Zloty rowerzystów poziomych i ich maszyn to wyśmienita okazja by podpatrzeć kto na czym jeździ, jak tworzone są maszyny. W zasadzie jest to jedyna szansa, by popróbować swoich sił i przejechać się na takich pojazdach.

640 img 8448 Motto

Fot. 01. Napis dostrzeżony na jednej z poziomek

W roku 2009 zlot rowerów poziomych odbył się pod Poznaniem w dniach 4-6 września. I ja tam byłem, ciecze piłem, a co podpatrzyłem, prezentuję poniżej.

 

 

AKTUALIZACJA 2010-01-01

Wyprawa z Trójmiasta do Poznania okazała się wcale niełatwym zadaniem. Pomimo zamieszczenia ogłoszenia na stronie RwM nie znalazł się nikt chętny. Na szczęście na wyjazd udało mi się namówić Szymona. Do wyboru mieliśmy dwa środki transportu: ekologiczny pociąg lub niestety samochód. Postanowiliśmy zabrać ze sobą nasze rowery. Wprawdzie nie poziome, ale jednak pojazdy napędzane siłą mięśni. W programie zlotu był objazd okolic Poznania połączony ze zwiedzaniem wybranych zabytków. Jednocześnie miała to być okazja do porównania możliwości maszyn poziomych z naszymi, sprawdzonymi rozwiązaniami ;-)

 

Pociąg raz że drogi, to niezwykle powolny. Wstyd i hańba, by w 21 wieku podróż na odcinku 300 km trwała ponad 5 godzin. Ponieważ obaj pracujemy, wyjazd zaplanowaliśmy na 17:00. Wybór padł jednak na samochód, przede wszystkim ze względu na wygodę. Łatwiej przetransportować rowery, dojeżdżamy od razu do celu, bez przesiadek. Jadąc tylko we dwóch rozłożyliśmy rowery i wsadziliśmy je do wnętrza samochodu minimalizując w ten sposób opór powietrza i zużycie paliwa. Podróż samochodem wcale nie trwała krócej, za to pozwoliła nam dotrzeć pod same drzwi ośrodka ZHP w Rogalinku. Dotarliśmy na miejsce parę minut po północy, jako jedni z ostatnich. Dzięki uprzejmości organizatorów czekała na nas kolacja. Prowadziłem całą drogę, z czego większą część po ciemku. Byłem wykończony. Nawiązywanie pierwszych znajomości postanowiłem odłożyć do następnego dnia.

W trakcie spotkania Igor oficjalnie uznał zlot za otwarty i zapoznał uczestników pokrótce z planem dnia. Wkrótce mieliśmy się zebrać na najbliższym asfaltowym odcinku drogi, by nią przejechać się po okolicach Poznania.

Wyciągamy z samochodu nasze rowery i przygotowujemy je do przejażdżki. Szymon wziął ze sobą szosówkę z karbonowym widelcem. Ja wybrałem trekkinga.

Wyciągnąłem z plecaka aparat. Postanowiłem w pierwszej kolejności skupić się na samych rowerach. Miałem nawet plan, by wybrane egzemplarze zważyć i pomierzyć. Wziąłem ze sobą wagę hakową oraz miarkę. Chciałem zaproponować uczestnikom zlotu próbę ilościowego ujęcia ich pojazdów. Zdałem sobie sprawę, że to nie był najlepszy pomysł. Przecież ja swój rower traktuję jako coś bardzo osobistego. Z jednej strony mam świadomość, że jest to tylko przedmiot, rzecz, coś materialnego. Z drugiej strony jest to przedmiot, który spędza ze mną wiele czasu, czasu poświęconego na spełnianie marzeń, podróż w czasie i przestrzeni. Dosłownie odciskam na nim część siebie, dosłownie i w przenośni. Uczucia nie są mierzalne, chociaż można próbować to robić, nie jest to właściwa metoda na ich poznanie.

