640 IMG 7051 NaDrodze v1

Plan na urlop w roku 2012 zakładał wyjazd na rowerze wraz z sakwami. Gdzieś, może z kimś, chociaż nie koniecznie... Już w lipcu realizacją tej idei stał się wyjazd nad Biebrzę, na całe 8 dni.

Zapraszam do lektury!

Marzenia trzeba spełniać i to aktywnie. Do realizacji zabrałem się już na początku roku 2012: sporządziłem listę sprzętu turystycznego, który zamierzałem nabyć, obliczyłem, ile to będzie kosztowało, jak szybko tego sprzętu potrzebuję, jednym słowem budżet. Część sprzętu sprowadziłem aż z USA, ale zdecydowana większość dała się kupić 'w internecie' na terenie Polski. Postawiłem na sprzęt dobrej jakości, chwalony na forach poświęconych uprawianiu turystyki aktywnej.

Wraz ze zbliżaniem się terminu urlopu czas płynął coraz szybciej. Część zakupionego sprzętu udało się przetestować podczas wyjazdów weekendowych, a części nie. Zebrane doświadczenia upewniły mnie w przekonaniu, że 'sakwiarstwo', czyli spędzanie wolnego czasu na rowerze obładowanym sakwami, jest dobrym pomysłem.

Do wyjazdu zostały coś dwa tygodnie, a ja nadal nie wiedziałem, gdzie go spędzę. Siadłem krytycznie nad mapą Polski, sprawdziłem stan swojego konta bankowego. Doszedłem do wniosku, że jednak, pomimo licznych argumentów przeciw, jedynym słusznym w mojej obecnej sytuacji środkiem transportu będzie kolej.

Urlop, wreszcie wyczekiwany, od dawna planowany urlop... Tydzień na rowerze, noclegi pod namiotem. Mapa, na niej palec: wybieram lokalizację. Beskid Niski (Magurski Park Narodowy), a zaraz obok Bieszczady (Bieszczadzki Park Narodowy). Ciepło, piękne widoki, spokój. Ale zaraz, jak tam się dostanę? Najbliższe duże miasto to Rzeszów. Pamiętam i będę pamiętać do końca swoich dni moją pierwszą wyprawę do Komańczy. Pociąg jechał ponad dobę. Wydawałoby się, że po 21 latach, bo tyle minęło od czasu mojej pierwszej wyprawy w te rejony, czas podróży do celu odległego o niecałe 800 km (770 km) powinien ulec znacznemu skróceniu. Nic z tego... Przecież nie stracę dwóch dób tygodniowego urlopu na dojazd do celu! 'Kolej na kolej', jak głosiły przed Euro 2012 plakaty reklamujące podróżowanie pociągiem?! Przez dobę samolotem osiągnąłbym Sydney...

Co mi jeszcze pozostało? Autobus "PolskiBus.com" przez Warszawę do Rzeszowa i stamtąd 'jakoś'. E-mail wysłany do komercyjnego przewoźnika nie pozostawia wątpliwości:

Istnieje możliwość przewiezienia roweru, o ile jest on opakowany w sposób (odkręcone pedały, skręcona kierownica i całość opakowana), który pozwoli na przewiezienie go bez uszkadzania toreb i walizek współpasażerów. Informujemy jednakże, że rower zostanie zabrany w miarę wolnego miejsca, należy się więc liczyć z tym, ze w przypadku kompletu pasażerów w autobusie i kompletu bagażu w luku może on nie zostać zabrany.

Bardzo mi przykro, nie zostanę w takim razie klientem tego przewoźnika. No to może samolot? Też nie bardzo, bo dopłata, opakowanie bagażu itd... Co robić zatem, co robić? Z żalem zmienić docelowe miejsce podróży.

Marzył mi się Dolny Śląsk, ze swoimi ciągnącymi się kilometrami lasami, zabudowaniami opuszczonych dworów, stawami, nad którymi przysiadają na gałęziach bieliki (Węgliniec i okolice). Niestety, podróż koleją do samego Wrocławia to jakieś 11 godzin w pociągu. Nie bardzo byłoby też jak zabrać ze sobą rowery do wagonu sypialnego. W ciągu 11 godzin mogłem równie dobrze wylądować samolotem w Irkucku, czy Nowym Jorku... Z żalem, ale nie tym razem. Logistycznie do rozwiązania był podobny problem: jak przedostać się w miarę szybko (poniżej 12 godz.) z jednego dużego miasta Polski (Gdańsk) do innego dużego miasta Polski (Wrocław). Niecałe 450 km. Smutek i nostalgia...

Gdzie zatem? Linia E65 Gdańsk - Warszawa w remoncie, więc wpadam na długo odkładany pomysł wyprawy 'na wschód'. Kiedyś był taki pociąg nazywany potocznie 'włóczęgą północy' relacji Szczecin - Białystok. Przebywał tę trasę coś około 12 godzin. Wystarczająco długo, by na pokładzie pojawił się cały przekrój podróżników: od takich, którzy zamierzali pokonać przynajmniej połowę całej trasy, poprzez takich, którzy pokonywali odległość pomiędzy dwoma lub góra trzema przystankami, w drodze do pracy, poprzez takich, którzy już wracali z pracy... Okazało się, że w ofercie spółek kolejowych nadal można znaleźć ciekawostki, jak pociąg o wdzięcznej nazwie 'Pojezierze' relacji Gdynia - Katowice przez... Białystok. Uznałem, że jestem w stanie przecierpieć 8 godz., skoro w składzie pociągu znajduje się wagon do przewozu rowerów oraz wagon barowy.

Miałem już sprzęt turystyczny, wybrałem też środek transportu i miejsce, do którego chciałem dojechać. Znalazłem też towarzyszkę podróży, która miała rower, zgodziła się ugniatać swoje siedzenie siodełkiem i spać na karimacie 'pod chmurką'. Dziękuję ;-)

Wsiadanie i wysiadanie do oraz z pociągu to zdecydowanie konkurencja dwuosobowa. Jedna osoba stając na peronie podaje osobie, która już znajduje się w wagonie najpierw rowery, potem przyczepkę, po czym podaje z rąk do rąk kolejne sakwy. Startujemy w poniedziałek 2012-07-09 dosyć wcześnie rano, a mimo w przedziale przeznaczonym do przewozu rowerów nie ma już tych 'specjalnych' miejsc. Najwyraźniej jeszcze parę osób wpadło na ten sam pomysł. Zresztą te miejsca dla rowerów były tylko cztery na początku wagonu i cztery na końcu wagonu. Co ciekawe podczas drogi powrotnej również nie ma miejsca na nasze rowery ze względu na powroty 'zakręconych', jak my (wracamy 2012-07-16). Inna 'kolejowa' refleksja. Wprawdzie rowery mieszczą się w drzwiach do wagonu, czy przedziału, ale już nie koniecznie na teoretycznie przewidzianych do ich przewozu stojakach. Koleżanka ma koła 26'' z założonymi oponami 2,1'' (54 mm), co nie jest jakąś szczególną ekstrawagancją, a mimo to nie mieściły się w teoretycznie przygotowanych do przewozu rowerów stojakach.

Poniżej mapka pokazująca wszystkie trasy, jakimi poruszaliśmy się po drogach Podlasia.

