachołkiem). Inwestycja w samą drogę rowerową jest sprzeczna z aktualnym planem zagospodarowania. Co więcej, po wybudowaniu Nowej Spacerowej droga rowerowa zostałaby zburzona, pieniądze wydane na nią zostałyby wyrzucone dosłownie w błoto. A są to pieniądze gigantyczne, ponieważ do wykonania byłyby ogromne prace ziemne a także niezwykle kosztowna kładka pieszo rowerowa nad obwodnicą (obecnie ulica Spacerowa na tym odcinku nie posiada nawet chodników, zaś natężenie ruchu stanowi znaczące zagrożenie dla rowerzystów na jezdni). Co więcej, na wariant „Spacerowa” nie zgadza się też leśnictwo, argumentując to znacznymi stratami w drzewostanie i niedopuszczalnymi pracami ziemnymi przy skarpach istniejącej ulicy Spacerowej. Jeśli argumentów byłoby zbyt mało – ewentualne koszty tej inwestycji musiałyby zostać poniesione w 100% przez Miasto Gdańsk, bez szans na dofinansowanie z programów operacyjnych Unii Europejskiej - ze względu na kolizję z innymi projektami dofinansowanymi ze środków UE. Mowa o kosztach rzędu 6 mln zł za drogę rowerową i co najmniej 10 - 15 mln zł za kładkę nad obwodnicą. Dla inwestycji stricte rowerowej są to koszty niewyobrażalne do poniesienia.

Co pozostaje? Wyłącznie opcja utwardzenia asfaltem istniejącej drogi leśnej w ciągu ul. Kościerskiej. Przemawia za tym wiele: zgoda nadleśnictwa, brak konieczności wycinki drzew, wielokrotnie niższe koszty budowy, możliwość pokonania obwodnicy znacznie mniej ruchliwym węzłem Owczarnia (wyposażonym w chodniki), a także pozytywny efekt ekologiczny w postaci remontu istniejącego, nieszczelnego kolektora ściekowego, który przebiega obecnie pod ul. Kościerską, zatruwając obszar położonego nieopodal rezerwatu „Źródliska w Dolinie Ewy”. Oczywiście nie ma róży bez kolców. Zamiast drogi ziemnej w lesie pojawiłby się asfalt (choć wąski i przeznaczona wyłącznie dla rowerów i pojazdów leśnictwa). W pobliżu granicy rezerwatu pojawiłoby się oświetlenie (choć parkowe, o niskiej emisji światła, możliwego do skierowania wąskim snopem prawie wyłącznie na pas drogi). Z punktu widzenia istotnego wpływu na przyrodę, tylko kwestia oświetlenia może (ale nie musi) mieć jakiekolwiek znaczenie. Wbrew obiegowym opiniom, obecne asfaltobetony nie emitują bowiem zanieczyszczeń (poza momentem układania), jak miało to miejsce w przypadku niegdyś stosowanych asfaltów smołowych.

I tu dochodzimy do sedna. Jest nim pytanie – czy w ogóle chcemy (komunikacyjnej) drogi rowerowej do Osowy? Czy chcą tego – tak, jak deklarują - radni rad dzielnic – Osowej i Oliwy? Czy chce tego miasto Gdańsk (urząd, prezydent, oficer rowerowy)? A jeśli chcemy, to na jakie koszty i skutki uboczne jesteśmy w stanie przystać i co jesteśmy w stanie poświęcić?

Odpowiedź na to pytanie okazała się bardzo niejednoznaczna. Co bowiem stało się na posiedzeniu Rady Oliwy? Radni, po długiej dyskusji, prawie jednogłośnie (przy 1 głosie wstrzymującym) odrzucili propozycję Urzędu Miasta zmierzającą w kierunku realizacji trasy rowerowej w ul. Kościerskiej. Jednocześnie, ci sami radni, gromko zadeklarowali wobec licznie zgromadzonej (mocno rowerowej) publiczności – „to nie jest głosowanie przeciwko rowerzystom”.

