Kolejna wycieczka przebiegająca w przeważającej części po Żuławach. Tym razem zaplanowałem przejazd odcinkiem szlaku 'kopernikowskiego' (czerwonego) od Elbląga, przez Malbork do Białej Góry, następnie porzucenie szlaku i przejazd drogami do Tczewa. Tak nakreślonego planu niestety nie udało się w pełni zrealizować, ale o tym w dalszej części tekstu.

800_IMG_2916_NogatPodElblagiem

 

Zapraszam do lektury!

Żuławy są gęsto poprzecinane ciekami wodnymi. Trzy największe to Nogat, Szkarpawa i Święta-Tuga. Dwie poprzednie żuławskie wyprawy rowerowe przeznaczyłem na rozpoznanie terenów leżących nad Szkarpawą. Tym razem wybór padł na Nogat. By sobie nieco ułatwić pierwszą z wypraw 'nogackich' mój wybór padł na znakowany szlak - czerwony 'kopernikowski'. Poszukiwania w Internecie informacji na jego temat nie przyniosły spodziewanych efektów. Zdołałem się dowiedzieć, że szlak jest niezwykle długi, przebiega przez teren aż trzech województw, zaczynając się w Olsztynie, a kończąc w Toruniu. Nie znalazłem informacji na temat szczegółowego przebiegu na interesującym mnie odcinku żuławskim. Nie znalazłem też informacji na temat właściciela czy opiekuna szlaku. Kolejny raz rozczarowały strony PTTK. Ciekawe, czy ta organizacja nadal pobiera pieniądze z budżetu państwa, bo jeśli tak, to moim zdaniem fatalnie je wydają, nie potrafiąc przez tyle lat nawet stworzyć centralnej bazy szlaków, nie mówiąc już o skojarzeniu z każdym ze szlaków traka GPS.

 

Wracając do tematu. Nogat z niezrozumiałych dla mnie przyczyn w Wikipedii podpada pod kategorię rzeki. Wg mnie jest już tylko kanałem, bo nie ma źródła. Jest to odnoga Wisły zaczynająca się w okolicach śluzy w Białej Górze i kończąca się w Zalewie Wiślanym (Rezerwat Ujście Nogatu).

 

Z logistycznego punktu widzenia wyprawa wzdłuż Nogatu nastręcza pewne problemy, bo na całej długości tego cieku wodnego są tylko trzy możliwości jego przecięcia na kołach. Pierwszy, to wspomniana już śluza w Białej Górze. Dalej, idąc z biegiem wód wiślanych, kolejnym jest most drogowy w Malborku. Trzecim jest most drogowy pomiędzy Kępkami a Bielnikiem II. Wyprawy rowerowe w zasadzie muszą się rozpoczynać lub kończyć w Malborku lub Elblągu. W grę wchodzi ewentualne przedłużenie trasy do Tczewa. Właśnie ten wariant wybrałem. Tym bardziej dobrym pomysłem wydawało się wykorzystanie szlaku znakowanego. Co prawda nie biegnie on przez cały czas brzegiem Nogatu, ale na znacznej długości ten warunek jest spełniony. Postanawiam rozpocząć wyprawę w Elblągu. Termin wyprawy przypadł w dniu powszednim. Dołączył do mnie Zbyszek z Czerska, któremu w tym miejscu bardzo dziękuję za towarzystwo. Umawiamy się na start przy dworcu w Elblągu. W samym mieście spotyka nas pierwsza niespodzianka. Kładki nad ciekiem Elbląg są w remoncie, więc musimy wjechać na chwilę na 'siódemkę', by po chwili zawrócić i odnaleźć szlak. Na szczęście już około kilometr od centrum Elbląga na lewym brzegu cieku o tej samej nazwie ruch samochodów nawet w środku dnia jest znikomy, by w zasadzie całkowicie zaniknąć jeszcze przed miejscowością Bielnik I. Pogoda nam dopisała, humory też. Mkniemy po żuławskich drogach wzdłuż Kanału Jagiellońskiego. W Bielniku II przekraczamy Nogat. Jest to okazja by zrobić kilka fotek. Nogat jest w tym miejscu zaskakująco szeroki, robi wrażenie. Jedziemy dalej, odbijając od głównego koryta. Do Solnicy udaje nam się trzymać szlaku, który wędruje pomiędzy polami i rozrzuconymi zabudowaniami gospodarskimi. Dzielę się ze Zbyszkiem swoimi przemyśleniami na temat historii Żuław. Przystajemy przy niektórych szczególnie okazałych budynkach z bogato zdobioną stolarką.