Wyszło tego łącznie około 500 km. W sam raz na 8 dni podróży, średnio 62 km dziennie.

 

Dzień 1, 2012-07-09

20120709 DystansDzienny

20120709 CzasWysokosc

Dzień pierwszy niemal w całości zajęła nam podróż. Pociąg odjechał ze stacji Gdańsk-Wrzeszcz około 6 rano, a gdy z niego wysiedliśmy było około 14. Dzięki temu zostało nam jeszcze nieco czasu by porzucić tereny cywilizowane i znaleźć miejsce na nocleg. Miałem wydrukowaną listę okolicznych gospodarstw agroturystycznych, ale żadne z nich nie odpowiedziało na e-maile.

Wysiedliśmy w Grajewie. Zapamiętałem hipermarkety i cholernie ruchliwą szosę nr 61. Pół godziny pobytu na drobne zakupy wystarczył, bym chciał stamtąd jak najszybciej uciec. Wybieram trochę okrężną drogę, która prowadzi m.in. przez zakład przemysłowy przerabiający duże ilości drewna. Przejechaliśmy już coś ze 2 km gdy moja towarzyszka podróży ironicznie zapytała, gdzie jest ta dzika przyroda Podlasia. W tym samym momencie na jednym ze zgromadzonych na pobliskim placu stosów drewna dostrzegłem niecodzienną scenę. Puszczyki próbowały odgonić zbliżające się do nich koty, nic sobie nie robiąc z pory dnia oraz ptaków dziennych wyraźnie dających im do zrozumienia, że to nie jest ich czas.

Już parę kilometrów od Grajewa poczułem wolność, przestrzeń, radość z przebywania na podlaskiej ziemi. Są nieutwardzone drogi, soczysto zielone łąki, gęste lasy. Kierujemy się do Woźnawsi. Podróż przebiega bez zakłóceń. Okazuje się, że Woźnawieś jest bardzo rozległą ulicówką. Zajeżdżamy do pierwszego na liście gospodarstwa agroturystycznego. Niestety nie ma tam dla nas miejsca. Szukamy dalej. Kolejne pole namiotowe wygląda na nieczynne. Zatrzymuję jednego z autochtonów, który doradza dojazd do samego jeziora 'i tam się pan spyta'. Tak zrobiłem i trafiłem idealnie (agroturystyka "Nad Szuwarami"). Pozwolono nam na rozbicie namiotu jakieś 30 m od brzegu jeziora na idealnie przyciętej trawie, w cieniu olch. W koronie tych drzew śpiewały wilgi. Bieżąca woda, elektryczność. Marzenie. Nie ma chyba nic przyjemniejszego po dłuższej przejażdżce na rowerze od kąpieli w czystym jeziorze. Jezioro Dreństwo jest bardzo płytkie, ale rozległe. Mogłem na własne oczy zobaczyć świeżo złowione okazy ryb, by nie powiedzieć, że największe, jakie w życiu widziałem.

images/stories/20120709_Biebrza/640_20120709_135557_Grajewo.jpg

 

Dzień 2, 2012-07-10

20120710 DystansDzienny

20120710 CzasWysokosc

Plan na dziś zakładał objazd szlaków rowerowych i pieszych wyznaczonych na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego. Właścicielka pola namiotowego ostrzegła nas przed hordami wstrętnych 'żuczków', które uprzykrzają pobyt na terenie parku. No cóż. Spryskaliśmy się dostępnymi w aptekach repelentami i... w drogę. Było w tym coś niesamowitego, że natychmiast po przekroczeniu granicy lasu byliśmy atakowani i to najczęściej stadnie, przez gzy i komary. Każde zwolnienie prędkości, czy zatrzymanie, kończyło się pokłuciem i pogryzieniem. Środki chemiczne, które naniosłem w sporych ilościach na skórę pomagały, ale tylko w stosunku do jakiś 95% skrzydlatych napastników. Pozostali nie odpuszczali, co przy ich zdecydowanej liczebnej przewadze mimo wszystko powodowało powstanie na skórze niechcianych 'pamiątek'.

Biebrzański Park Narodowy postawił w tym sezonie na ochronę swoich najcenniejszych zasobów, czyli dzikiej przyrody. Znakomita większość szlaków turystycznych została zamknięta. Powodem była aktywna ochrona siedlisk orlika krzykliwego, jednego z najrzadszych orłów. No cóż, mówi się trudno. Aktywna ochrona polegała na ustawieniu na szlakach przegród i znaków zakazu wstępu czy wjazdu. Postanowiliśmy się do wszystkich bezwzględnie stosować. Wobec tego objechaliśmy wszystkie nadal dostępne dla turystów miejsca w około godzinę. Cóż robić dalej z tak dobrze rozpoczętym dniem, skoro dopisała pogoda, a plan został już zrealizowany?

Jeden z przypadkowych rozmówców spotkanych podczas pobytu w Grajewie wspomniał, że ten, kto nie pozna smaku sielawy złowionej w głębinach Jeziora Rajgrodzkiego, nie będzie mógł powiedzieć, że zna Podlasie. Specyfika tej rybki polega na tym, że żyje ona tylko w czystej wodzie i na dużej głębokości. Odpowiednio dużych i głębokich jezior jest mało. Wśród nich wyróżnia się Jezioro Rajgrodzkie. Postanawiamy zatem pojechać do Rajgrodu. Brzegi Jeziora Rajgrodzkiego zostały niestety dosyć gęsto zabudowane. Oznaczony na mapie punkt widokowy okazał się mało dostępny. Wybraliśmy jeden z trzech otwartych barów rybnych, gdzie dokonaliśmy degustacji wspomnianej już sielawy. Cóż, rybka, jak rybka. Po posiłku postanawiam zakosztować innego smaku Podlasia, czyli kwasu chlebowego. Ten, który piłem, sprowadzony został z pobliskiej Litwy. Smakował wybornie.

Wracamy nie najkrótszą drogą, objeżdżając m.in. Jezioro Tajno. To był dzień 'bez sakw'. Dobytek zostawiliśmy pod kluczem w jednym z budynków gospodarskich. Dzięki temu wybieraliśmy mniej uczęszczane i gorzej utwardzone drogi i możemy podróżować ze znacznie większymi prędkościami.

images/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6888_Kladka_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6890_KladkaSylwia_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6893_KladkaSylwia_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6899_KladkaSylwia_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6906_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6911_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6915_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6921_KapliczkaRajgrod_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6922_KosciolRajgrod_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6925_MarketJedrus_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6927_DziewczynaNaKwasie_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6929_Rajgrod_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6930_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6932_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6933_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6935_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6936_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6937_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6940_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6945_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6946_PunktUnasienianiaTygrys_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6947_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6950_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6952_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120710_Biebrza/640_IMG_6954_Kosciol_v1.JPG

images/stories/20120710_Biebrza/640_20120710_132214_Rybka.jpg

 

Dzień 3, 2012-07-11

20120711 DystansDzienny

20120711 CzasWysokosc

Dzień z sakwami. Postanawiam dojechać do Wrocenia. Kilka lat temu zatrzymałem się na kilka dni we Wroceniu. Kieruję się do tego samego miejsca.

