640 IMG 2839 Ogolny v1
Jakiś czas temu znajomy o przezwisku Krowa postanowił się ożenić. Prezenty ślubno-weselne stanowią w tym kraju pewne wyzwanie. Podejście do i tego tematu na szczęście powoli się zmienia. Kiedyś żartowałem z nim, że chyba jednym z najmniej praktycznych prezentów ślubnych jest... tandem. Bo proszę sobie wyobrazić szczęście świadków, którzy chwilę po zakończeniu wręczania prezentów muszą to wszystko jakoś zapakować do samochodów, a tu 4 m żelastwa. Zresztą później wcale nie jest lepiej, bo trzeba mieć domek z ogródkiem a nawet dużym garażem, by coś takiego przechowywać. Bydgoskie zakłady rowerowe zaproponowały swego czasu pewno rozwiązanie niwelujące chociaż niektóre mankamenty tandemu w postaci... tandemu składanego. Nazwano to rozwiązanie Duetem. Właśnie czegoś takiego zacząłem szukać. Wymyśliłem, by rower rozebrać na czynniki pierwsze i pomalować na czarny kolor, a następnie domalować nieco łat, co w efekcie miałoby wizualnie chociaż nieznacznie przypominać krówkę.

A co wyszło z realizacji tych planów? Zapraszam do lektury!

Przyznam, że nigdy nie jeździłem na tandemie. Idea wydaje się całkiem fajna. Oto dwójka ludzi siedzi na jednym rowerze, a rower to przecież zawsze coś fajnego ;-). Do tego zgodnie (!) kręcą pedałami i korbami. Oczywiście taki rower musi być cięższy od wersji klasycznej, ale za to ma dwa 'silniki'. Kilka lat temu spotkałem na jednej z gdańskich ścieżek rowerowych parę z Niemiec, która podróżowała przez świat na tandemie turystycznym. Była to maszyna mocno odbiegająca od mojej dotychczasowej wizji tandemu, w której był to rower bardzo ciężki, coś jak rower holenderski dla dwojga. Tymczasem tamta maszyna była zbudowana z rur aluminiowych. Ich liczba została zredukowana do minimum. Napęd wyglądał na nowoczesny. Do tego sakwy, a nawet przyczepka.

Moje drugie skojarzenie z tandemami to możliwość jazdy z osobą niedowidzącą bądź niewidomą. Na tegorocznych Kolosach (marzec 2014) prezentację miało stowarzyszenie Niewidomi na Rowerach. Idea polega na kojarzeniu osób niewidomych z widzącymi i wspólnym spędzaniu urlopu na zorganizowanych wyjazdach. Tandem pełni w takim wypadku rolę czynnika integrującego, jest środkiem transportu i często jedyną metodą na aktywne wyjście osób niepełnosprawnych poza własne cztery ściany. Dowiedziałem się między innymi, że tandemy turystyczne, czyli tandemy przystosowane do pokonywania długich dystansów, są w naszym kraju mało popularne, a ponadto bardzo drogie. Rzeczywiście, co do tego drugiego zdania, mogę potwierdzić. Przejrzałem z ciekawości ofertę kilku sklepów internetowych oraz portali aukcyjnych i ceny mnie zszokowały.

Stanąłem więc sam przed wyzwaniem zdobycia tandemu i to nie byle jakiego, bo składanego. Po cichu liczyłem, że w naszym kraju zostało jeszcze dużo produktów po dawnej firmie Romet (nie mylić z firmą Arkus Romet). Pomysł narodził się w lutym, a kolega ślub zaplanował na drugą połowę czerwca. Teoretycznie miałem więc do dyspozycji sporo czasu. Założyłem budżet na poziomie 600 pln. Ta kwota miała wystarczyć na zakup pojazdu, jego odświeżenie oraz malowanie. Zacząłem od obserwacji ofert pojawiających się na portalu Allegro. Warto nie tylko wyszukiwać same aukcje wg pewnych słów kluczowych, ale także śledzić interesujące nas aukcje aż do ich zakończenia. Taki sposób postępowania pozwala na ustalenie rzeczywistych cen rynkowych oferowanych towarów. W ten sposób udało mi się ustalić, że w 2014 cena rynkowa takiego tandemu to około 250 - 350 pln. Jak widać nie jest to suma zawrotna. Kłopotliwy jest natomiast transport takiego roweru, co wpływa znacznie na ostateczny koszt zakupu. Sprzedający niechętnie godzą się na wysyłkę. Preferowany jest odbiór osobisty.

