750 IMG 0806 Innotrans MocowanieRoweru

W Gdańsku w cyklu dwuletnim odbywają się targi kolejowe Trako. Podczas tegorocznej (2017) edycji tej imprezy (26-29 września) miałem okazję przyjrzeć się m.in. kolejnej propozycji przewoźnika Intercity w zakresie przewozu rowerów.

Zapraszam do lektury!

Jak zwykle uwagę przyciągnął licznie zgromadzony tabor, który został ustawiony na bocznicach w bezpośredniej bliskości hal wystawowych. Miałem okazję obejrzeć z bliska zmodernizowany chyba przez bydgoską Pesę wagon (chyba, bo niestety nie zrobiłem zdjęcia) przygotowany wg wymagań PKP Intercity. We wnętrzu wagonu zwróciłem uwagę przede wszystkim na mocowania przeznaczone do przewozu różnych nietypowych przedmiotów, w tym rowerów. Trochę dałem się zaskoczyć i nie zrobiłem zdjęcia pokazującego ile ogółem tego typu mocowań przewidziano w jednym wagonie. Znalazłem w Internecie inne zdjęcie, z którego wynika, że maksymalnie 6 sztuk w jednej części wagonu, ale nie jestem pewny, czy w drugiej części nie było takiego samego zestawu uchwytów. To, co jednak zdołałem sfotografować i tak daje do myślenia.

images/stories/2017/20171111_InnotransOkiemRowerzysty/750_IMG_0805_Innotrans_MocowanieNartRoweru.JPG
Najpierw rzut oka na rząd mocowań. Moją uwagę przykuło to znajdujące się mniej więcej w środku kadru.

 

images/stories/2017/20171111_InnotransOkiemRowerzysty/750_IMG_0805_Innotrans_MocowanieNartRoweru_zm.JPG

Jest to mocowanie przeznaczone dla... nart.

Każde z przedstawionych mocowań wyposażone jest w stalową linkę oraz mechaniczny zamek szyfrowy otwierany i zamykany 3-cyfrowym kodem.

Z tego, co zdołałem się zorientować, powinny się jednocześnie zmieścić zarówno rowery jak i narty.

 

images/stories/2017/20171111_InnotransOkiemRowerzysty/750_IMG_0806_Innotrans_MocowanieRoweru.JPG
Uchwyty na rowery. Powielono pomysł spotykany już w trójmiejskim taborze: uchwyty zamocowane na dwóch różnych wysokościach.

 

images/stories/2017/20171111_InnotransOkiemRowerzysty/750_IMG_0806_Innotrans_MocowanieRoweru_zm.JPG

Idea mocowania roweru nie jest zbyt prosta: stawiamy rower do pionu.

Już to może być problemem dla niskich osób. Gorzej, gdy rower jest wyposażony w błotnik tylni, który kończy się dosyć nisko nad ziemią, albo też kończy się dosyć kosztowną lampką.

Po postawieniu roweru do pionu należy go w takiej pozycji unieść (!) i przełożyć koło przez hak, który przechodzi pomiędzy szprychami. Rower wisi na feldze koła.

Skoro wyzwaniem było ustawienie roweru do pionu, co dopiero uniesienie go do góry! Ale nic, sztuka ta na ogół mi się udaje. Na ogół, bo krytyczną okazuje się odległość pomiędzy punktem, w którym zawieszone jest koło roweru a sufitem wagonu. Chcąc powiesić rower na wyżej położonym uchwycie, ustępując tym samym miejsca np. niższej współpasażerce (lub współpasażerowi), odkrywałem że nie jestem w stanie zmieścić w tym uchwycie koła w rozmiarze 28''.

Zaprezentowane na zdjęciu rozwiązanie ma jeszcze trzpień przekładany przez środek koła, którego koniec należy umieścić w zamku szyfrowym. Operację zakładania roweru na uchwyt należy więc rozpocząć od otwarcia zamka.

 

images/stories/2017/20171111_InnotransOkiemRowerzysty/750_IMG_0808_Innotrans_Innotrans_MocowanieBagazu.JPG

Jak być może wiadomo rower ma dwa koła. Skoro bohatersko, być może z pomocą współpasażerki (lub współpasażera) udało nam się umieścić w uchwycie górne koło roweru, co zatem z dolnym?

I oto kolejne zdjęcie z rozwiązaniem tej zagadki.

 

images/stories/2017/20171111_InnotransOkiemRowerzysty/750_IMG_0808_Innotrans_Innotrans_MocowanieBagazu_zm.JPG

Na sąsiednim zdjęciu na czerwono zaznaczyłem mocowania dolnego koła roweru, a na fioletowo (?) mocowanie bagażu.