Dzień zaczynamy od ostatniej kąpieli w Jeziorze Dreństwo i oczywiście śniadania. Pakuję cały dobytek w sakwy i ruszamy około 10.00 w drogę. Trasa wiedzie bardzo urokliwymi drogami. Szczególnie miło wspominam przecięcie Kanału Augustowskiego. Zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Sprawiał wrażenie dzikiego, nieuczęszczanego cieku wodnego porośniętego dorodnymi drzewami. Robimy sobie krótką przerwę na śluzie Sosnowo. Parę kilometrów dalej wjeżdżamy do samego serca Biebrzańskiego Parku Narodowego. Wspaniała utwardzona droga prowadzi m.in. przez osadę Wrotki. Aż do mostu na Biebrzy w pobliżu Starego Dolistowa droga prowadzi przez biebrzańskie łąki w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki. I ja tam byłem, czułem te zapachy, widziałem niesamowite krajobrazy, oddychałem czystym powietrzem. Wydawało się, że tego dnia złapie nas jedna z burz szybko przetaczających się nad okolicą. W pewnym momencie nawet poczułem na plecach pierwsze zimne krople deszczu. Jednak za każdym razem opady przechodziły nieco bokiem. Momentami na niebie odbywał się niesamowity spektakl z udziałem ciemnych chmur kontrastujących ze znacznie jaśniejszym niebem i intensywną zielenią łąk.

Po dojechaniu do Wrocenia odkrywam, że istniejący to niegdyś sklep został zamknięty już parę lat temu. Pole namiotowe, jakie było tu przed laty znacznie się zmieniło, rozrastając się na niemal całą łąkę. A jeszcze nie tak dawno mówiono mi, że właśnie na tej łące wiosną można było obserwować tokujące bataliony... Nic to, pomyślałem. Jest czysto, na polu namiotowym stoi kontenerek obiecujący ciepły prysznic. Niestety, okazało się, że za przyjemność ciepłego prysznica trzeba całkiem słono zapłacić. W dodatku korzystanie z ciepłej wody jest rozliczane co do minuty. Dziwny zwyczaj, jak na polskie pole namiotowe.

Wkrótce po rozbiciu namiotu zaczęło padać. Nieco po nas przybywa jeszcze jedna para podróżująca zgodnie z tą samą formułą, czyli rower plus sakwy. Starzy wyjadacze, co od razu poznałem po tempie, w jakim się rozbili. Jemy zimny posiłek pod pobliską wiatą. Okazało się, że jechaliśmy tym samym pociągiem, ale wysiedliśmy na innych stacjach. Pierwszy dzień pobytu w tych okolicach zmarnotrawili na próbach naprawy tylnego koła. Obciążyli sakwami tylko tylne koła rowerów, nie mieli sakw przednich. Niestety w jednym z rowerów wkrótce po rozpoczęciu podróży pękły aż dwie szprychy i to od strony napędowej, co nie powinno dziwić, bo w prawidłowo zaplecionym kole te szprychy powinny być mocniej naprężone. W tym momencie doceniłem jeszcze raz zalety swojej przyczepki rowerowej, która znakomicie odciąża tylne koło roweru.

Zwróciłem uwagę na sztycę z amortyzatorem w jednym z rowerów. Miejsce, gdzie kończą się plecy, tego dnia jakoś bardziej mi dokuczało. Właściciel sztycy twierdził, że znakomicie poprawia komfort podróży. Z do dzisiaj niejasnych dla mnie powodów postanowiłem na tę wyprawę zabrać ze sobą twarde siodełko. Całe szczęście, że miałem wygodne spodenki.

images/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_6962_JezioroRowery_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_6975_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_6978_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_6983_KanalAugustowski_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_6986_MlodszyNawigator_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_6987_ZnakRowerowy_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_6990_KanalAugustowski_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_6993_KanalAugustowski_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_6994_TablicaKanalAugustowski_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_6997_NaSzlakuNadKanalem_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_6999_Droga_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_7000_Laki_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_7004_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_7006_Osada_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_7010_Przestrzen_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_7013_NadBiebrza_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_7014_Droga_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_7017_WeWsi_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_7019_NadBiebrza_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_7020_Biebrza_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_7030_Falistosc_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_7031_Chmura_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_7038_BiebrzaZmostu_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_7039_Biebrza_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_7043_BiebrzaPonizejMostu_v1.JPGimages/stories/20120711_Biebrza/640_IMG_7046_Kapliczka_v1.JPG

 

Dzień 4, 2012-07-12

20120712 DystansDzienny

20120712 CzasOdleglosc

Rano, po śniadaniu, postanawiamy poszukać innego pola namiotowego. Okolica wprawdzie piękna, ale to już nie było to pole namiotowe, co przed laty. Pytamy się o pole namiotowe w jednym ze sklepów w Nowym Dolistowie. Okazuje się, że właściciele sklepu w tym roku zdecydowali się na świadczenie usług turystycznych. Jakieś piętnaście minut później rozbijamy namiot na polu znajdującym się na zapleczu sklepu, w miłym sąsiedztwie dwóch koni szetlandzkich. Jest ciepła woda i na życzenie dostęp do energii elektrycznej.

Wobec zaspokojenia podstawowych potrzeb bytowych ruszamy na kolejną pętlę po okolicy. Zostawiamy bagaże. Plan zakłada odwiedziny Goniądza, a dalej zwiedzenie Twierdzy Osowiec. Ciąg dalszy nie był sprecyzowany.

Pamiętam, że do Goniądza dojechaliśmy dziwnie szybko. Niby znowu przez cały czas miało się na deszcz, ale udało nam się nie zmoknąć. Goniądz powoli wynurzał się nad horyzont, z wyraźnie górującymi ponad horyzontem wieżami kościoła. Przez sam Goniądz przejeżdżamy w zasadzie bez zatrzymania. Do Osowca prowadzi droga asfaltowa. Zaczął wiać wiatr, przez co spada nam tempo jazdy. Dojeżdżamy do twierdzy na kilka minut przed wpuszczeniem na teren twierdzy kolejnej grupy turystów. Zwiedzanie jest możliwe tylko z przewodnikiem.

Twierdza imponuje rozmiarem, ale mniej historią. Ot ogromna budowla o przeznaczeniu militarnym. Na pewno wdzięczny obiekt do fotografowania. M.in. na terenie twierdzy spotkałem sromotnika bezwstydnego.

Po zwiedzeniu twierdzy ruszamy dalej. Po drodze fotografuję kolejne kapliczki. Decydujemy się na odwiedzenie Moniek, gdzie jemy obiad i robimy zakupy. Z obiadem wiąże się pewna anegdota. Postanawiam poszukać w Internecie informacji o jedzeniu. Wchodzę na stronę jednego z popularniejszych portali i wpisuję 'mońki restauracja'. Nic. Wpisuję 'mońki pizzeria'. Znowu nic. Po kilku próbach Sylwia dostrzegła gdzieś kebab. 'Chodź zjemy coś w tym kebabie, po drugiej stronie ulicy'. Ochoczo przystałem na tę propozycję. Jako drugi przekraczam jezdnię i pilnie rozglądam się za kebabem. Na rogu ulicy, w którą wjechała Sylwia, stał jakiś nieatrakcyjny budynek, który uznałem za niezamieszkały. Mijam go, mijam Sylwię i nadal pilnie wypatruję jakiś znaków ostrzegających o zbliżającym się kebabie. Tym sposobem odjechałem już coś ze 150 m w głąb ulicy. Nagle Sylwia mnie dogania z pytaniem, gdzie jadę i czemu nie zatrzymałem się jak ona przy kebabie. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że kebab znajduje się właśnie wewnątrz budynku, który uznałem za niezamieszkały i niewykorzystywany.