Stosowna okazja trafia mi się dopiero w kwietniu. Rower znajdował się gdzieś w Bydgoszczy, gdzie wybrałem się w jedno z sobotnich przedpołudni samochodem. Niestety jego stan techniczny był opłakany. Pomimo zapewnień sprzedającego nie nadawał się do jazdy. Z perspektywy czasu wiem, że bym go drugi raz nie kupił, a już na pewno nie za taką cenę. Ponieważ jednak czas gonił i chciałem, by cały pomysł prezentu ślubnego doprowadzić do końca, wziąłem, co było.

Rozmontowałem te smętne resztki, złożyłem ramę, zapakowałem do samochodu i wróciłem do domu. Po powrocie przyjrzałem się żelastwu dokładniej. Rama była pomalowana na niebiesko, czyli typowo. Na ramie widniał napis 'Universal'. Jak wiadomo taką nazwę uzyskiwały rowery, które byly przeznaczone na eksport. Niezależnie od modelu, czyli czy był to Duet, czy Orkan, w przypadku, gdy były wysyłane za granicę, uzyskiwały taką nalepkę. W przypadku, gdy kontrola jakości odrzucała dany egzemplarz, rower zostawał w kraju. Często załoga zakładów dostawała możliwość zakupu takiego roweru za nieco niższą cenę. Prawdopodobnie właśnie w taki sposób w kraju pozostał i ten egzemplarz. Co bardzo dziwne, nigdzie na ramie nie znalazłem numeru seryjnego. Numery seryjne najczęściej były umieszczane nad przednim widelcem, na rurze sterowej. Dwie cyfry numeru seryjnego oznaczały rok produkcji. A tu nic... Największą niespodzianką była jednak piasta tylnego koła. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu jest to przerzutka planetarna firmy Sachs i to nie byle jaka, bo Duomatic. Jest to przerzutka, która nie wymaga cięgła do zmiany biegów. Ma tylko dwa biegi (1 : 1 oraz 1 : 1,36), ale śmiem twierdzić, że to wystarczy. Biegi zmienia się poprzez cofnięcie korby 'do tyłu', jak przy próbie hamowania. Czyli pierwsze cofnięcie korby do tyłu to zmiana biegu na drugi, ponowne cofnięcie to zmiana biegu na pierwszy itd. Piasta pełni też funkcję 'hamulca nożnego' (inne spotykane nazwy: torpedo, kontra). Tym samym podczas hamowania zmienia się też przełożenie przerzutki. No cóż, taka uroda :-) Czemu i jak ta piasta trafiła do tego roweru? Czyżby bydgoski Romet część rowerów Duet przeznaczonych na eksport wyposażał w zachodni osprzęt? Zwróciłem też uwagę na obręcze obu kół, które znacznie się różniły. Może ktoś po prostu przełożył całe koło? Chyba już na zawsze te pytania pozostaną bez odpowiedzi.

