Rower to pojazd napędzany siłą mięśni, na dwóch kołach. Tak przynajmniej przyjęło się przyjmować potocznie. Ścisłą definicję roweru stworzyła UCI (Międzynarodowa Unia Kolarska) tym samym wyrzucając poza nawias tej definicji wszelkie inne pojazdy napędzane siłą mięśni, jeżdżące na kołach. Myślę, że znakomita większość czytelników kojarzy pojęcie 'roweru poziomego', czyli z grubsza takiego, który po pierwsze nie spełnia definicji UCI, a po drugie ciało kierowcy jest bardziej lub mniej przechylone do poziomu. Jak zatem nazwać pojazdy, w których pozycja kierowcy jest wyprostowana?

Zapraszam do lektury!

Wśród konstruktorów pojazdów poruszających się po lądzie i napędzanych siłą mięśni jest parę idei, podobnych do świętego Graala, o którym wszyscy są przekonani, że istnieje, ale nikt go nigdy nie widział:

  1. najszybszy możliwy pojazd,
  2. pojazd najefektywniejszy energetycznie,
  3. pojazd najlżejszy.

Cóż to jednak znaczy pojazd najszybszy? By odpowiedzieć na to pytanie przygotowano już bardzo dawno temu dyscypliny, które miały te osiągi sprawdzać. I tak do dzisiaj istnieją następujące dyscypliny:

  1. 200 m ze startu zatrzymanego - liczony jest czas od startu, do minięcia mety oddalonej od linii startowej o 200 m, przy czym zawodnik na linii startowej w chwili startu nie może się poruszać,
  2. 200 m ze startu lotnego - liczony jest czas na dystansie 200 m, przy czym przed minięciem linii startowej zawodnik może się poruszać,
  3. 1 h ze startu zatrzymanego - liczony jest dystans przejechany od chwili startu do upływu dokładnie jednej godziny, przy czym zawodnik na linii startowej w chwili startu nie może się poruszać,
  4. 1 h ze startu lotnego - liczony jest dystans przejechany od chwili startu do upływu dokładnie jednej godziny, przy czym zawodnik na linii startowej już może się poruszać.

Historia pokazała, że na maszynach spełniających definicję UCI osiągnięto już kres możliwości ludzkiego ciała. Tam, gdzie tych technologicznych ograniczeń nie ma, kolejne rekordy są bite, a granice przesuwane, co kilka miesięcy.

A co to znaczy pojazd najefektywniejszy energetycznie? Rower swoją oszałamiającą karierę zawdzięcza m.in. temu, że przeciętny człowiek, nie uprawiający wyczynowo sportu, pomimo marnych 300 W energii wydatkowanych przez dłuższy czas, a chwilowo powiedzmy nawet 500 W, może pokonać w ciągu całego dnia dystans nawet 200 km. Piechotą niemożliwe, biegiem tym bardziej nie. A więc rower to prawdziwe siedmiomilowe buty! Zwróćmy przy tym uwagę, że zasadniczo do napędzania tej przedziwnej maszyny wykorzystuje przede wszystkim nogi. A gdyby tak uruchomić jeszcze jednocześnie ręce? Przy okazji wydatkowania mocy okazuje się, że ogromny wpływ na osiągi człowieka ma opór, temperatura zewnętrzna oraz wilgotność. M.in. dlatego dużo szybciej poruszamy się na rowerze niż pływamy.

Pojazd najlżejszy jest wyzwaniem z pogranicza inżynierii materiałowej oraz różnych koncepcji rozwiązania napędu, czyli zamiany energii ludzkich mięśni na ruch posuwisty.

Podsumowując, wyścig trwa. Niezależnie jednak od rozwiązań w jakimś sensie najlepszych tzw. rynek konsumencki hojnie wynagrodzi rozwiązania w jakimś tylko sensie lepsze od rozwiązań już na nim obecnych. A na tym rynku, jak na razie niepodzielnie, króluje rower.

Ku własnemu miłemu zaskoczeniu odkryłem niedawno, że pojawiają się pierwsze maszyny napędzane siłą ludzkich mięśni, na których nacisk położono na pionową sylwetkę. Nie od dziś bowiem wiadomo, że jedną z podstawowych wad roweru jest na dłuższą metę niezbyt wygodna pozycja: ręce prawie nieruchome, chociaż podparte, kręgosłup podparty na siodełku. A gdyby tak pozwolić człowiekowi chodzić, ale efekt chodzenia zamienić na ruch na kołach? Można zaryzykować, że najprostszym wdrożeniem tego pomysłu była maszyna biegowa Karola Draisa, ostatnio przeżywająca swój renesans, chętnie nabywana przez rodziców dla swoich dzieci. Inne popularne rozwiązanie, które jakoś nie przebiło się do szerszej publiczności, to tzw. hulajnoga. Kolejne wdrożenia tego pomysłu przedstawiam poniżej.

Niezmiennie niezwykle ważnym parametrem podczas porównywania różnych maszyn napędzanych siłą mięśni pozostaje ich masa. Powód jest jakże banalny: by się na nich poruszać, musimy w ruch wprawić naszą masę własną powiększoną o jeszcze masę maszyny. Im więc masa tej maszyny jest mniejsza, tym teoretycznie większy uzyskamy uzysk prędkości. Stąd w moim zestawieniu postarałem się o porównanie również tego parametru.