Z Moniek zapamiętałem jeszcze ulicę imienia 'Zdobywców Kosmosu'.

W drodze powrotnej stwierdziłem, że niedługo zapadnie zmrok. W efekcie tych słów w moją towarzyszkę wstąpiły nieznane mi żeńskie energie i pędziła ze średnią znacznie przekraczającą 30 km/godz. Jazda przez dłuższy czas z taką prędkością ma w sobie coś uzależniającego, chociaż gwałtownie spada percepcja, a płuca pracują na granicy możliwości. Czułem, że żyję. Tu i teraz.

images/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7047_DrogaNieostre_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7051_NaDrodze_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7055_DrogaChmury_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7057_Sylwia_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7059_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7062_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7064_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7065_Sylwia_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7067_Przestrzen_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7068_Przestrzen_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7074_Krowki_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7077_TwierdzaOsowiec_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7079_TwierdzaOsowiec_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7081_TwierdzaOsowiec_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7082_TwierdzaOsowiec_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7083_Smardz_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7086_TwierdzaOsowiec_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7087_Osowiec_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7089_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7090_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7091_Sylwia_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7092_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7097_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120712_Biebrza/640_IMG_7100_Kapliczka_v1.JPG

images/stories/20120712_Biebrza/640_20120712_140034_CeglanyMur.jpgimages/stories/20120712_Biebrza/640_20120712_140534_CeglanyMur.jpg

 

 

Dzień 5, 2012-07-13

20120713 DystansDzienny

20120713 CzasWysokosc

Dzień piąty zasługuje na tytuł 'w poszukiwaniu wiatraków'. Wiatrak w ogóle gra w moim życiu bardzo ważną rolę, której nie potrafię do końca zdefiniować. Mam na punkcie wiatraków pewien niegroźny odchył. Gdy więc wypatrzyłem na mapie całą grupę wiatraków, postanowiłem zrobić mały objazd okolicy, bo być może niektóre z nich jakimś cudem przetrwały do naszych czasów.

Ruszamy. Okazało się, że żaden z nich nie zachował swojego pierwotnego wyglądu czy charakteru. Osobiście najbardziej rozczarował mnie brak śmigieł, bo wiatrak bez śmigła, chociaż skromnego, to już nie to. Jeden z wiatraków pełnił rolę pomieszczenia gospodarczego przy młynie elektrycznym. Inny został niejako stopiony z bryłą budynku postawionego z pustaków, co spowodowało spory dysonans. Szkoda, że zachowało się tak niewiele. Do żadnego z nich nie można było wejść. Ze wszystkich zaznaczonych na mapie wiatraków udało się nam odnaleźć zaledwie trzy. Pozostałe albo zostały rozebrane, albo spłonęły. Ot, wiatraczy los.

Postanowiłem spełnić swoje osobiste marzenie i jeszcze raz przejechać się drogą, która biegnie ze Starego Dolistowia w kierunku północnym tuż obok koryta Biebrzy. Plan był prosty - znaleźć kawał łąki, położyć się na niej i cieszyć się bezczynnością. Tak też zrobiliśmy. Jak się już wkrótce okazało widoczne po obu stronach drogi łąki były na tyle wilgotne, że trudno było znaleźć miejsce, na którym dałoby się postawić suchą stopę. W kilku miejscach próbuję wjechać na łąkę, ale za każdym razem dobywający się spod kół chlupot mówi mi, że należy zawrócić. W końcu znajduję boczną drogę, którą udaje nam się dojechać do mini pagórka. Odkładam rower i rozkoszuję się świstem wiatru pomiędzy wysokimi źdźbłami traw. Nawet gzy sobie odpuściły. Niebo, łąka, gdzieś tam w oddali droga. Wreszcie. Wreszcie mogę sobie beztrosko poleżeć. Odgonić wszystkie myśli o koniecznościach, pozostać na chwilę blisko przyrody.

Już tak mam, że pomimo całego uzależnienia od świata stworzonego rękami ludzi lubię się uważać za część przyrody i czuć jej rytm. Niestety udaje mi się utrzymać taki stan przez zaledwie te kilka dni w roku zwane urlopem. Ale dzięki tym kilku chwilom udaje mi się potem przez rok cały pamiętać, że wystarczy niekiedy zaledwie trzydzieści minut, by wydostać się z miejskiego zgiełku i zagłębić w świat natury. Oby nieskażonej... Właściwie Biebrzański Park Narodowy słabo pasuje do wizerunku dzikiej, naturalnej, nietkniętej ręką człowieka przyrody, bo w zasadzie w całości został stworzony przez ludzi i gdyby nie kontynuowanie specyficznych działań już dawno straciłby swój urok. Może już czas, byśmy nauczyli się żyć w zgodzie z przyrodą, coś dawać, ale także coś brać?

Postanawiamy zabrać bagaże i przedostać się do południowego basenu Biebrzy. W tej okolicy mam zanotowany tylko jeden adres, w okolicach miejscowości Trzcianne. Jedziemy przede wszystkim drogami asfaltowymi. Przejeżdżamy ponownie przez Mońki, za którymi teren zaczyna się fałdować. Po dojechaniu do Trzciannego stwierdzamy, że wieś jest większa, niż myśleliśmy. Nie bardzo możemy znaleźć jakiekolwiek ślady gospodarstwa agroturystycznego. Wyjeżdżamy poza Trzcianne. Kończy się asfaltowa droga. Wjeżdżamy pomiędzy dojrzewającą kukurydzę. W pewnym momencie dostrzegam sporo samochodów osobowych przy ogrodzeniu starej drewnianej chaty. To chyba musi być to!

Okazało się, że trafiliśmy tam, gdzie chcieliśmy. Akurat następnego dnia kończyły się trwające na terenie tego gospodarstwa warsztaty tkackie. Z tej okazji, oraz z okazji otwarcia wystawy fotografii autorstwa Górala, czyli współwłaściciela obiektu, oraz z okazji adaptacji stodoły, gospodarze urządzili imprezę, na którą zostaliśmy zaproszeni. Póki co jednak byliśmy na tyle zmęczeni, by jak najszybciej rozbić namiot, napełnić trzewia gorącą strawą i usnąć w sadzie, pośród starych jabłonek. Przed snem oglądamy jeszcze projekcję filmu dokumentalnego z początku lat siedemdziesiątych dokumentującego sposób tkania praktykowany wśród Wzgórz Sokólskich. Jedna z bohaterek filmu, babcia Scholastyka, na trwałe wryła mi się w pamięci. Gosia, żona Górala, z powodzeniem odtwarzała stare techniki tkania dwuosnowowego. Co za miejsce, co za niezwykłe miejsce!

images/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7118_DrewnianyDom_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7126_DrewnianyDom_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7138_DrewnianyDom_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7147_WiatrakMlyn_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7148_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7150_DrewnianyDom_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7154_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7155_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7161_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7164_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7168_Wiatrak_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7171_Wiatrak_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7172_Wiatrak_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7176_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7178_Wiatrak_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7182_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7183_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7186_Wiatrak_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7204_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7207_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7211_Droga_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7213_Droga_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7214_Laki_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7220_NadBiebrza_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7221_NadBiebrza_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7223_NadBiebrza_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7225_NadBiebrza_v1.JPGimages/stories/20120713_Biebrza/640_IMG_7234_NadBiebrza_v1.JPG

images/stories/20120713_Biebrza/640_20120713_180326_GoracyKebab.jpg

 

Dzień 6, 2012-07-14

20120714 DystansDzienny

20120714 CzasWysokosc

Dziś przede wszystkim Tykocin, a jak zdążymy i będzie nam się chciało, to może jeszcze Knyszyn.