 

Za Solnicą szlak znika nam z oczu. Jedziemy 'na mapę'. Niestety mapy Żuław są mi już znane z nieścisłości. Wydaje się, że zgodnie z mapą 'Zalew Wiślany i okolice' (skala 1 : 75000, wydawnictwo CartoMedia, Gdańsk 2003) szlak pomiędzy miejscowościami Rakowiska i Rakowo biegnie na południe w taki sposób, by mijać niewielkie stawy po prawej stronie.Tymczasem pomimo możliwości namalowania oznaczeń na licznych starych wierzbach nie napotykamy ani jednego. Być może szlak biegnie wzdłuż pobliskiej dawnej linii wąskotorówki? Przyjdzie mi to sprawdzić podczas jednej z kolejnych wypraw. Ponownie natrafiamy na symbole szlaku w Rakowie na wysokości stawów hodowlanych. Dojeżdżamy do kolejnych miejscowości: Lubstowa, Myszewa. Po dojechaniu do Kanału Panieńskiego kierujemy się znowu na południe, aż dojeżdżamy do brzegu Nogatu. Po drodze robimy sobie postój i regenerujemy siły. Widoki zapierają dech w piersiach. Pomimo że to Żuławy czujemy się trochę jak na amerykańskiej prerii, takiej jaką znamy z powieści Karola Maya. Niemal bezkresna równina, nic tylko niekoszone łąki i kępy drzew. Poczułem się wolny, szczęśliwy. Obrazy z tego miejsca zapisały mi się nie tylko w pamięci aparatu.

 

Na wspomnianej mapie szlak został naniesiony w bezpośredniej bliskości brzegu Nogatu. Oceniliśmy, że biegnie obecnym w tym miejscu wałem. Rozległy widok ponownie robi wrażenie. Ani jednej żaglówki, barki, kajaka. Powstaje wrażenie dzikości, dopełniane widokiem licznie żerujących rybitw. Dojeżdżamy do miejsca, gdzie widnieje ostatni symbol szlaku. Dalej atakujemy na piechotę, koroną wału. Zieloność sięga nam najpierw do pasa, po chwili do piersi. Brniemy. Gorąco, ciężko tak nieść rowery nie widząc, co się ma pod stopami. Wreszcie zostawiamy rowery i idziemy dalej pieszo. Przed nami tak gęste krzaki, że nawet na pieszo przejście przez nie wydaje się niemożliwe. Postanawiamy obejść to miejsce, czyli zejść z wału od strony lądu i przejść jakieś trzy kilometry. Niestety tego pomysłu również nie udaje nam się zrealizować. U podnóża wału biegnie szeroki rów częściowo zarośnięty turzycami i inną roślinnością charakterystyczną dla terenów podmokłych. Zmarnowaliśmy w tym miejscu masę czasu, energii i potu. Zawracamy. Postanawiamy objechać ten fragment Nogatu. Dojeżdżamy do Lasowic Małych, dalej przez Lasowice Wielkie do Tragaminu, Kamionki Gdańskiej i Kamionki, by ponownie odnaleźć symbole szlaku. Bardzo żałuję tego fragmentu szlaku, bo wydaje się, że tereny były wyjątkowo urokliwe. Zmęczenie wzięło jednak tym razem górę. Kolejną szlakową zagadkę napotykamy nieopodal oczyszczalni ścieków pod Malborkiem. Tu znowu szlak tajemniczo znika. Objeżdżamy ten fragment poboczem bardzo ruchliwej drogi i wjeżdżamy do Malborka. Nogat przekraczamy kładką pieszą. Pamiątkowa fota i mkniemy dla odmiany świetnie przygotowaną trasą na południe, wzdłuż brzegu. Tu kończy mi się mapa. Co prawda mam ze sobą drugą mapę pt. 'Z biegiem Wisły Grudziądz - Gdańsk', Wydawnictwo Eko Kapio, Gdańsk 2004, ale pewien niuans znowu psuje nam zabawę. Obie mapy zgodnie z rysunkiem na okładce jednej z nich nakładają się, dzięki czemu cały interesujący nas obszar jest pokryty. W rzeczywistości odcinek od Malborka do Parpar nie znalazł się na żadnej z nich. Jednym słowem lipa. Gubimy szlak gdzieś w lasach na południe od Malborka. Udaje nam się go co prawda znaleźć dzięki 'setce' (mapie w skali 1 : 100 000), którą ma przy sobie Zbyszek, ale znowu straciliśmy sporo czasu. Od tego miejsca udaje nam się już nie zgubić szlaku aż do Białej Góry. Odcinek od Parpar do Białej Góry okazał się niezwykle wymagający technicznie. Szlak biegnie wśród gęstych zakrzewień oraz wałów pomiędzy Nogatem a Wisłą. Pomimo dobrego przygotowania kondycyjnego, dobrej widoczności, walczyłem z błotem i wszelaką zielonością czepiającą się napędu, smagającą po łydkach. W Białej Górze jesteśmy równo o 19. Właściciel właśnie zamyka jedyny sklep spożywczy, ten na przeciwko dawnego ośrodka wypoczynkowego zakładów mleczarskich w Sztumie. Kupujemy nieco prowiantu i rozważamy, co dalej. Zbyszek ma ostatni pociąg o 20-tej. Pomimo szczerych chęci w godzinę nie uda nam się dotrzeć do Tczewa. Pozostaje mu poprosić o transport żonę. Ja martwię się zapadającym zmrokiem. W okularach przeciwsłonecznych nie dojadę po ciemku do Gdańska. Podobnie jak Zbyszek skończę więc naszą dzisiejszą wycieczkę w Tczewie niechcący finansując niewydolną kolej. Po krótkiej przerwie przeznaczonej na obejrzenie imponującej śluzy w Białej Górze mkniemy przez Las Mątawski na północ, do Tczewa. Dojeżdżamy wraz z ostatnimi promieniami zachodzącego słońca. Na 'budziku' 130 km.

