Gdy ja miałem siedem lat, dostałem na gwiazdkę swój pierwszy rower. Był to jaskrawozielony Wigry 3. Pamiętam, że towarzyszył mi później przez wiele, wiele lat... Koła 20'', ciężki był bardzo. Nie miał przerzutki co jakiś czas psuła się kontra, której nie potrafiłem sam naprawić.

 

Przyjrzałem się ostatnio populacji 5-9 lat, na czym teraz jeżdżą na wsi dzieci. W zasadzie żadne z nich nie jeździło na rowerze dopasowanym do swojej budowy ciała czy możliwości. Część jeździła na rowerach przeznaczonych dla dorosłych, z kołami 26'', z maksymalnie oposzczonymi siodełkami, ale nie kierownicami. Niektóre z nich w ogóle nie miały szansy usiąść na siodełku, pedałowaly przez cały czas 'w stójce'.

 

Zapraszam do lektury moich doświadczeń z wskrzeszenia roweru 'Universal' produkcji Romet.

 

640_img_1180_tak

 

Nie chciałem kupować nowego roweru. Nowy rower to ogromny jednorazowy wydatek, od 600 do 900 pln, który i tak za dwa lata zalegnie w jakiejś piwnicy czy innym garażu. Jeżeli będzie miał trochę szczęścia, to przejmie go jakaś inna rodzina, by jeździło na nim kolejne pokolenie...

 

W moje ręcie trafił czerwony Universal, produkcji zakładów Romet, na kołach 20''. Rower, chociaż w miarę kompletny, był w opłakanym stanie. Przednie koło się nie kręcilo, widełki były zgięte. Kontra miała taki luz, że z jednej strony widać było kulki łożyska. Porozdzierane siodełko, pogięte błotniki, połamany pedał...

 

Ale nic to, była przecież rama i kierownica, dopadowane jak ulał do wzrostu 135 cm. Pozostało tylko to wszystko wyczyścić, co trzeba to wymienić.

 

Najtrudniejszym zadaniem było wyprostowanie widełek. Prawdopodbonie ktoś na siłę wsadził cały rower za szafę. Rękami nic nie wskórałem. Poszedłem na pobliski złomowiec, gdzie udało mi się kupić rurę odpowiednio dużej średnicy, by dała się nasadzić na jedno z ramion widelca. Przyciąłem rurę szlifierką kątową, widełki wsadziłem w imadło i następnie metodą prób i błędów naprostowałem widełki. Poszło zastanawiająco łatwo. Przy rozkręcaniu mostka kierownicy ustalanego starym sposobem za pomocą klina ze środka rury kierownicy wylała się woda...

 

Suport na dwa kliny. Postanowiłem wymienić tak suport jak i korby wraz z pedałami. Cały komplet udało mi się kupić w jednym z ostatnich prawdziwych zakładów rowerowych.W tym miejscu pojawiły się moje pierwsze wątpliwości dotyczące masy komponentów. Nie miałem wtedy jeszcze wagi kuchennej, ale całość swoje ważyła, i to niemało. Na pewno nie mniej, niż zestaw dla dorosłych.

 

Torpedo rozebrałem na części, przeczyściłem i złożyłem z powrotem. Działało bez zarzutu. Przy okazji musiałem wymienić niektóre szprychy i wycentrować koło. Gorzej poszło mi z przednim kołem. Wnętrze piasty niestety było już trochę 'zmęczone'. Wymieniłem koszyczki z kulkami. Skręcenie przedniej piasty i wybranie luzów zabrało mi dużo czasu, ale osiągnąłem zadowalający efekt.

 

Do naprawienia pozostało już tylko siodełko. Stare rometowskie, ogromne, ciężkie siodełko. Metalowy stelaż, na nim sprężyny. Całość wypełniona tajemniczą pianką i to wszystko zalane w czarnym plastiku grubości około 0,5 mm. Tylne brzegi były przerwane lub poprzecierane i spod nich wychodziła wspomniana pianka. Z jednej strony siodełko jest duże i ciężkie, ale z drugiej bardzo trudno byłoby mi dostać coś podobnego za rozsądną cenę. Postanowiłem je połatać. Świetnie sprawdził się do tego celu klej sprzewany w postaci przezroczystych walców "paluszków". Taki "paluszek" wkłada się do przyrządu wyglądem nieco przypominającego pistolet. Jest w nim grzałka elektryczna. Pod wpływem temperatury walec zamienia się w płynny klej, który można nałożyć na klejone powierzchnie. Wraz z obniżaniem się temperatury klej tężeje jednocześnie spajając klejone powierzchnie. Mogłem go wlać do siodełka tak dużo, jak uznałem za stosowne, bez bólu kieszeni.