Zostawiamy bagaże u naszych gospodarzy i ruszamy malowniczą drogą, która bardzo mi przypomina trasy spotykane na Kociewiu nieopodal Wisły. Wkrótce przecinamy Nereśl, a następnie przekraczamy Narew na urokliwym moście. Zaraz za nim znajduje się ścisłe centrum Tykocina.

Tykocin jak zwykle zachwyca: architekturą, kolorami, położeniem, klimatem. Zaczynamy od obowiązkowej sesji fotograficznej przed pomnikiem Czarnieckiego. Następnie wchodzimy do kościoła pw. Świętej Trójcy. W środku wydaje się on znacznie mniejszy, niż z zewnątrz. Spacerujemy głównymi ulicami. Dochodzimy do Wielkiej Synagogi. Postanawiamy wejść do środka. Znajdujemy się w innym, nieznanym świecie 'starszych braci'. Skwapliwie utrwalam aparatem niemal każdy metr wnętrza. W jednym z zaułków znajduje się makieta przedwojennej zabudowy Tykocina. Moją uwagę zwracają rozmiary największego w mieście kościoła i synagogi. Są sobie niemal równe. Jakim cudem synagoga przetrwała drugą wojnę światową, a potem jeszcze komunizm i socjalizm?

Nieopodal synagogi znajduje się muzeum miejskie. Również i tam zaglądamy. Większość eksponatów pochodzi z XIX wieku. Oprócz muzeum koniecznie chcę też zobaczyć znajdujący się w granicach miasta wiatrak. Znowu rozczarowanie. Również jemu brakuje śmigła. Oglądamy jeszcze imponujące rozmiarami budynki klasztoru, w którym dzisiaj mieści się m.in. dom pomocy społecznej. Wyjeżdżamy nieco poza Tykocin do Kiermusów, gdzie co dwa tygodnie odbywa się regionalny kiermasz. Nie mamy szczęścia. Oglądamy zagrody półudomowionych zwierząt.

Zostało jeszcze sporo czasu, a mnie znowu ciągnie na łąki. Tym razem nadnarwiańskie. Kierujemy się w kierunku Knyszyna. Sam Knyszyn bardzo mnie rozczarował. Nie ma tam w zasadzie nic do obejrzenia. Jemy 'bułę z wkładką' w jedynym lokalnym punkcie zbiorowego żywienia i wracamy na Karczak.

A na Karczaku właśnie kończą się przygotowania do wieczornej imprezy. Jedno z pomieszczeń zostało zaadoptowane na ten wieczór na galerię fotografii 'Górala' (Krzysztofa) przedstawiających drzewa Puszczy Białowieskiej. W innym serwowano wspaniałe wegetariańskie przekąski i dania bogatsze treścią. Wreszcie, we wnętrzu stodoły, urządzono scenę, na której wystąpił zespół 'Nie po drodze' grający folk. Atmosfera zrobiła się gorąca, kobiety rozpuściły włosy i ruszyły w tan. Wśród zaproszonych na tę okazję gości znaleźli się ludzie współtworzący dziś lub w przeszłości polski Greenpeace, WWF, ale także fotografowie przyrody, w tym sam Tomasz Kłosowski. Cupnąłem sobie z talerzykiem pełnym wspaniałych przekąsek w jego pobliżu i wsłuchiwałem się w słowa gawędy o 'pożeraczu słońc', podchodzeniu żurawi i dawnym Podlasiu. Późno położyliśmy się spać, bardzo późno.

images/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7238_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7241_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7249_Motylek_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7255_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7261_Krzyz_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7265_NadBiebrza_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7269_Droga_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7274_Rzeka_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7275_Rzeka_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7280_Laka_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7282_Zamek_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7284_Tykocin_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7285_Czarniecki_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7292_KatedraTykocin_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7304_Czarniecki_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7310_KatedraWnetrze_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7311_KatedraWnetrze_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7313_KatedraOltarz_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7314_KatedraOrgany_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7316_Zamek_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7318_Synagoga_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7319_SynagogaWnetrze_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7320_SynagogaWnetrze_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7321_SynagogaOpis_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7322_SynagogaOpis_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7323_SynagogaOpis_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7324_SynagogaWnetrze_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7325_SynagogaWnetrze_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7326_SynagogaWnetrze_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7327_SynagogaWnetrze_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7330_SynagogaOpis_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7331_SynagogaOpis_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7332_HanukoweLampki_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7333_SynagogaEksponaty_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7334_SynagogaOpis_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7335_SynagogaEksponaty_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7336_SynagogaOpis_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7337_PlanTykocina_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7338_PlanTykocina_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7339_SynagogaOpis_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7340_SynagogaTablica_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7341_MuzeumApteka_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7342_MuzeumApteka_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7343_MuzeumApteka_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7345_MuzeumDyplom_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7346_MuzeumWnetrze_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7347_MuzeumWnetrze_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7348_MuzeumWnetrze_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7349_MuzeumWnetrze_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7350_Klasztor_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7352_TykocinUliczka_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7358_TykocinWitacz_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7361_NarwianskiParkNarodowy_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7364_Witacz_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7366_TykocinWiatrak_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7367_NadNarwia_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7371_NadNarwia_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7374_NadNarwia_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7376_NadNarwia_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7377_NadNarwia_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7378_DrewnianyDom_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7379_DrewnianyDom_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7381_DrewnianyDom_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7384_NadNarwia_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7386_NadNarwia_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7388_Sylfryz_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7389_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7391_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7393_NadNarwia_v1.JPGimages/stories/20120714_Biebrza/640_IMG_7395_NaDrodze_v1.JPG

Dzień 7, 2012-07-15

20120715 OdlegloscDzienna

20120715 CzasWysokosc

Wyprawa na bagno Ławki.

