750 WP 20161016 13 33 27 Pro ZagorskaStruga v1

Tym razem zapragnąłem skonfrontować moje doświadczenia z niedawno pokonanego szlaku czerwonego wejherowskiego z doświadczeniami po przejechaniu szlaku czarnego wejherowskiego, znanego również jako szlak Zagórskiej Strugi. Zapraszam do lektury!

Podobnie jak przed poprzednią wycieczką, także tym razem skorzystałem z gościnności portalu RwM, gdzie zamieściłem stosowne ogłoszenie. Cóż, tym razem nikt nie skorzystał. W efekcie całą trasę pokonałem samotnie. Podobnie, jak poprzednio, zacząłem od podróży SKM do Wejherowa, skąd około 9:15 wyruszyłem na trasę.

Pogoda dopisała, ale było bardzo rześko - temperatura raczej nie przekroczyła przez cały dzień +7 stopni, przy czym rano było zdecydowanie chłodniej.

Kilka słów na temat Wejherowa, które kolejny raz pozytywnie mnie zaskoczyło. Podczas poprzedniej wycieczki nielada niespodzianką była woliera dla bielików. Rzadko zdarza się, by te majestatyczne ptaki można było obejrzeć z tak bliska. Dla niewtajemniczonych, woliera znajduje się w parku obok jednego ze stawów - tego, po którym pływają łabędzie czarne. Tym razem szlak poprowadził mnie przez skwer im. Reginy Osowickiej, kolejne chyba mało znane, a warte odwiedzenia miejsce.

Szlak na początkowym odcinku ma charakter zdecydowanie pieszy. Po wielu latach teren Kalwarii Wejherowskiej został uporządkowany - ścieżki zostały utwardzone, przygotowano schody. Dalej szlak czarny na chwilę spotyka się ze szlakiem czerwonym, by następnie odbić zdecydowanie w lewo i pod górę. Wkrótce okazuje się, że często będę musiał rower podprowadzać pod górę, lub prowadzić. Las został zryty przez leśników. Nie rozumiem czemu niemal każde prace leśne muszą wiązać się z taką dewastacją podłoża. Starcia z ciężkim sprzętem nie wytrzymały nawet drogi utwardzone. Celowo nie zrobiłem zdjęć skupiając się na intensywnym pokonywaniu kolejnych przeszkód, ale obrazy, które pozostały w mojej pamięci, do przyjemnych nie należą. Gdzieniegdzie po prostu niosłem rower, bo poziom runa leśnego przypominał jedno grzęzawisko.

Szlak ogólnie jest trudny, ma charakter zdecydowanie przeznaczonych dla pieszych. O ile nie natrafiłem tym razem na takie niespodzianki, jak na szlaku czerwonym, gdzie niektóre fragmenty nie dość, że były słabo oznaczone, to jeszcze literalnie prowadziły przez gęste krzaki, to jednak jego przebycie wymagało sporego wysiłku i ponownie niezłej orientacji w terenie. Pomimo jazdy z urządzeniem GPS niemal stale przed nosem oraz jednak pewnej utrwalonej pamięci, bo trasę tę przynajmniej kilkukrotnie pokonywałem już w przeszłości, zdarzało mi się zjechać z obranej trasy.

Szlak Zagórskiej Strugi rzeczywiście na pewnym odcinku, zresztą moim zdaniem najbardziej urokliwym, biegnie niemal samym brzegiem tej rzeki. Jesienna sceneria zdecydowanie sprzyja odwiedzeniu tych miejsc. Duże różnice wysokości, atrakcyjne zjazdy i podjazdy. Po raz pierwszy jadę ze sztycą o regulowanej wysokości. Na kierownicy mam dodatkowy przycisk. Po jego naciśnięciu sztyca opada do 15 cm, co po raz pierwszy umożliwiło mi wygodne zjazdy nawet z największych stromizn. Cóż, gadżet się sprawdził dając mi mnóstwo frajdy.

Jeszcze jedna reminiscencja z lasu - na części dróg leśnicy celowo porzucili w poprzek spore pnie drzew. Jak mi to wyjaśnił tydzień wcześniej Janek, jest to metoda walki z korzystającymi w lasach z quadów i motocykli. Cóż, może i tak, ale oberwałem rykoszetem tej strategii próbując wyminąć takie niespodzianki jadać w dół z niemałą prędkością. To swego rodzaju pragmatyzm, bo zdaje się, że zatrzymanie kierowcy quada na gorącym uczynku graniczy niemal z cudem.

Zgodnie z planem miałem zakończyć wycieczkę około 16. Pomimo niewielkiej liczby postojów i zdrowego tempa, przy znaku kończącym szlak pojawiłem się dopiero o 16.30. Co tu kryć, byłem przy tym krańcowo zmęczony. Szczególnie zapamiętałem końcowe kilometry, gdzie przyszło mi m.in. pokonać niewielką rzeczkę. Po chwili był odcinek mocno piaszczysty. Słyszałem jak piasek zwiększa tarcie w napędzie, a wyobraźnia podpowiadała mi nieodwracalne zniszczenia.

Myślę, że spory wpływ na moje zmęczenie miała panująca niska temperatura. Nie jechałem tym razem w butach spd, co na pewno też mi zabrało sporo energii.

Nieco statystyk:

20161016 CzarWej Statystyki

Profil wysokości:

20161016 CzarWej Profil

Jak zwykle do pobrania trak GPS.

 

images/stories/2016/20161016_CzarnyWejherowski/750_WP_20161016_09_25_37_Pro_WejherowoSciana_v1.jpgimages/stories/2016/20161016_CzarnyWejherowski/750_WP_20161016_09_25_48_Pro_Wejherowo_v1.jpgimages/stories/2016/20161016_CzarnyWejherowski/750_WP_20161016_09_25_53_Pro_WejherowoSkwer_v1.jpgimages/stories/2016/20161016_CzarnyWejherowski/750_WP_20161016_11_08_56_Pro_CzarnySzlak_v1.jpgimages/stories/2016/20161016_CzarnyWejherowski/750_WP_20161016_12_17_14_Pro_Zagorze_v1.jpgimages/stories/2016/20161016_CzarnyWejherowski/750_WP_20161016_13_33_27_Pro_ZagorskaStruga_v1.jpgimages/stories/2016/20161016_CzarnyWejherowski/750_WP_20161016_16_24_47_Pro_CzarnyKoniecSzlaku_v1.jpg

 

Dodaj komentarz