750 IMG 8051 Napedowa v1

Co roku we wrześniu w okolicach Trójmiasta odbywa się cały cykl imprez kolarskich, w tym aż 3 wyścigi MTB organizowane przez Garmin. Mam koleżankę, która z powodzeniem startuje w tym cyklu na swoim wiernym rowerze górskim. Udział w takiej imprezie wiąże się z szeregiem korzyści, jest też okazją do porównania sprzętu. Już rok temu pojawiła się koncepcja, by poważnie zmodernizować posiadany sprzęt, czyli Scott Contessa 30. Jak wiadomo tego typu decyzje wiążą się z pieniędzmi, których ciągle brakuje, w szczególności na hobby. Tym razem się udało. Zapraszam do lektury artykułu podsumowującego wykonane zmiany.

Podstawowym czynnikiem, który niejako określił zakres modernizacji, była praktyczna potrzeba wymiany napędu. Napęd miał już całkiem spory przebieg, według ostrożnych szacunków jakieś 5 tys. km. Pomimo prawidłowego utrzymania korba miała już zauważalnie dość 'zabierając' łańcuch na środkowej tarczy. Poza tym napęd zestarzał się także moralnie - 8 rzędów to już nie jest dzisiejszy standard. Ogólnie komponenty zostały dobrane przez producenta (Scott) dosyć konserwatywnie: dobra, lekka rama, a reszta, no cóż, aby-aby. W momencie zakupu roweru czynnikami decydującymi były: rozmiar oraz geometria ramy oraz... hydrauliczne hamulce tarczowe.

W związku z potrzebą wymiany napędu pojawiła się pokusa, by radykalnie zmienić też malowanie roweru. Biały kolor ramy i sporej części komponentów okazał się z perspektywy czasu złym pomysłem. Rowery górskie z reguły są dosyć intensywnie eksploatowane, co sprzyja drobnym otarciom, odbiciom lakieru. Do tego dochodzi brud powszechny i nadzwyczajny. W efekcie rower dosyć szybko zyskał niechlujny wygląd - na białym było doskonale widać wszystkie zęby czasu. Została podjęta dosyć radykalna decyzja, by malowaniem objąć nie tylko samą ramę, ale także felgi kół i golenie amortyzatora. W przypadku kół zmianie miał ulec kolor nypli, o czym napiszę jeszcze dodatkowo za chwilę. Podsumowując, drugim celem modernizacji było uzyskanie atrakcyjnego, estetycznego wyglądu pojazdu, wg indywidualnego życzenia. Właścicielka pojazdu podzieliła moje upodobania estetyczne do jednolitej, acz wyrazistej barwy przemalowywanych komponentów. Wybór padł na kolor pomarańczowy. W zamierzeniu pierwotnym miał to być kolor o nieco ciemniejszym tonie. Moim zdaniem efekt końcowy jest godny uwagi. Pojazd się wyróżnia, przyciąga wzrok. Jaskrawy odcień niewątpliwie służy poprawie jego widoczności, co ma być może wpływ również na bezpieczeństwo.

Przy okazji przygotowania wymienionych podzespołów do malowania pojawiła się okazja do zważenia pozostałych części. Wyniki pomiarów skłoniły właścicielkę pojazdu do wysupłania dodatkowych środków na zmniejszenie masy pojazdu, czyli realizację kolejnego celu modernizacji.

Do rzeczy. Tak oto wg oryginalnej specyfikacji wyglądał rower Scott Contessa 30:

Cena: 2190 zł (2011 rok)
Masa: 13,5 kg
Rozmiar: S
Rama – trójkąt główny: aluminium 6061
Rama – tył: aluminium 6061
Widelec: SR Suntour XCR, blokowany, 100 mm
Stery: Ritchey OE, zintegrowane
Wspornik kierownicy: Scott TDS-D345, 31,8 mm
Kierownica: Scott Contessa, gięta, szerokość 620 mm, wznios 20 mm
Wspornik siodła: Scott
Siodło: Scott Contessa VL-4135
Piasty: Shimano M475 Disc/Scott Team Disc
Obręcze: Araya TX-633
Opony: Schwalbe Black Jack 26x2,1
Dźwignie przerzutek: Shimano M310 Rapidfire Plus
Przerzutka przód: Shimano Acera M360
Przerzutka tył: Shimano Alivio M430
Dźwignie hamulców: Tektro Draco
Hamulce: Tektro Draco, tarczowe, hydrauliczne
Korby: Shimano M361, 44-32-22 z.
Środek suportu: Shimano UN26
Pedały: Wellgo C127, płaskie
Kaseta: Shimano HG40, 11-32 z., 8 b.
Łańcuch: KMC Z-7

 

Kilka z podzespołów znajdujących się na powyższej liście zostało zastąpione jakiś czas temu przez inne, w tym siodło,  przerzutka przednia (zamieniona na Shimano LX), pedały (zastąpione przez Shimano SPD PD-M520). Oczywiście wymieniony też został łańcuch i kaseta. W toku eksploatacji wymieniona została też jedna z tarcz hamulcowych.