Po kolei. Najpierw mocowanie dolnego koła. Jak mam nadzieję widać na załączonym zdjęciu, by zamocować rower należy złożyć metalową ławkę. Na ścianie wagonu przewidziano stosowny uchwyt, który pozwoli na tymczasowe przymocowanie ławki do ściany. Po złożeniu ławki dolne koło roweru należy umieścić pomiędzy prętami tworzącymi mocowanie. I tu powielono błąd, z którym wielokrotnie spotykałem się podczas przewożenia roweru w składach kolejowych wyposażonych w podobne rozwiązanie: tylne koło sporej części współczesnych rowerów z jednej strony ma długi hak przerzutki, z drugiej zaś dużą tarczę hamulca. Tak hak przerzutki jak i tarcza hamulca nie powinny być wyginane. Ba, w ogóle nie powinny być dotykane! Rozpinanie łańcucha na czas podróży celem złożenia przerzutki to z mojego punktu widzenia przesada. Podobnie nie chciałbym odkręcać tarczy hamulca.

Wyjaśniam, że w trakcie wykonywania zamieszczonych zdjęć nie miałem przy sobie żadnego roweru. Nie miała go też obsługa tego wagonu. Czy więc rzeczywiście dochodzi do kolizji elementów roweru z pokazanym uchwytem nie wiem, ale pełen jestem jak najgorszych obaw.

Pokazany na tym samym zdjęciu uchwyt do bagażu to podobno reakcja przewoźnika na głośno artykułowane potrzeby pasażerów, by tabor wyposażyć w możliwość zabezpieczenia bagażu wielkogabarytowego i trwale go związać z substancją wagonu. Bagaż umieszczamy na wspomnianej ławeczce, przez jakoweś ucho przekładamy metalową linkę i zamykamy zamkiem szyfrowym.

Zamek szyfrowy podobno jest pewny i sprawdzony. Cóż, jakiś czas temu oglądałem na youtube filmy poświęcone otwieraniu mechanicznych zamków szyfrowych, których autorzy otwartym tekstem twierdzili, że tego typu zamki są banalnie proste do otwarcia. Nie wiem, nie znam się, ale opinia ta utkwiła mi w pamięci.

Pasażer otrzyma instrukcję obsługi zamka. Będzie mógł mu nadać swój własny kod na czas podróży. W razie, gdyby go zapomniał, obsługa pociągu ma być wyposażona w stosowny kluczyk, który jest w stanie w razie potrzeby otworzyć każdy z zamków. Tu dygresja: czytałem opinię osoby, która już jechała wagonem wyposażonym w takie uchwyty. Obsługa w ogóle nie posiadała stosownego kluczyka (!) i w konsekwencji w ogóle nie można było skorzystać z tych uchwytów, bo kluczyk jest potrzebny do zerowania (resetowania) kodu zamka, co powinno pasażerowi na nadanie jego własnego kodu.

Przewóz rowerów pociągami to szerszy temat. Warto od razu podkreślić, że czym innym jest przewóz roweru pociągiem podmiejskim, a czym innym przewóz nawet tego samego roweru na trasie dalekobieżnej. Ewidentnie przedstawione rozwiązanie zostało przewidziane dla długich tras podróży.

Ja na takie dłuższe trasy wybierałem się z własnym zabezpieczeniem. Owszem, dodatkowa masa, którą woziłem ze sobą. Coś za coś. Znam kolegę, który z rowerowej wyprawy liczącej tysiące kilometrów wrócił pociągiem... bez roweru, bo ten mu ukradli w trakcie podróży.

I tu kolejne uwagi, okiem pasażera. Wszedłem na stronę właściciela tego wagonu i odnalazłem artykuł pt. "Przewóz rowerów". Wnioski:

  • Czy z rowerem mogę wsiąść do każdego pociągu? Nie, można wsiąść tylko do pociągu przystosowanego do przewozu rowerów.
  • Nadal (a mamy rok 2017) nie ma możliwości wykupienia miejscówki na przewóz roweru. Czyli przewoźnik gra z pasażerem w następującą grę: sprzedamy ci bilet, a jeżeli chcesz wsiąść z rowerem, a nie będzie miejsca, to cię nie wpuścimy.
  • Nadal (a mamy rok 2017) nie wiadomo, ile miejsc na rowery przewidziano w danym pociągu.
  • Za zabezpieczenie roweru nadal odpowiada pasażer. Jeśli wagon jest wyposażony w stosowne mocowanie z zamkiem, obsługa może nie mieć kluczyka.
  • Nie można się dowiedzieć, jak wyglądają i jakie mają wymiary mocowania rowerów. Brak zdjęć czy rysunków. Po co, prawda?

I właśnie dlatego ja już nie wożę roweru pociągiem...

Komentarze   
0 # Toy 2017-11-14 18:48
Czy dobrze widzę, że wieszaki te odbiją się również na estetyce obręczy?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
Dodaj komentarz