Taki zlot to niezwykle rzadka okazja, by poznać ludzi, którzy postanowili inaczej spojrzeć na świat. Przełamać schematy myślenia, pozwolić na twórcze, alternatywne rozwiązanie tego samego problemu. Niby każdy z nas słyszał już o rowerach poziomych. Niby każdy z nas czuje, że powinny stawiać mniejszy opór ruchu, być bardziej wydajne, jeżeli chodzi o zużycie energii. Ale jak to jest 'na prawdę'? Dla mnie najważniejszą zaletą takiej imprezy jest możliwość poznania twórców, projektantów rowerów. Ludzki, którzy z pasji postanawiają tworzyć. I chociaż tworzywo nie należy do najłatwiejszych, bo przecież to głównie metal, realizują swoje pomysły.

 

Fot. 01. Motto zlotu dostrzeżone na pokrytym pierwszymi kroplami deszczu bagażniku jednej z poziomek: "To moja siła i krzepkość mojej ręki zdobyła mi to mienie". Podejrzewam, że większość poziomek, która pojawiła się na zlocie powstała domowym sposobem.

 

Przejażdżka zajęła prawie cały dzień. Wg mojego GPS-u wyszło tego około 90 km. Całkiem spory dystans. Po drodze była szansa przyjrzeć się poziomym w akcji, posłuchać pracy ich napędów, a nawet popróbować jazdy na niektórych pojazdach.

 

Byłem bardzo ciekawy jazdy na trajkach, czyli rowerach trójkołowych. Moim skromnym zdaniem trójkołowce to jedne z najciekawszych pojazdów. Co prawda są dosyć ciężkie i długie, a łańcuch jest prowadzony przez całą długość pojazdu. W zamian za to dostajemy bardzo duży komfort podróżowania. Nie tylko podróżujemy w pozycji horyzontalnej, to jeszcze nie musimy się martwić o utrzymanie równowagi. Niby nic, a jednak. Już w trakcie jazdy na 'zwykłym' rowerze pionowym podczas podjazdów często dochodzi do sytuacji, że jeszcze mamy rezerwę przełożenia, ale koła już tracą przyczepność. Kręcimy w miejscu, w efekcie przystajemy. Jazda z bardzo małą prędkością również nastręcza problemów, szczególnie pod górę. Jazda trajkiem pod górę jest możliwa, chociaż zdecydowanie spada prędkość jazdy. Im stromiej, tym jedziemy wolniej. Można jednak zainwestować w napęd, który pozwoli nam poszerzyć zakres przełożeń i ułatwić jazdę pod górę. Jazda pod górę będzie się odbywała niezwykle powoli, ale przecież nie grozi nam wywrotka.

 

Rowery poziome mogą być bardzo szybkie. Rzeczywiście na zjeździe były dwa rowery 'low-rider'. Właściciele zapewniali mnie, że na płaskich drogach są w stanie rozpędzić się na nich do około 70 km/h. Ich zdaniem mogliby jechać nawet szybciej, ale strach brał górę. Przy takich prędkościach niebezpiecznie wzmacniane były drgania i oscylacje, co sprzyjało wywrotce i pogarszało wrażenia z jazdy. Jeden z właścicieli poziomek to były zawodowy kolarz. Ze względów zdrowotnych, a konkretniej problemów z kręgosłupem, przesiadł się na rower poziomy. Nadal jednak startował w wyścigach amatorskich. Pomimo wieku blisko 50 lat regularnie przyjeżdżał na metę w ścisłej czołówce. Zdarzało się, że był pierwszy wśród zawodników bez zawodowej licencji, czyli najlepszym z amatorów. Być może to z tego powodu zmieniono regulamin startów w tego typu imprezach, co zamknęło mu drogę do uczciwej i równorzędnej rywalizacji. Historia lubi się powtarzać?