Chyba największy ciągły obszar bagienny nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Teren był przez wiele lat wykorzystywany rolniczo jako łąki. Od zawsze był bardzo podmokły, co wymagało od kosiarzy dużego nakładu pracy. Często koszenie odbywało się po kolana w wodzie. Teren był i nadal jest niedostępny dla maszyn rolniczych, przede wszystkim ciągników. Ze względu na zmiany gospodarcze i społeczne gospodarze zaczęli porzucać tradycyjne metody koszenia. Cały teren dzisiaj nazywany bagnem Ławki należał do osób prywatnych. Podczas tworzenia Biebrzańskiego Parku Narodowego należało odkupić łąki od osób prywatnych. Łąki leżące na terenach bezpośrednio przylegających został częściowo odkupiony przez WWF. Wkrótce po utworzeniu parku okazało się, że łąki ulegają szybkiemu zakrzaczeniu, co z kolei powodowało spadek bioróżnorodności gatunków ptaków. W szczególności cierpiała populacja wodniczki. Wodniczka jest małym szarym ptaszkiem, niezbyt medialnym. Dzięki pomocy Unii Europejskiej opracowano długofalowy program ochrony. Jednym z jego najważniejszych elementów stało się utrzymanie otwartego charakteru parkowych łąk. Ale jak to zrobić, gdy nie było już komu kosić? Ktoś wpadł na pomysł, by przycinać trawę zimą, gdy podłoże jest w miarę stabilne, bo bagna zamarzają. Do koszenia trawy służą... ratraki. Są to często dość wysłużone maszyny, które po przerobieniu, służą za kombajny bagienne. Wprawdzie nie jest to idealne rozwiązanie, bo ratraki z natury są niezwykle ciężkie, by mogły się utrzymać na często stromych zboczach gór, ale mają bardzo szerokie gąsienice, co sprzyja rozkładowi nacisku i tym samym pozwala na zmniejszenie szkód w glebie. By dodatkowo zmniejszyć degradację powodowaną przez gąsienice ratraków podczas koszenia wjeżdżają one na łąki tymi samymi trasami. Oprócz ścinania trawy co jakiś czas zimą prowadzana jest akcja odkrzaczania łąk, czyli wycinania zarastających bagna młodych drzew. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, jeden z najciekawszych przyrodniczo obszarów Polski i przy tym jeden z najdzikszych, został ukształtowany ręką człowieka. Gdyby nie wymienione działania bagna w szybkim tempie by zarosły, a tak cenne i unikalne przyrodniczo gatunki ptaków jak wodniczka, czy orlik krzykliwy, zniknęły, prawdopodobnie bezpowrotnie.

Skąd to wszystko wiem? Jak się okazało nasz gospodarz, 'Góral', był jednym z pionierów niejako tworzących Biebrzański Park Narodowy. Za sterami ratraka spędził wiele godzin. Brał udział tak w wykupie ziemi od spadkobierców gospodarzy łąk, jak i w akcjach odkrzaczania. Człowiek tej ziemi. Ci z czytelników, których zainteresował temat 'ludzi z bagien' zapraszam do poszukania filmu pod takim właśnie tytułem. Film został nakręcony przez TVP i opowiada przede wszystkim o walce prowadzonej przez ekologów o zmianę decyzji o lokalizacji portu lotniczego pod... Tykocinem. Swoją drogą takie absurdy chyba tylko u nas...

Z Trzciannego kierujemy się do osady Gugny. Tu przejeżdżamy przez Carską Drogę i kierujemy się do najbliższej wieży obserwacyjnej. Łąka jest jednak na tyle podmokła, że nie udaje nam się do niej ani dojechać, ani nawet dojść, pomimo sporej determinacji. Widok zapierał dech w piersiach, ale gzy dawały mi popalić, a do tego w butach chlupotała woda. Postanawiamy się wycofać i spróbować w innym miejscu.

Już sama przejażdżka Carską Drogą moim zdaniem stanowi niemałą atrakcję. Są takie miejsca, gdzie wał, którym poprowadzono drogę, jest wyraźnie najwyższym punktem okolicy, a do tego jedynym suchym: z prawej woda, z lewej woda. Dojeżdżamy do Grobli Honczarowskiej. Okazuje się, że znacznie różnię się w ocenie sytuacji z Sylwią, która nie chce znowu ładować się na bagna, gdzie czyhają gzy i kto wie, co jeszcze. Muszę postawić sprawę na ostrzu noża, czyli albo jedzie ze mną, albo jadę dalej sam. Nie mogę odpuścić takiej okazji. Zgadza się spróbować, jak będzie. Grobla okazuje się solidną drogą, a jazda nią jest czystą przyjemnością. Tak docieramy do wieży widokowej. Oniemiałem. Jak okiem sięgnąć pocztówkowy krajobraz. Staram się zawsze wozić przy sobie smartphone'a. W jego pamięci umieściłem pliki .mp3 z głosami sporej części krajowych gatunków ptaków. Oczywiście odtwarzam sobie głos wodniczki. Gdy rozpoznaję identyczne głosy w pobliskich trawach, zwyczajnie się wzruszam. Przez dłuższą chwilę sycę się zielenią, niebem, równiną, lekkim wiatrem, tym wszystkim, co mam tu wokół siebie na wyciągnięcie dłoni. Postanawiamy, że pojedziemy dalej tą samą groblą. Z mapy wynika, że kiedyś istniała droga prowadząca aż 'na drugą stronę', do osad Dziubele i Mikołajewo. Uznałem, że warto spróbować. Po kilkuset metrach napotykamy tablicę przypominającą o ścisłej ochronie tego obszaru parku. Posłusznie zawracamy. W drodze powrotnej dosłownie 25 m ode mnie poluje błotniak łąkowy. Niestety nie zdołałem ustawić ostrości.

Ponownie wyjeżdżamy na Carską Drogę. Mniej więcej w miejscu, które na mapie zostało oznaczone jako Długa Luka znajduje się kładka zakończona platformą obserwacyjną. Kładka liczy sobie jakieś 600 m długości. Moim zdaniem jest jedną z większych atrakcji całego parku. Dzięki niej można się poczuć niczym żeglarz na niezmierzonym bagnie.

Postanawiamy zobaczyć jeszcze stanowiska z czasów wojny obronnej 1939 na Górze Strękowej nieopodal wsi Strękowa Góra. Tak tak, nie pomyliłem się. Też mnie dziwiła ta zbieżność nazw. Z nieznanych przyczyn właśnie tak się nazywają odpowiednio: wzgórze oraz pobliska wieś. Sylwia wspomina coś jeszcze o chęci zwiedzenia Jedwabnego, ale wygląda na to, że tym razem nie zrealizujemy tego zamierzenia. Póki co przejeżdżamy przez Narew i wkrótce wspinamy się na wspomniane wzgórze. Zawsze, gdy tu staję, ogarniają mnie bardzo silne uczucia: dumy, bezsilności, wściekłości, wewnętrznej siły. To miejsce stało się świadkiem bezprzykładnego bohaterstwa garstki żołnierzy pod dowództwem kapitana Raginisa, który postanowił do końca bronić powierzonego odcinka. Ostatni granat zostawił dla siebie. Gdy Niemcy wdarli się do zajmowanego przez niego bunkra, wyciągnął zawleczkę. Czy ja też bym tak potrafił? Jak bardzo trzeba było cenić swoją Ojczyznę? Czy nie widział innego rozwiązania? Jego oddział przez kilka dni powstrzymywał zagony pancerne Guderiana. Gdyby Polsce udało się lepiej uzbroić ten odcinek granicy przypuszczalnie byłby w stanie odpierać ataki jeszcze dłużej i skuteczniej. Cześć ich pamięci!