 

Na pewno ponowię próbę eksploracji lewego brzegu Nogatu. Tym razem desantuję się pociągiem w Malborku i spróbuję przejechać odcinek do Elbląga od południa.do Szawałdu, a dalej trzymając się samego brzegu, w kierunku Michałowa i Wiercin. A co z tego wyniknie? O tym następnym razem...

 

Wydaje się też przynajmniej teoretycznie możliwe poprowadzenie atrakcyjnych rowerowych szlaków wzdłuż głównych cieków wodnych Żuław. Pierwszy, 'wzdłuż Szkarpawy', biegłby od Kiezmarku do Żuławek, a dalej wzdłuż prawego brzegu Szkarpawy ażd do Osłonki, następnie odbijając na Mierzęcino. W tym miejscu łączyłby się z drugim szlakiem 'wzdłuż Nogatu', który biegłby lewym brzegiem prez Kępiny Małe, Kępki, Jazową do Wiercin. Do eksploracji pozostaje właśnie odcinek poimędzy Wiercinami, Michałowem i Półmieściem oraz fragment pomiędzy Szwałdem i Półmieściem. Jak na razie wydaje się, że na wykaszanie wałów Nogatu zabrakło pieniędzy. Niestety bez tych zabiegów tereny te raczej nie są możliwe do przebycia nie tylko na rowerze.

 

images/stories/20110802_ZbiegiemNogatu/800_IMG_2909_NogatZmostu_v1.JPGimages/stories/20110802_ZbiegiemNogatu/800_IMG_2916_NogatPodElblagiem.JPGimages/stories/20110802_ZbiegiemNogatu/800_IMG_2940_ZulawskiePola.JPGimages/stories/20110802_ZbiegiemNogatu/800_IMG_2946_DzikaLaka.JPGimages/stories/20110802_ZbiegiemNogatu/800_IMG_2950_Ambona.JPGimages/stories/20110802_ZbiegiemNogatu/800_IMG_2957_Preria.JPGimages/stories/20110802_ZbiegiemNogatu/800_IMG_2959_ZakoleNogatu.JPGimages/stories/20110802_ZbiegiemNogatu/800_IMG_2961_KoniecDrogi.JPGimages/stories/20110802_ZbiegiemNogatu/800_IMG_2964_ZulawskaDroga_v1.JPGimages/stories/20110802_ZbiegiemNogatu/800_IMG_2968_Droga_v1.JPGimages/stories/20110802_ZbiegiemNogatu/800_IMG_2976_NaNogacie.JPGimages/stories/20110802_ZbiegiemNogatu/800_IMG_2981_WrotaBialaGora.JPGimages/stories/20110802_ZbiegiemNogatu/800_IMG_2983_KoniecNogatu.JPG

 

Poglądowy trak:

Dodaj komentarz