Wreszcie, jak to coraz rzadziej mi się zdarza, nie było absolutnie żadnej przeszkody, by w niedzielę nie wybrać się na rowerową przejażdżkę. Wybrałem rajd o najkrótszej trasie, jaki tego dnia był organizowany. Cóż, nie byłem w formie.
Pogoda dopisała, towarzystwo też. Wreszcie zaczęło się robić cieplej. Wprawdzie na grzbiecie jeszcze zimowa kurtka, ale to raczej z braku czegoś na porę przejściową między zimą a latem, a nie z realnej potrzeby. W końcu już wiosna, o czym przypomniała lerka śpiewająca między zabudowaniami Portu Północnego.

Odwiedzone miejsca, zaczynając od Stogów, aż po Górki Zachodnie może nie należą do najurokliwszych. Niektóre z nich odwiedziłem po raz pierwszy w życiu. Nie zdawałem sobie sprawy, że w Porcie Północnym jest jeszcze tyle pozostałości z drugiej wojny światowej. Na trasie doszła do pokonania kolejna przeszkoda w postaci nasypu kolejowego prowadzącego do nowego Terminala Kontenerowego. Na plaży w Stogach przywitał mnie okazały i dobrze się prezentujący budynek Klubu Gdańskich Morsów.

Na zakończenie wycieczki dwie niespodzianki. Pierwsza, to zwiedzanie holownika w Porcie Północnym. Druga to błyskawiczne przerzucenie całej grupy przez Wisłę na wysokości Nowego Portu. Wszystko to dzięki Ubotowi, który wykorzystał swe znajomości.

W drodze powrotnej, na Marynarki Polskiej, natrafiamy na zgliszcza po pożarze tramwaju. Unieruchomione stały aż trzy składy. W pierwszym spłonął drugi wagon. W drugim połamał się pantograf. Trzeci stanął prawdopodobnie na skutek wyłączenia energii w sieci trakcyjnej. Wyglądało to tak, jakby drugi tramwaj w jakiś sposób zerwał trakcję. Przewody trakcji spadły na poprzedzający skład tramwaju powodując pożar jednego z wagonów. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Do ściągnięcia trak z odbiornika GPS (.gpx).

Fotorelacja na stronie RwM tutaj. Miłego oglądania!

Dodaj komentarz