Wracamy przez Zajki, Słomiankę i pobliski spory kompleks leśny. Wzdłuż drogi układany jest akurat telekomunikacyjny kabel światłowodowy. Niedługo Internet dotrze do wszystkich okolicznych miejscowości. Odkrywam pierwsze i mam nadzieję, że jedyne nieścisłości pomiędzy mapą, a oznaczeniami napotkanymi w terenie. Podczas jazdy posługuję się GPS-em oraz mapą turystyczną 'Biebrzański Park Narodowy' wydaną wydaną przez wydawnictwo ExpressMap Polska Sp. z o.o., Warszawa 2010. Mapa jest w całości laminowana i bardzo starannie wykonana: laminat się nie łamie, mapa może być w zasadzie dowolnie zginana. W miejscach zgięć jest sam laminat, bez papieru. Szczerze polecam!

images/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7398_Bagno_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7403_Motylki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7407_Gugny_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7409_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7411_Krajoboraz_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7415_Bagno_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7418_Bagno_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7419_Bagno_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7420_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7422_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7425_Zielono_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7429_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7434_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7436_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7438_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7441_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7447_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7448_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7451_Kwiatek_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7454_Kwiatek_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7455_BatalionowaLaka_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7459_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7460_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7474_Droga_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7476_Palka_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7478_Blotniak_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7482_Blotniak_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7513_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7515_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7526_Dzwonek_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7534_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7536_Bagno_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7537_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7545_KladkaPoczatek_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7548_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7549_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7550_Lawki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7552_Palki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7556_Bagno_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7558_Symetria_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7560_Bagno_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7562_Bagno_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7565_Zielono_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7569_Bagno_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7571_Rzeka_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7576_MogilaRaginisa_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7578_PolskieTermopile_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7582_PolskieTermopile_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7584_Drzewko_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7587_NadRzeka_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7589_ZjazdZeStrekowejGory_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7593_Laki_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7595_Sylwia_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7604_Brodzce_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7607_Brodzce_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7612_Brodzce_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7617_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7618_Kapliczka_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7621_Oltarz_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7622_Drapol_v1.JPGimages/stories/20120715_Biebrza/640_IMG_7628_Drapol_v1.JPG

images/stories/20120715_Biebrza/640_20120715_192906_CeglaLisciasta.jpg

 

Dzień 8, 2012-07-16

20120716 DystansDzienny

20120716 CzasWysokosc

Ostatni dzień pobytu nad Biebrzą. Do odjazdu pociągu mamy sporo czasu. Wstaję wcześnie rano i jadę do sklepu w Trzciannem kupić produkty na śniadanie. Przed sklepem, który znajduje się niedaleko kościoła, zgromadziło się kilka osób w odświętnym ubraniu, a pod samym kościołem dostrzegłem jakieś stragany. Odpust! Prawdziwy, wiejski odpust... Rzeczywiście. Lody sprzedawane z wielkiego metalowego baniaka przed śliczną dziewczynę, pistolety na kapiszony, kolorowe wiatraczki, obważanki... Spytałem, czy mogę zrobić zdjęcia, ale dwukrotnie mi odmówiono. Cóż, w takim razie kupiłem kilka przysmaków na drogę powrotną pociągiem.

Postanowiłem obfotografować gospodarstwo Gosi i Górala. Kolejny raz zachwycam się spokojem tego miejsca. Wydaje mi się, że drewniany dom jest idealnie wkomponowany w jabłoniowy sad. Oby im się udało, oby nie zdławiły ich podatki, zawiść, zazdrość. Oby gospodarstwo na Korczaku nadal tętniło życiem. Niech na piętrze stodoły stukają krosna, a w dawnej oborze przy stole siadali szczęśliwi, wypoczęci ludzie, by omawiać swoje codzienne fascynacje. Dziękuję! Dziękuję, że zgodziliście się mnie gościć, podzieliliście się ze mną waszą codziennością, waszymi marzeniami, niezwykłymi zainteresowaniami, wiedzą o tej ziemi.

Jak to powiedziała na odchodnym Gosia: to tylko dwie i pół godziny autobusem z Warszawy. A jednak jest to często odległość nie do pokonania. Sami siebie uzależniliśmy od cywilizacji, narzucając sobie kolejne ograniczenia. Ja w tym roku znalazłem zaledwie osiem wolnych dni, by się wyrwać do przyrody. Ten czas musi mi wystarczyć...

Wsiadamy do pociągu w Mońkach. Na szczęście pociągi nadal się tu zatrzymują. Oby jak najdłużej.

images/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7635_Agroturystyczne_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7637_Agroturystyczne_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7639_Obozowisko_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7643_Piechu_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7645_Dom_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7647_Spokoj_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7650_Wnetrze_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7653_Wnetrze_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7654_Wnetrze_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7656_Kolowrotki_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7658_Krosna_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7661_PrzyKrosnach_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7664_Krosna_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7673_EkoturystykaNaKarczaku_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7677_WystawaFotografii_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7687_Hamaki_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7691_Flaga_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7693_ScianaBoczna_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7695_Okienko_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7698_Dom_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7701_PodJablonia_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7704_Czeresnie_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7707_UwagaSpuszczonePsy_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7708_Ratrak_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7711_Ratraki_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7712_Podlasie_v1.JPGimages/stories/20120716_Biebrza/640_IMG_7714_Monki_v1.JPG

Podsumowując, to była moja pierwsza wielodniowa wyprawa rowerowa z sakwami. Mieliśmy dużo szczęścia: pogoda dopisała, poznaliśmy wspaniałych ludzi, odwiedziliśmy przepiękne miejsca. Sprzęt spisał się doskonale. Nie mieliśmy żadnej awarii, nic. Zresztą sprzęt zasługuje na zupełnie osobne potraktowanie, osobny artykuł. Nie udała mi się tylko jedna rzecz: koniecznie chciałem zobaczyć i usłyszeć dudka. Góral twierdził, że dudek miał gniazdo w sąsiednim gospodarstwie i zawsze słyszał go na wiosnę. Połowa lipca to dość późny czas dla tego skrzydlatego gościa, więc podobno miałem szansę co najwyżej na przypadkowe spotkanie. Będę miał po co wrócić w te strony.

Byliśmy nad Biebrzą 'poza sezonem'. Stąd na polach namiotowych i w gospodarstwach agroturystycznych było prawie pusto. Ponadto lato w innych rejonach w tym czasie zachowywało się bardzo kapryśnie. Znajomi po powrocie nie mogli uwierzyć, że tak się opaliłem, skoro 'wszędzie padało'.  Sezon 'na Biebrzę' zaczyna się wraz z przybyciem skrzydlatych mieszkańców tych rejonów, czyli około drugiego tygodnia kwietnia, a kończy mniej więcej w połowie maja. Drugi moment, gdy pojawia się tu więcej ludzi, to czas ptasich jesiennych przelotów. Poza tymi dwoma okresami czasu panuje tu cisza i spokój.

Biebrzańskie okolice urzekały pięknem. Wypocząłem, aktywnie wypocząłem. Szkoda, że trwało to tak krótko. Jest jeszcze tyle pięknych miejsc do zobaczenia...