 

Na koniec dołożyłem do roweru nieco gadżetów: odblaski na szprychy kół, odblask z przodu na kierownicę, z tyłu na sztycę, głośny i lekki plastikowy dzwonek, czy wreszcie nóżka zdjęta kiedyś z roweru holenderskiego.

 

Z premedytacją nie odmalowałem ramy. Na próbę postanowiłem pomalować tylko widełki i osłonę łańcucha. Starą farbę zdarłem mechanicznie za pomocą drucianej nasadki na wiertarkę, a następnie napyliłem dwie warstwy farby do karoserii samochodowej bezpośrednio z puszki 'sprayu'.

 

Niby cudownie i rowerek jeździł, ale przy ramionach korby 11 cm Młody nie dawał rady pod nawet niezbyt stromą górkę. Najwyraźniej czegoś brakowało... Rozwiązanie dostrzegłem podczas Wielkiego Przejazdu Rowerowego 2010. Jeden z młodzieńców, Sebastian lat 5, jechał na małym rowerku, jeszcze mniejszym od tego, w którym zacząłem grzebać, i dawał radę na piachu, a nawet pod sporą górę, przy czym zastanawiająco dużo kręcił korbą. Wyostrzyłem tępiejący z wiekiem wzrok i wszystko stało się jasne: przerzutka planetarna. Jak mogłem na to nie wpaść?

 

Zaplecenie koła 20'' na 36 otworów okazało się znowu nielada wyzwaniem dla trójmiejskich pseudoserwisów rowerowych, ale w końcu się udało i chwała. Założenie przerzutki planetarnej siedmiolatkowi okazało się bardzo dobrym pomysłem. Chłopak intuicyjnie złapał sens manetki na prawej rączce kierownicy. Przerzutka planetarna 3-biegowa Shimano Nexus SG-3C41 pozwala na zmianę biegu bez przerywania pedałowania, co znakomicie poprawia użyteczność całego mechanizmu. Słowem to był ten element, który pozwolił Młodemu na pokonanie za jednym posiedzeniem na siodełku, w terenie, 47 km.

 

images/stories/20100919_RowerDlaDziecka/640_img_1180_tak.jpg

Rower w liczbach:

  • nr ramy: źle wybity: 82·6◊8253 (w miejsce cyfry, której nie byłem w stanie odcyfrować wstawiłem znak ◊); podejrzewam, że został wyprodukowany w 1982 roku, czyli jest dziarskim 28 latkiem (2010).
  • opony: przód i tył takiego samego typu, Diamond Grip (250 - 380 KPa / 2.5 - 3.8 Bar, Minimum 35 psi, Maximum 55 psi, 54-406, 20 x 2.00);
  • koło przednie: 20'', 24 szprychy, obręcz staowa, oryginalna;
  • koło tylne: 20'', 36 szprych, obręcz staowa, nowa;
  • napęd: koronka przy korbie: 35 zębów, przy tylnej osi: 19 zębów, długość korby 11 cm
  • masa: 12.45 kg
  • odległość między osią pedału a płaszczyzną ziemi: 13 cm

 

images/stories/20100919_RowerDlaDziecka/640_img_1183_tak.jpg

Rowerzysta w liczbach:

  • wiek: 7,5 roku;
  • wzrost: 135,5 cm;
  • masa: 32 kg.

 

 

Nieco przemyśleń.

 

1. Przełożenia i przekładnia.

Korzystając ze związku (w19) wyprowadzonego tutaj uzyskujemy:

 

co po podstawieniu konkretnych daje:

= 4.25

 

Tyle w dużym uproszczeniu wynosiło przełożenie bez przerzutki planetarnej. Po jej założeniu i posiłkując się zależnością (w22):

W przypadku przerzutki planetarnej:

kN = ai · kNn

gdzie:

ai - przekładnia przerzutki planetarnej, i to indeks przełożenia,

kNn - przełożenie nominalne (jak bez przerzutki planetarnej).

