W środku zimy wpadł mi do głowy pragmatyczny pomysł zakupu piasty do przedniego koła zespolonej z dynamem I (przez duże "i") hamulcem bębnowym. Hamulec bębnowy już dowiódł swojej niezawodności w każdych, nawet najtrudniejszych warunkach pogodowych. Do tego zupełnie nowa jakość jeżeli chodzi o hamowanie. Nie ma niebezpieczeństwa, że po nagłym ściągnięciu rączki hamulca wyrzuci mnie z siodła. Raczej łagodnie przyhamuje...
 
Zakup takiego cuda to jednak w kraju nad Wisłą trudna sprawa. Owszem, można próbować, jeżeli ktoś ma nerwy i dużo czasu. Rozesłałem wici po znajomych w Holandii. Nic nie obiecali. Znaczące różnice kulturowe pomiędzy naszymi krajami w skrócie sprowadzają się do tego, że w Holandii stary, nawet sprawny sprzęt po prostu się wyrzuca i w jego miejsce kupuje nowy.
 
Kontakty z Holendrami (i Holenderkami ;-) ) nie przyniosły efektu. Koniec końców kupiłem piastę zespoloną z dynamem na Allegro (2007-03-26). Mija ósmy dzień od zakończenia aukcji, a listonosza oraz piasty nie widać...
 
Wreszcie jest, znalazłem w skrzynce awizo. Poczta na szczęście jest czynna do 20, więc udaje mi się odebrać przesyłkę. Jest, jest! Wygląda na nieużywane, nowiutkie. Następnego dnia, pomimo że to sobota, jadę do rowerowego. Pomimo całego mojego zapału do grzebania w mechanice rowerowej jakoś nie mogę się przekonać do zakupu centrownicy. Powód jest prosty. Oprócz samej centrownicy i obręczy trzeba kupować szprychy i nyple. Trzeba znać długości sprzych, nyple róbią się niszczyć, czas ucieka... Na zapale więc się kończy. Zamiast zapału pozostaje wizyta w rowerowym. Koszt zaplecenia koła to 40 pln. Jedna szprycha wraz z nyplem to 1 pln. Razem 70 pln. Niemało. Gdyby trzeba było jeszcze doliczyć koszt obręczy  mogłoby się okazać, że koło to spory wydatek. Od dawna mnie drażni, że gumka przykrywająca nyple od strony dętki, kosztuje aż 5 pln. Patrząc realnie cała potencjalna oszczędność płynąca z zakupu centrownicy to zaledwie te 40 pln. Ciekawe swoją drogą jak szybko wprawiony pracownik potrafi zapleść koło, czy jest to możliwe np. w godzinę?
 
Użytkuję już dynamo od ponad dwóch tygodni. Odebrałem je w środę po świętach Wielkiej Nocy, czyli 2007-04-11.  Dołożyłem przełącznik elektryczny "przelotowy", nieco kabelków. Udało mi się uzyskać nawet w miarę estetyczny wygląd. Rzeczywiście opór stawiany przez dynamo wzrósł minimalnie. Pozostaje eksploatacja... W międzyczasie nadeszła wiosna i to w całej swej rozciągłości. W efekcie ciemno robi się dopiero bardzo późno.
 
Powróciłem do hamulca szczękowego dla przedniego koła. Dziwna, stara konstrukcja na jednej śrubie. Klocki ślizgają się na aluminiowej powierzchni obręczy. Efekt hamowania prawie żaden. Musiałem sobie przypomnieć w jaki sposób hamuje się hamulcem nożnym. 
Dodaj komentarz