 

Nie ma czegoś takiego, jak 'przeciętny' rower poziomy. Każdy z nich jest inny. Przeważają jednak konstrukcje dosyć wysokie, napędzane niezwykle długim łańcuchem, ciągniętym od korby, która znajduje się z przodu pojazdu, aż do tylnego koła. Z tego powodu niektóre z pojazdów zauważalnie hałasowały. Szczególnie dotyczyło to tych, które na łańcuch miały założone osłonki z tworzywa sztucznego usztywniające łańcuch w osi wzdłużnej. Dosyć kiepsko jest z amortyzacją. Takie pojazdy bardzo dobrze przenoszą wszelkie nierówności na 'krzesełko', czy podparcie pleców. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by minimalizować wpływ nierówności drogi poprzez różnego rodzaju amortyzatory, zaczynając od kawałków gumy, a na amortyzatorach powietrznych skończywszy.

 

Na poziomych, szczególnie na trajkach, jeżdżą ludzie niepełnosprawni. Na zlocie był człowiek pozbawiony nogi i ręki. Pedałował dzięki protezie, natomiast sterowanie realizował jedną ręką i zestawem dwóch drążków. Jeden z nich pozwalał na kierowanie pojazdem, drugi pozwalał na zmianę przełożeń oraz hamowanie. Nie było co prawda ani jednego pojazdu napędzanego siłą mięśni ramion, ale i o nich warto przy tej okazji wspomnieć.

 

Po przejażdżce i obiedzie odbyło się kilka prelekcji poświęconych szeroko rozumianej tematyce rowerów poziomych. Mnie szczególnie zainteresował pomysł praktycznej realizacji tzw. napędu eliptycznego. zaprezentowany przez braci Migaszewskich. Pomysł warty rozważenia. Bardzo spodobał mi się też pomysł budowy ramy roweru poziomego z rurek aluminiowych. Do ich połączenia konstruktorom posłużył klej. Muszę przyznać, że etap prezentacji pozostawił u mnie niedosyt. Chciałem usłyszeć więcej, liczyłem na bardziej konstruktywną dyskusję. Niestety czasu na takie dyskusje było jak zawsze  za mało. Szczególnie interesowały mnie zagadnienia związane ze spawaniem aluminium, gięciem aluminium. I jak zawsze szczegółowe rozwiązania napędu rowerowego, geometrii ram. Te cechy moim zdaniem powodują, że konstruowanie rowerów poziomych wg własnego, autorskiego pomysłu skupia tak wielu zapaleńców.

 

Po prezentacjach siedliśmy wspólnie wokół ogniska przy piwie i kiełbaskach.

 

Niedzielny poranek upłynął na przygotowaniach do przejazdu ulicami Poznania. Pogoda niestety nie sprzyjała. Mając w świadomości pięć godzin jazdy samochodem do domu żegnamy się z uczestnikami zlotu, rozkładamy maszyny i ruszamy w drogę powrotną. Podobnie robi część uczestników z południa Polski. Muszę przyznać, że wybór lokalizacji takiego zlotu, to jedna z ważniejszych decyzji. Gdyby zlot został zorganizowany np. w Krakowie, z całą pewnością bym się na niego nie wybrał ze względu na ograniczenia logistyczne.

 

W imieniu Szymona i swoim dziękuję Lucynie i Igorowi za wzorową organizację imprezy z pewnością okupioną wieloma wyrzeczeniami i mnóstwem bezinteresownej pracy. Do zobaczenia za rok!

 

Ze swojej strony w trakcie zlotu przedstawiłem kilka artykułów ze swojej strony. Pokazałem też parę najciekawszych moim zdaniem sznurków do stron traktujących o tematyce rowerowej. W ramach uzupełnienia swoich prezentacji przedstawiam je też poniżej.

