800 IMG 4900 Beka v1

Losy wycieczki ważyły się do ostatniej chwili ze względu na pogodę. Gdy wychodziłem z domu mijały mnie pojedyncze płatki śniegu. Znalazła się tylko jedna osoba, która postanowiła mi towarzyszyć: Sylwia. Obserwacje mam satelitarnych przywiodły ją do wniosku, że nie będzie padać, a nawet wyjrzy słońce. Prawdę mówiąc ciężko mi w to było uwierzyć, po całą sobotę zacinał śnieg z deszczem i było skrajnie niefajnie.

Plan zakładał przejazd z Wejherowa niebieskim szlakiem pieszym samą krawędzią Kępy Puckiej, by gdzieś w okolicach Mrzezina przebić się przez Rezerwat Beka i dojechać do Rewy. Tam objad z obowiązkową świeżą rybą i powrót albo do Gdyni, albo do Rumii.

Zapraszam do lektury!

 

Wyruszamy z Wejherowa. W samym mieście udaje nam się zgubić szlak gdzieś na wysokości Wejherowa-Śmiechowa, gdzie przekracza tory SKM. Dość długo szlak prowadzi przy samej granicy lasu pomiędzy budynkami nowych osiedli. Obserwacja GPS-u doprowadza mnie do wniosku, że w ciągu ostatnich dwóch lat szlak zmienił nieco bieg.

Pomimo, że to już kwiecień, w lesie w zasadzie jeszcze brak oznak wegetacji. Wprawdzie słychać śpiew licznych zięb, słychać kowaliki i gdzieniegdzie dzięcioły, ale kolejne podmuchy wiatru nie pozostawiają złudzeń. W głębszych rozpadlinach widać ślady po wczorajszych opadach śniegu. Las bukowy sprawia wrażenie przezroczystego ze względu na całkowity brak liści.

Jedziemy to wspinając się na krawędź Kępy Puckiej, to zjeżdżając do jej podstawy. Podczas jednego z takich zjazdów zaliczam spektakularne OTB (ang. Over-The-Bar), czyli przelatuję przez kierownicę po tym, jak całe koło zanurkowało w ogromnej dziurze niewidocznej pod stertą liści. Dojeżdżamy do Mrzezina. Okazuje się, że na kanałach przecinających Pradolinę Redy ustawiono niewielkie drewniane mostki. Wykorzystujemy tę szansę i docieramy do krzyża znajdującego się mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Mrzezinem a Rewą, na terenie rezerwatu Beka. Prowadzimy rowery. Wypatruję kolejnych znaków wiosny, ale oprócz dwóch kołujących nad nami czapli siwych oraz myszołowa nie wypatrzyłem nic więcej.

Do Rewy dojeżdżamy utwardzonymi drogami. Jest jeszcze w miarę pusto. Obiad jemy w miejscowej restauracji. Pyszna ryba wraz z górą surówki kosztowała 23 pln. Po obiedzie przychodzi nam walczyć z przeciwnym wiatrem. Postanawiamy skończyć wyprawę w Rumii, tak by około 18-19 dotrzeć do domów. Powoli błękit nieba przechodzi w kolor stalowy, a słońce znika za gęstniejącą warstwą chmur.

images/stories/20120401_PradolinaRedy/800_IMG_4894_Jastarnia_v1.JPG" class="yasig" rel="lightbox[yasig0]" title="Jastarnia?"><div style=
images/stories/20120401_PradolinaRedy/800_IMG_4894_Jastarnia_v1.JPG" title="Jastarnia?" />images/stories/20120401_PradolinaRedy/800_IMG_4896_Krzyz_v1.JPGimages/stories/20120401_PradolinaRedy/800_IMG_4898_SylwiaBeka_v1.JPGimages/stories/20120401_PradolinaRedy/800_IMG_4899_Sylwia_v1.JPGimages/stories/20120401_PradolinaRedy/800_IMG_4900_Beka_v1.JPGimages/stories/20120401_PradolinaRedy/800_IMG_4901_Beka_v1.JPGimages/stories/20120401_PradolinaRedy/800_IMG_4903_Beka_v1.JPGimages/stories/20120401_PradolinaRedy/800_IMG_4905_MorzePuckie_v1.JPGimages/stories/20120401_PradolinaRedy/800_IMG_4906_WkierunkuRzucewa_v1.JPGimages/stories/20120401_PradolinaRedy/800_IMG_4908_Beka_v1.JPGimages/stories/20120401_PradolinaRedy/800_IMG_4911_Chmurkowo_v1.JPGimages/stories/20120401_PradolinaRedy/800_IMG_4912_PradolinaRedy_v1.JPGimages/stories/20120401_PradolinaRedy/800_IMG_4913_PradolinaRedy_v1.JPG

Wyszło tego 50,5 km, czyli dokładnie tyle, ile założyłem. W samej Rumii miał nas dogonić Flash, ale mu się nie udało. Wsiedliśmy w kolejkę SKM. Decyzja o tym, by dojechać do Rumii i tu zakończyć wycieczkę, okazała się tą właściwą, bo wkrótce po opuszczeniu kolejki złapał mnie deszcz. Wygląda na to, że udało nam się do maksimum wykorzystać 'okno pogodowe', które nam się przytrafiło pomiędzy jeszcze zimową aurą.

Sylwio, dziękuję za towarzystwo. Do następnego razu!

Poglądowy trak:

Dodaj komentarz