Halfbike to wariacja na temat roweru. Napędzamy się wyłącznie nogami, ręce służą do podparcia. W zasadzie jest to trajk, czyli pojazd na trzech kołach w układzie delta (dwa koła z tyłu, jedno koło z przodu). Napęd na przednie koło (ang. FWD = Front Wheel Drive), które jest też kołem służącym do sterowania.  Z ciekawostek, dużą sterowność uzyskano przez odchylanie od pionu (ang. tilt). Wydaje się, że pojazd nie będzie konkurował z rowerem ani pod względem szybkości, ani wydajności energetycznej. Na pewno może z rowerem konkurować, szczególnie w miastach, pod względem masy i zajmowanej powierzchni, względnie objętości.

Strona producenta: http://halfbikes.com/

Sugerowana cena (lipiec 2015): 549 € w przedsprzedaży, wersja z przerzutką planetarną 3-biegową, co daje około 2 260 pln.

Masa: 8.2 kg :-), ale nie jestem pewny, czy w konfiguracji z przerzutką planetarną.

Elliptigo to próba realizacji napędu eliptycznego. Zwykły napęd rowerowy to dwie korby naciskane stopami oraz okrągłe zębate koło łańcuchowe. Chyba każdy użytkownik roweru w pewnym momencie zdał sobie sprawę, że w trakcie obrotu korby występuje 'martwy' moment, kiedy stopa już nie przekazuje energii do korby. Ktoś kiedyś zauważył, że lepszym rozwiązaniem byłaby zamiana trajektorii nóg z koła na elipsę. Stąd też nazwa całej rodziny napędów - napędów eliptycznych. W przypadku rowerów napędy eliptyczne się nie sprawdziły - bardzo męczyły stawy, dużo bardziej od zwykłego napędu opartego na trajektorii kołowej. Prawdopodobnie było to związane z koniecznością dopasowania parametrów elipsy do indywidualnych potrzeb każdego zawodnika, tymczasem eksperymentalne napędy eliptyczne występowały w jednym rozmiarze. Idea jednak przetrwała - konstruktorzy na różne sposoby starają się zrealizować napędy, w których nogi wykonują zbliżony do chodzenia.

Strona producenta: http://www.elliptigo.com/

Sugerowana cena (lipiec 2015): 1 799 $, wersja z przerzutką planetarną 3-biegową, co daje około 6 840 pln. Wersja z przerzutką planetarną 8-biegową to 2 499 $, co daje około 9 500 pln.

Masa: 19.1 kg w tej konfiguracji.
Dostępne są modele z przerzutkami planetarnymi 8 i 11 biegów.

StreetStrider to próba wykorzystania zarówno mięśni nóg jak i rąk. Potencjalnie rozwiązanie bardzo udane, ale chyba też najbardziej złożone i przez to najcięższe. Jest to kolejny trajk (pojazd trójkołowy) w przygotowanym zestawieniu, tym razem w tzw. układzie kijanki (ang. tadpole): dwa koła z przodu, jedno koło z tyłu. Jak wywnioskowałem z recenzji zasadniczo jest to pojazd spotykany na siłowniach w wersji mobilnej. Tylko tyle i aż tyle - jeżeli kogś nuży ćwiczenie w pomieszczeniu siłowni, może teraz poćwiczyć na świeżym powietrzu, w ruchu. Nie bardzo się natomiast nadaje do pokonywania przeszkód terenowych, pokonywania długich dystansów czy też podróżowania pomiędzy domem a pracą.

Strona producenta: http://www.streetstrider.com/

Sugerowana cena (lipiec 2015): 999.99 $, wersja z przerzutką planetarną 3-biegową, co daje około 3 800 pln.

Masa: 22.7 kg w tej konfiguracji.
Dostępny jest model z przerzutką planetarną 8 biegową.

Run4 Bionic to kolejna próba wykorzystania napędu eliptycznego. Tym razem jeszcze większy nacisk położono na naśladowanie ruchu nóg podczas biegu. Rozwiązanie konkuruje bezpośrednio z Elliptigo. Na swojej stronie producent zamieszcza bardzo dużo informacji mających potwierdzać unikalność tego rozwiązania.

Strona producenta: http://run4.com/en/

Sugerowana cena (lipiec 2015): 1 495 $, wersja z przerzutką planetarną 8-biegową, co daje około 5 700 pln. Sporo mniej od porównywalnego modelu Elliptigo, ale nadaj to są duże pieniądze.

Dreamslide to kolejna próba realizacji napędu eliptycznego. Niestety wydaje się, że obecnie rozwiązanie to nie jest dostępne na wolnym rynku. Pozostał bardzo obiecujący filmik jeszcze dostępny w sieci.

Strona producenta: http://dreamslide.ning.com/\

Sugerowana cena: nieznana.

Masa: nieznana.

Co by państwo powiedzieli na połączenie rozwiązania Halfbike z napędem z Dreamslide? Marzy mi się taki mariaż.

W zasadzie wszystkie przedstawione pomysły, może z wyjątkiem Dreamslide, wyposażone są w przerzutki planetarne. To nie przypadek. Ten wspaniały wynalazek najwyraźniej przeżywa renesans.

Wydaje się, że przynajmniej dwa z pokazanych pojazdów to rozwiązanie bolączki osób ćwiczących na siłowniach - ćwiczenie w zamkniętej przestrzeni, bez wrażenia ruchu, jest nużące. Chyba jednak wszystkie z przedstawionych rozwiązań dobrze sprawdzą się w czas ciepłych pór roku, bez opadów. Chociaż mogę się mylić.

Szkoda, że przynajmniej na razie nie można w Polsce chociaż wypróbować powyższych rozwiązań. Wydaje się, że jest tylko kwestią czasu zanim te i im podobne pojazdy nie pojawią się w naszym kraju.

Na zakończenie dodam, że istnieje anglojęzyczny blog poświęcony maszynom napędzanym siłą mięśni, na których się stoi: standupandride.com.

embed video plugin powered by Union Development
Dodaj komentarz