Szanowni Państwo Radni – niestety, ale było to głosowanie nie tylko przeciwko rowerzystom, ale także przeciwko jakiejkolwiek sensownej wadze argumentów, przeciwko oczekiwaniom wielu mieszkańców waszych dzielnic (podobną decyzję podjęła Rada Osowej), a przede wszystkim – było to głosowanie przeciwko władzom Gdańska jako takim, a zatem – przeciwko (wszelkim) propozycjom tych władz, bez względu na wagę argumentów i ich słuszność. Przez całą dyskusję miałem wrażenie, że temat rowerowy jest tam wyłącznie pretekstem, by dokopać Urzędowi Miejskiemu, Radzie Miasta, Prezydentowi. Twierdzę tak na podstawie wyniku głosowania (jednogłośność w tak dyskusyjnej sprawie), przytaczanych argumentów (Rada Oliwy celowała w wyszukiwaniu wszelkich możliwych, nawet całkiem irracjonalnych argumentów przeciwko inwestycji – na przykład... ewentualnych kolizji rowerzystów ze zwierzętami (sic!)) a także licznych, emocjonalnych wypowiedziach radnych, wyraźnie skonfliktowanych z obecną „władzą centralną” w mieście.

Nie moją rolą jest ocena powodów działania Rady Oliwy w atmosferze konfliktu totalnego z Miastem. Natomiast z punktu widzenia mieszkańca Gdańska jak i rowerzysty – był to żenujący popis politykierstwa, zamiast radzenia (jak wynikałoby z nazwy waszego organu samorządu). Państwo Radni – niestety, ale pokazaliście, że w praktyce niczym nie różnicie się od tak krytykowanej za upolitycznienie – Rady Miasta Gdańska czy polskiego Sejmu. Zamiast rzetelnej debaty o argumentach i interesie mieszkańców, zajmujecie się politycznym przeciąganiem liny, szukaniem okazji by blokować, negować, kontratakować.

Pomijając kwestie rowerowe, Radę Oliwy opuściłem ze smutkiem, ponieważ byłem i jestem nadal gorącym zwolennikiem decentralizacji władz samorządowych i przekazywania kompetencji decyzyjnych niżej – właśnie radom dzielnic. Jednak aby miało to sens, w radach tych muszą zasiadać społecznicy a nie politykierzy. Ludzie, którzy są w stanie wznieść się ponad osobiste sympatie i antypatie, jeśli w grę wchodzi załatwienie konkretnej sprawy, uczciwe rozważenie argumentów. Tego z waszej strony niestety zabrakło. Jedyna nadzieja w tym, że prędzej czy później – mieszkańcy waszych dzielnic rozliczą was z tego, co i jak „uradziliście”. Moją rolą, jak i innych osób zaangażowanych w społeczne działania na rzecz poprawy jakości życia w Gdańsku będzie zatem, aby jak najszerzej poinformować wszystkich zainteresowanych, jak oto „radzi” wasza Rada.


Roger Jackowski
Obywatelska Liga Ekologiczna
Gdańska Kampania Rowerowa

 

Komentarz mslonika:

Niestety Roger nie przedstawił kontekstu spotkania, czyli jakie są konsekwencje negatywnej opinii Rady Dzielnicy Oliwa. Podobnie brak informacji o konsekwencjach ewentualnej pozytywnej opinii Rady Dzielnicy Oliwa. Nie przedstawiono też żadnych argumentów drugiej strony, tj. Rady Dzielnicy Oliwa. Dlaczego ten organ sprzeciwił się budowie? Po lekturze powyższej wypowiedzi nie wiem, czy droga do budowy ścieżki w zaproponowanej postaci została ostatecznie zamknięta, czy też została odłożona.

Powstaje też oczywiste pytanie, czy cywilizowanie przedłużenia ul. Kościerskiej jest w interesie mieszkańców i rowerzystów. Z mojego osobistego punktu widzenia wystarczyłoby utwardzenie nawierzchni podobne do tego, jakie możemy zobaczyć na trasie wzdłuż ul. Słowackiego, nie musiałaby od razu pojawiać się nawierzchnia bitumiczna.

Skoro Rada Dzielnicy Oliwa 'nie ma nic przeciwko rowerzystom', to może z łaski swojej sama zaproponuje rozwiązanie przedstawionego problemu komunikacyjnego, czyli budowy przepustowej trasy rowerowej łączącej Oliwę z Osową. Cytując Rogera:

I tu dochodzimy do sedna. Jest nim pytanie – czy w ogóle chcemy (komunikacyjnej) drogi rowerowej do Osowy? Czy chcą tego – tak, jak deklarują - radni rad dzielnic – Osowej i Oliwy? Czy chce tego miasto Gdańsk (urząd, prezydent, oficer rowerowy)? A jeśli chcemy, to na jakie koszty i skutki uboczne jesteśmy w stanie przystać i co jesteśmy w stanie poświęcić?

Dodaj komentarz