Sznurek: Opis:
http://hubstripping.wordpress.com/ Strona w całości poświęcona przerzutkom planetarnym. Znajdziemy tu charakterystyki przełożeń, recenzje popularnych współczesnych modeli jak i informacje o mechanizmach, które już nie są produkowane. W szczególności zachęcam do zapoznania się z modelami firmy Sachs, które pozwalały na automatyczną zmianę przełożenia :-) Mnie urzekła przerzutka Rohloff Speedhub (14 przełożeń), do której dzięki tej stronie nabrałem zaufania.
http://renekmueller.com/Recumbents Strona domowa Rene to perełka. Bardzo rozbudowana, traktująca o licznych pasjach Autora. W dziale poświęconym rowerom poziomym znajdziemy unikatową klasyfikację maszyn ze względu na np. sposób rozmieszczenia elementów tworzących napęd. Autor sklasyfikował omawiane rozwiązania wg kryteriów: komfortu, osiąganych prędkości, przydatności jako pojazd do poruszania się w miastach. Jeśli tematyka rowerów poziomych jest dla Ciebie nowa, warto właśnie tutaj rozpocząć swoją przygodę.
http://www.olafjohansson.com/monty/montypage.html Jedną z wad rowerów poziomych są ich spore rozmiary. Wcale jednak tak być nie musi, o czym przekonuje Olaf Johansson na swojej stronie. Jego konstrukcja to nic innego jak poziomy składak.
http://www.jetrike.com/ Kolejna perełka. Autor zadał sobie sporo trudu, by uzasadnić teoretycznie wybory, jakich dokonał na etapie konstruowania swoich pojazdów poziomych. Znajdziemy tu również otwarte, wolne projekty jego maszyn w postaci rysunków technicznych gotowych do wykonania. Autor jest zafascynowany układem sterowania pojazdów poziomych (dwu i trzykołowych) za pomocą przemieszczania środka ciężkości, czyli bez kierownicy. W prawej kolumnie strony znajdziemy doskonałe artykuły, wśród nich wstęp do projektowania maszyn poziomych w oparciu o dane antropometryczne.
http://msis.jsc.nasa.gov/sections/section03.htm Darmowe dane antropometryczne, prosto z NASA! Przydatne przy podejmowaniu prób projektowania pojazdów poziomych.
http://www.python-lowracer.de/ Bardzo udana konstrukcja sterowana środkiem ciężkości. Moje marzenie. Autor przedstawia liczne szczegóły konstrukcyjne. Strona jest bogato ilustrowana fotografiami Pythonów z całego świata. Brakuje jednak zdjęć z Polski...
http://www.raptobike.nl/ Jeden z przykładów mojego ulubionego typu poziomki - z napędem na przednie koło, co pozwala uniknąć kilometrowego łańcucha.
http://www.eivie.com/ Strona Damjana Zabovnika (Słowenia), rekordzisty z 2008 w jeździe godzinnej na czas. Cała próba bicia rekordu została uwieczniona przez kamery. Łatwo je znaleźć na youbute.com. Niesamowita sprawa.
http://www.ihpva.org/ Międzynarodowe Stowarzyszenie Pojazdów Napędzanych Siłą Ludzkich Mięśni. Nic dodać, nic ująć. Bo nie samymi poziomkami świat stoi...
http://www.ligfietsshop.nl/ A na koniec, ponieważ warto podglądać najlepsze wzorce, taki sobie holenderski sklepik z rowerami poziomymi...

 

Polscy producenci rowerów poziomych:

http://velogic.pl/ z Wrocławia

http://www.velokraft.com/ z Krakowa

http://www.carbondesign.pl/ z Warszawy

 

Niestety na zlocie pojawił się tylko przedstawiciel firmy Velogic. Inni producenci pomimo zaproszeń nie znaleźli czasu, by się z nami spotkać.

Na koniec linka wszystkich linek, czyli odnośnik do miejsca, w którym można zobaczyć fotki zdjęte przez innych uczestników zlotu. Serdecznie zapraszam na stronę forum.poziome.pl poświęconą zlotowi.