Pierwszym krokiem było oczywiście rozebranie roweru na części pierwsze. Poszło gładko z wyjątkiem... wkładu suportu. Ten był mocno zapieczony. Na tyle, że musiałem użyć specjalnego zespołu narzędzi, by go ruszyć. Temat zasłużył w każdym razie na osobny artykuł, który wkrótce przygotuję. Najwięcej czasu zdecydowanie zabrało rozebranie kół, czyli rozkręcenie wszystkich połączeń gwintowanych szprych.

Wszystkie metalowe części (aluminiowe felgi kół, aluminiowa rama oraz magnezowy korpus amortyzatora przedniego) zostały odwiezione do punktu specjalizującego się w malowaniu takich detali. Cóż, nie potrafię zbyt wiele powiedzieć na temat procesu malowania. Na pewno przed malowaniem przywiezione części zostały wypiaskowane, a nie wyczyszczone chemicznie. Pracownicy zakładu zabezpieczyli gwinty przed malowaniem, co jest istotne w szczególności w przypadku drobnozwojnych gwintów mufy suportu. Na pewno też przed ułożeniem właściwego koloru położony został szary podkład. Do wyboru były kolory z podstawowej palety RAL. Od chwili przywiezienia części do chwili ich odebrania minęło 8 dni kalendarzowych. Usługa kosztowała 100 pln. Celowo nie zdradzam nazwy zakładu, by nie robić mu kryptoreklamy. Ocena końcowa: bdb-. Minus za brak kontaktu telefonicznego, a nie za wykonawstwo. Tu nie miałem się do czego przyczepić. Zdarzyło mi się już samodzielnie malować ramy rowerowe, ale w efekcie moich prób nawet się nie zbliżyłem do efektów uzyskanych przez ten zakład.

Kolejny krok polegał na ponownym zapleceniu kół. Naiwnie uznałem, że dobrym pomysłem będzie wykorzystanie starych szprych i nowych, czarnych nypli aluminiowych (o długości 14 mm pod szprychy o średnicy 2 mm). Cóż, nie mam może wielkiej wprawy w zaplataniu kół, ale jednak kilka już w swoim życiu zaplotłem. Nie spodziewałem się, że nyple aluminiowe stawiają aż tak duży opór podczas skręcania. Istnieje realne niebezpieczeństwo, że szprychy zostaną zerwane na skutek skręcenia - szprycha przestaje się obracać względem nypla, zamiast tego skręca się wzdłuż osi szprychy aż do jej zerwania. Cenne, acz kosztowne doświadczenie. Do tylnego koła udało mi się znaleźć czernione nyple mosiężne. Co za ulga! Wszystko poszło zgodnie z planem. Wniosek: odradzam nyple aluminiowe. Prawdopodobnie jest jakaś sztuczka, np. zastosowanie specjalnego smaru, który zmniejsza tarcie nypel - szprycha, lub bardzo duża wprawa w takich pracach. Uznając siebie nadal jednak za amatora, innym amatorom odradzam aluminiowe nyple. Zostaliście ostrzeżeni!

Reszta działań to była czysta przyjemność. Oczywiście wymienione zostały wszystkie linki i pancerze. Założony został nowy napęd, nowa tylna przerzutka, nowe manetki, nowe szybkozamykacze, nowa sztyca. Oto masy niektórych podzespołów przed modernizacją:

sztyca: 410 g
korba: 995 g
support: 343 g
rama: 1,810 kg
przerzutka tylna: 305 g
szybkozamykacz tył: 90 g
szybkozamykacz przód: 80 g