 

W naszym konkretnym przypadku:

 

 

N koronki: N wielotryb: R korba:
R koła:
a1 a2
a3
35
19 110 mm 10
'' 1.362 1.000 0.734


0.11 m 0.25 m











kN min []: kN max []:
kR []:




1.35
2.51
2.27













 

GR (min.)= 3.1

GR (maks.) = 5.7

 

GR : <3.1; 5.7>

 

Dla porównania dorosły rower holenderski na kołach 28'' i korbie 170 mm, ale takim zestawem przełożeń a1, a2, a3:

GR (min.)= 3.6

GR (maks.) = 6.6

 

GR: <3.6; 6.6>

 

Wniosek: szału nie ma...

 

2. Masa.

Budując sobie prosty wskaźnik masy:

 

wskaźnik masy = masa roweru / masa rowerzysty

 

Porównując dwóch przykładowych rowerzystów, młodego, jak wyżej, i starego, czyli mnie, dla przykładowych rowerów, otrzymujemy następujące wartości wskaźnika masy:

trekking

15.43 kg

góral

14.44 kg

holender

21.14 kg

Universal

12.45

dorosły rowerzysta

88 kg

0.18 0.16 0.24 0.14

młody rowerzysta

32 kg

0.48 0.45 0.66 0.38

 

Wnioski nasuwają się same: młody rowerzysta uzyskał współczynnik masy 0.38, w skrajnym przypadku dwa razy gorszy od dorosłego. Lipa. Jest mniejszy, słabszy, a pod pupą ma kłodę. Taki oto świat fundujemy przyszłym pokoleniom:

  • tak zwane rowery dziecięce są drogie,
  • mało trwałe - budowane na 2, góra 3 lata,
  • o wiele za ciężkie,
  • często nie mają przerzutek.

3. Jakie cechy musiałby posiadać rower dorosłego, by miał parametry jak rower dziecięcy?

Spróbujmy na początek zawalczyć z masą. Ile musiałby ważyć rower holenderski, by uzyskać współczynnik masy 0.38:

x = 0.38 · 88 kg = 33.44 kg

Uroczo. To teraz jeszcze spróbujmy sprawdzić, jakie parametry musiałby mieć dorosły napęd, by uzyskać GR = 4.25. Przypominam, że GR dorosłego roweru holendersiiego to 4.8. Przyjmując, że miałby korbę o długości 170 mm (jak w dorosłym rowerze), koła 28''  i koronkę na osi napędu 19 zębów otrzymujemy, że liczba zębów na koronce musiałaby być równa 38. Wniosek: namachałbym się nogami co niemiara.

 

Zadanie można rozwiązać także inaczej, szukając długości korby przy 44 zębach na koronce korby i 19 zębach na koronce na osi napędu. Wtedy szukana długość korby to 190 mm. Wniosek: bardzo długa korba ułatwiałaby mi machanie.

 

Znowu brzmi to słabo. Masa mięśniowa młodego i dorosłego człowieka - bez porównania...

 

A to nie koniec. Podobny problem mają kobiety, szczególnie te niższej prostury: za szerokie kierownice, za długie korby, za wysokie ramy w kroku...

 

Znalazłem niszę rynkową :-]

 


Skąd się bierze tak duża masa? Przede wszystkim z daleko idących uproszczeń. W rowerkach dziecięcych montowane są te same komponenty: mufy, suporty czy osie co w rowerach dla dorosłych. Tylko rury ramy są nieco krótsze i o nieco mniejszej średnicy. Cała reszta jest taka sama, a dodatkowo często podłej jakości.

 

A możnaby przecież użyć tanich i lekkich zamienników. Weźmy taką ramę:

  • sklejka,
  • bambus,
  • plastik jakowyś.

Z jakiś przyczyn świat kapitalizmu nie był w stanie do tej pory wyprodukować tanich i lekkich rowerów dla dzieci.

Dodaj komentarz