 

Poniżej nieco zdjęć ze zlotu. Po kliknięciu na dowolnym ze zdjęć zostanie ono powiększone. Po najechaniu myszą na krawędź powiększonego zdjęcia wyświetlą się dodatkowe przyciski pozwalające na przewinięcie zdjęć od razu w postaci powiększonej.

Zlot to także szansa przyjrzenia się różnym rozwiązaniom, klasyfikacji pojazdów ze względu chociażby na napęd czy odległości między kołami. Na podpisach pod zdjęciami umieściłem dodatkowe komentarze ułatwiające wzrokowe opanowanie różnych typów poziomych.

images/stories/20090905_ZlotPoziomych/640_img_8393_wybrany.jpgimages/stories/20090905_ZlotPoziomych/640_img_8394_wybrany.jpgimages/stories/20090905_ZlotPoziomych/640_img_8395_wybrany.jpgimages/stories/20090905_ZlotPoziomych/640_img_8397_wybrany.jpgimages/stories/20090905_ZlotPoziomych/640_img_8398_wybrany.jpgimages/stories/20090905_ZlotPoziomych/640_img_8399_wybrany.jpgimages/stories/20090905_ZlotPoziomych/640_img_8404_WielkaKorba.jpgimages/stories/20090905_ZlotPoziomych/640_img_8432_Wybrany.jpgimages/stories/20090905_ZlotPoziomych/640_img_8434_Wybrany.jpgimages/stories/20090905_ZlotPoziomych/640_img_8437_Wybrany.jpgimages/stories/20090905_ZlotPoziomych/640_img_8438_Wybrany.jpgimages/stories/20090905_ZlotPoziomych/640_img_8439_Wybrany.jpgimages/stories/20090905_ZlotPoziomych/640_img_8449_Wybrany.jpg

Jednym z najciekawszych pojazdów był rower dający się wstępnie sklasyfikować jako FWD (Front Wheel Drive). O unikalności tego rozwiązania świadczy konstrukcja ramy zbudowanej z kształtowników aluminiowych połączonych klejem i śrubami oraz przegub, 'łamanie' ramy mniej więcej w połowie jej długości. Niestety rower  był bardzo trudny w sterowaniu. Nie potrafił na nim jeździć nikt poza ojcem-konstruktorem. Liczyłem po cichu, że na zlocie zobaczę pierwszego w Polsce Pythona, czyli rower poziomy sterowany środkiem ciężkości i pozbawiony kierownicy. Konstruktor widocznego na poniższych ilustracjach łamańca twierdził, że zbudował kiedyś Pythona, ale ten okazał się na tyle niepraktyczny i trudny w sterowaniu, że postanowił wykorzystać materiały zużyte do jego konstrukcji i zbudować pojazd, który widoczny jest na zdjęciach.

images/stories/20090905_ZlotPoziomych/lamany/640_img_8409_Lamany.jpgimages/stories/20090905_ZlotPoziomych/lamany/640_img_8410_Lamany.jpgimages/stories/20090905_ZlotPoziomych/lamany/640_img_8411_Lamany.jpgimages/stories/20090905_ZlotPoziomych/lamany/640_img_8412_Lamany.jpgimages/stories/20090905_ZlotPoziomych/lamany/640_img_8414_Lamany.jpg

Na osobną galerię zasłużyły trajki, czyli rowery trójkołowe.

images/stories/20090905_ZlotPoziomych/trike/640_img_8433_Trike.jpgimages/stories/20090905_ZlotPoziomych/trike/640_img_8435_Trike.jpg

 

Na zakończenie zdjęcie grupowe uczestników zlotu tuż przed startem 90 km przejażdżki. I ja tam byłem...

images/stories/20090905_ZlotPoziomych/zlot/640_img_8425_Zlot.jpg

Dodaj komentarz