Lista nowych podzespołów:

sztyca: PRO LT OFFSET 20MM 31.6x400: 265 g
korba: SHIMANO FC M670 SLX CZARNA 42x32x24 170mm: 895 g
kaseta: KASETA (10x) M771 11-36: 335 g
szybkozamykacz przód: PROFI ACCENT czarny, M5 x 110 mm: 43 g
szybkozamykacz tył: PROFI ACCENT czarny, M5 x 145 mm: 47 g
przerzutka tylna: Deore RD-M610 srebrna: 308 g
manetki: Deore SL-M610-I I-spec czarne: 119 g
łańcuch: SHIMANO HG95
linki + pancerze: JAGWIRE UNIVERSAL SPORT XL
Naklejki ochronne na ramę, kolor carbon PRO

 

Główny zysk masy został uzyskany na korbie z suportem Hollowtech II, ale warto też wspomnieć o sztycy. Regres to siodełko - to dostarczone oryginalnie przez producenta ważyło 342 g, a stosowane obecnie to 465 g, ale podobno jest tego warte :-) Efekt końcowy to kolorystyczna mieszanka kolorów czarnego i białego z wyraźną pomarańczową dominantą :-) Nie udało się całkowicie wyeliminować koloru białego - przewody hamulcowe, pedały, klamki hamulcowe.

Tak mniej więcej rower prezentował się przed modernizacją (zdjęcia znalazłem tutaj, są to zdjęcia tego samego modelu roweru, ale nie dokładnie tego samego egzemplarza).

images/stories/2016/20160911_SylwiaGoral/750_111qfic.jpgimages/stories/2016/20160911_SylwiaGoral/750_23j4nsw.jpgimages/stories/2016/20160911_SylwiaGoral/750_2d93h1d.jpgimages/stories/2016/20160911_SylwiaGoral/750_2n6eulv.jpgimages/stories/2016/20160911_SylwiaGoral/750_52kzgm.jpg

A tak rower prezentował się wkrótce po modernizacji, 11 września 2016:

images/stories/2016/20160911_SylwiaGoral/750_IMG_8042_PrzeciwNapedowa_v1.JPGimages/stories/2016/20160911_SylwiaGoral/750_IMG_8045_GoraTyl_v1.JPGimages/stories/2016/20160911_SylwiaGoral/750_IMG_8051_Napedowa_v1.JPGimages/stories/2016/20160911_SylwiaGoral/750_IMG_8057_TylneKolo_v1.JPGimages/stories/2016/20160911_SylwiaGoral/750_IMG_8060_PrzednieKolo_v1.JPGimages/stories/2016/20160911_SylwiaGoral/750_IMG_8066_Przod_v1.JPG

W dniu, w którym wykonywane były powyższe zdjęcia udało mi się uchwycić w kadrze właścicielkę roweru stojącą obok pomarańczowego małego fiata. Niestety nie zgodziła się ona na publikację tego zdjęcia, a szkoda.

Wkrótce po zakończeniu przedstawionych powyżej zdjęć pojawiła się myśl, by wymienić również amortyzator. Co tu kryć, oryginalnie zamontowany amortyzator (SR Suntour XCR) to model bardzo podstawowy. W trakcie eksploatacji doszło do typowych dla tego modelu uszkodzeń powłoki zewnętrznej lag i wdała się korozja. Pomimo w miarę regularnej konserwacji z czasem na amortyzatorze pojawiły się luzy. Pracował jak chciał, czasami niemal zupełnie się blokując.  Wybór padł na używany amortyzator Fox 32 Vanilla RLC z otwartą kąpielą olejową, skok 140 mm. Sprzęt w bardzo dobrym stanie. By zachować nową stylistykę (kolory: pomarańczowy, czarny i biały) z amortyzatora zostały usunięte nalepki. Z działań serwisowych wymieniona została także główna sprężyna amortyzatora. Wymiana była podyktowana koniecznością dopasowania charakterystyki sprężyny do masy właścicielki.

Podsumowując, efekt końcowy jest więcej niż zadowalający. Nie zdradzę kosztów podzespołów, ale wydaje mi się, że zostały utrzymane na więcej niż rozsądnym poziomie. Jak zawsze przy takiej okazji pojawia się pytanie, czy warto było inwestować w stary rower, czy nie warto było rozejrzeć się za czymś nowym. Odpowiadam: raczej nie, bo jednak za takie pieniądze raczej nie udałoby się skompletować sprzętu ze środkowej, a może nawet momentami górnej półki. Ponadto nie można przecenić dopasowania ramy do sylwetki i stylu jazdy właścicielki. Udało się uzyskać nie tylko oczywistą poprawę kultury technicznej pojazdu, ale także niebanalny, estetyczny wygląd.

Dziękuję Sylwii za pomoc w przygotowaniu artykułu oraz pomoc przy realizacji części prac modernizacyjnych.

Dodaj komentarz