Plan na urlop w roku 2012 zakładał wyjazd na rowerze wraz z sakwami. Gdzieś, może z kimś, chociaż nie koniecznie... Już w lipcu realizacją tej idei stał się wyjazd nad Biebrzę, na całe 8 dni.

Zapraszam do lektury!

Marzenia trzeba spełniać i to aktywnie. Do realizacji zabrałem się już na początku roku 2012: sporządziłem listę sprzętu turystycznego, który zamierzałem nabyć, obliczyłem, ile to będzie kosztowało, jak szybko tego sprzętu potrzebuję, jednym słowem budżet. Część sprzętu sprowadziłem aż z USA, ale zdecydowana większość dała się kupić 'w internecie' na terenie Polski. Postawiłem na sprzęt dobrej jakości, chwalony na forach poświęconych uprawianiu turystyki aktywnej.

Wraz ze zbliżaniem się terminu urlopu czas płynął coraz szybciej. Część zakupionego sprzętu udało się przetestować podczas wyjazdów weekendowych, a części nie. Zebrane doświadczenia upewniły mnie w przekonaniu, że 'sakwiarstwo', czyli spędzanie wolnego czasu na rowerze obładowanym sakwami, jest dobrym pomysłem.

Do wyjazdu zostały coś dwa tygodnie, a ja nadal nie wiedziałem, gdzie go spędzę. Siadłem krytycznie nad mapą Polski, sprawdziłem stan swojego konta bankowego. Doszedłem do wniosku, że jednak, pomimo licznych argumentów przeciw, jedynym słusznym w mojej obecnej sytuacji środkiem transportu będzie kolej.

Urlop, wreszcie wyczekiwany, od dawna planowany urlop... Tydzień na rowerze, noclegi pod namiotem. Mapa, na niej palec: wybieram lokalizację. Beskid Niski (Magurski Park Narodowy), a zaraz obok Bieszczady (Bieszczadzki Park Narodowy). Ciepło, piękne widoki, spokój. Ale zaraz, jak tam się dostanę? Najbliższe duże miasto to Rzeszów. Pamiętam i będę pamiętać do końca swoich dni moją pierwszą wyprawę do Komańczy. Pociąg jechał ponad dobę. Wydawałoby się, że po 21 latach, bo tyle minęło od czasu mojej pierwszej wyprawy w te rejony, czas podróży do celu odległego o niecałe 800 km (770 km) powinien ulec znacznemu skróceniu. Nic z tego... Przecież nie stracę dwóch dób tygodniowego urlopu na dojazd do celu! 'Kolej na kolej', jak głosiły przed Euro 2012 plakaty reklamujące podróżowanie pociągiem?! Przez dobę samolotem osiągnąłbym Sydney...

Co mi jeszcze pozostało? Autobus "PolskiBus.com" przez Warszawę do Rzeszowa i stamtąd 'jakoś'. E-mail wysłany do komercyjnego przewoźnika nie pozostawia wątpliwości:

Istnieje możliwość przewiezienia roweru, o ile jest on opakowany w sposób (odkręcone pedały, skręcona kierownica i całość opakowana), który pozwoli na przewiezienie go bez uszkadzania toreb i walizek współpasażerów.

Informujemy jednakże, że rower zostanie zabrany w miarę wolnego miejsca, należy się więc liczyć z tym, ze w przypadku kompletu pasażerów w autobusie i kompletu bagażu w luku może on nie zostać zabrany.

Bardzo mi przykro, nie zostanę w takim razie klientem tego przewoźnika. No to może samolot? Też nie bardzo, bo dopłata, opakowanie bagażu itd... Co robić zatem, co robić? Z żalem zmienić docelowe miejsce podróży.

Marzył mi się Dolny Śląsk, ze swoimi ciągnącymi się kilometrami lasami, zabudowaniami opuszczonych dworów, stawami, nad którymi przysiadają na gałęziach bieliki (Węgliniec i okolice). Niestety, podróż koleją do samego Wrocławia to jakieś 11 godzin w pociągu. Nie bardzo byłoby też jak zabrać ze sobą rowery do wagonu sypialnego. W ciągu 11 godzin mogłem równie dobrze wylądować samolotem w Irkucku, czy Nowym Jorku... Z żalem, ale nie tym razem. Logistycznie do rozwiązania był podobny problem: jak przedostać się w miarę szybko (poniżej 12 h) z jednego dużego miasta Polski (Gdańsk) do innego dużego miasta Polski (Wrocław). Niecałe 450 km. Smutek i nostalgia...

Gdzie zatem? Linia E65 Gdańsk - Warszawa w remoncie, więc wpadam na długo odkładany pomysł wyprawy 'na wschód'. Kiedyś był taki pociąg nazywany potocznie 'włóczęgą północy' relacji Szczecin - Białystok. Przebywał tę trasę coś około 12 godzin. Wystarczająco długo, by na pokładzie pojawił się cały przekrój podróżników: od takich, którzy zamierzali pokonać przynajmniej połowę całej trasy, poprzez takich, którzy pokonywali odległość pomiędzy dwoma lub góra trzema przystankami, w drodze do pracy, poprzez takich, którzy już wracali z pracy... Okazało się, że w ofercie spółek kolejowych nadal można znaleźć ciekawostki, jak pociąg o wdzięcznej nazwie 'Pojezierze' relacji Gdynia - Katowice przez... Białystok. Uznałem, że jestem w stanie przecierpieć 8 h, skoro w składzie pociągu znajduje się wagon do przewozu rowerów oraz wagon barowy.

Miałem już sprzęt turystyczny, wybrałem też środek transportu i miejsce, do którego chciałem dojechać. Znalazłem też towarzyszkę podróży, która miała rower, zgodziła się ugniatać swoje siedzienie siodełkiem i spać na karimacie 'pod chmurką'. Dziękuję ;-)

Wsiadanie i wysiadanie do oraz z pociągu to zdecydowanie konkurencja dwuosobowa. Jedna osoba stając na peronie podaje osobie, która już znajduje się w wagonie najpierw rowery, potem przyczepkę, po czym podaje z rąk do rąk kolejne sakwy. Startujemy w poniedziałek 2012-07-09 dosyć wcześnie rano, a mimo w przedziale przeznaczonym do przewozu rowerów nie ma już tych 'specjalnych' miejsc. Najwyraźniej jeszcze parę osób wpadło na ten sam pomysł. Zresztą te miejsca dla rowerów były tylko cztery na początku wagonu i cztery na końcu wagonu. Co ciekawe podczas drogi powrotnej również nie ma miejsca na nasze rowery ze względu na powroty 'zakręconych', jak my (wracamy 2012-07-16). Inna 'kolejowa' refleksja. Wprawdzie rowery mieszczą się w drzwiach do wagonu, czy przedziału, ale już nie koniecznie na teoretycznie przewidzianych do ich przewozu stojakach. Koleżanka ma koła 26'' z założonymi oponami 2,1'' (54 mm), co nie jest jakąś szczególną ekstrawagancją, a mimo to nie mieściły się w teoretycznie przygotowanych do przewozu rowerów stojakach.

Poniżej mapka pokazująca wszystkie trasy, jakimi poruszaliśmy się po drogach Podlasia.

Wyszło tego łącznie coś 650 km. W sam raz na 8 dni podróży.

embed video plugin powered by Union Development
Dodaj komentarz