Złośliwcy twierdzą, że Romet Duet to po prostu połączenie dwóch ram od roweru Wigry 3. Rzeczywiście, gdy się na niego patrzy, pierwsze skojarzenie jest właśnie takie, ale po uważnym przyjrzeniu się poszczególnym częściom odkryłem wiele istotnych różnic, przede wszystkim w budowie ramy. Pomysł, by rama składała się z dwóch części, które dałoby się w miarę szybko i wygodnie rozdzielać, uważam za dosyć śmiały. Nie wiem, jak sprawdził się on w praktyce, tzn. czy tego typu ramy nie pękały. Z perspektywy czasu dziwi mnie natomiast cała forma roweru: malutkie koła (średnica zaledwie 20 '') i dosyć małe korby powodują, że trzeba się było napedałować, by gdziekolwiek dojechać. Do tego dosyć wyprostowana pozycja jazdy, która nie sprzyja pokonywaniu nierówności terenu. Najwyraźniej był to rower rekreacyjny, do okazjonalnych wyjazdów w plener. Do tego bardzo słaby bagażnik, cecha wszystkich rometów. Jak się dalej okazało rower jest dosyć 'ciasny', to znaczy rowerzyści siedzą bardzo blisko siebie. W szczególności druga osoba atakuje wręcz oddechem plecy poprzednika. Nie da się ukryć, że jakieś 70 % widnokręgu drugiemu uczestnikowi (bądź uczestniczce) jazdy przysłania tył osoby zasiadającej z przodu.

Wracając do opisu podjętych prac. Uznałem, że obręcze kół są 'dosyć proste' i przystąpiłem do rozbierania roweru na czynniki pierwsze. Chciałem jak najszybciej przygotować rower do malowania. Za radą bardziej doświadczonego w tych sprawach kolegi postanowiłem oddać większość części do malowania proszkowego. Przed malowaniem wszystkie oddane części miały być wypiaskowane. Z perspektywy czasu uważam tę decyzję za bardzo dobrą. Efekt końcowy przeszedł moje oczekiwania. Farba bardzo dobrze się trzyma, powłoka jest jednolita, bez zacieków. Po takim malowaniu nawet drobne zarysowania są niestraszne. Farba nie odpryskuje, efekt wizualny jest wspaniały. Farba bardzo dobrze przylega nawet do elementów, które były wcześniej chromowane (np. ramiona korb).

W czasie, gdy części były piaskowane, malowane tudzież schły, zająłem się mechanizmami ruchomymi, czyli suportami, piastami i sterami. Co do suportów, to niestety dalsze uwagi dotyczą znakomitej większości produktów Rometu. Suporty na miskach, kulki w koszyczkach. Zaleta, to łatwość wykonania poszczególnych elementów. Wada, to niska odporność na zanieczyszczenia, spora masa oraz łapanie luzów. No cóż, tak to się wtedy w Polsce produkowało. Korby były mocowane do osi suportów na kliny. Kolejne słabe rozwiązanie: podatne na luzy, uzależnione od jakości klinów jak i sposobu ich zamocowania. Klinom poświęciłem już zresztą osobny artykuł. Wspomnę więc jeszcze, że tak ich wybijanie jak i zakładanie wymaga nieco wprawy, a i tak istnieje niebezpieczeństwo ich uszkodzenia. W tym konkretnym rowerze suporty były w złym stanie: gdzieniegdzie był naruszony gwint, do tego korozja. Nie udało mi się uratować jednego z klinów. Najgorzej miały się jednak sprawy z tylnią piastą, czyli przerzutką planetarną. Po jej otwarciu ze środka wysypało się sporo metalowych odłamków wskazujących na zmielenie łożysk. Na szczęście miałem wśród swoich zapasów nieco części zamiennych. Po odszukaniu w Internecie stosownych rysunków złożeniowych i przeczyszczeniu wszystkich mechanizmów udało mi się uzupełnić ubytki. Nie obyło się bez konieczności użycia młotka i cierpliwego wyklepywania niektórych elementów.

Również w międzyczasie nadszedł czas na zakup osprzętu. Początkowo chciałem zachować możliwie dużo elementów oryginalnych. Szybko jednak porzuciłem tę myśl. Siodełka były w opłakanym stanie - podarte powłoki, do tego niekompletne śruby. Opony były sparciałe, poza tym pochodziły z różnych rowerów. Poza tym zależało mi na uzyskaniu określonego efektu wizualnego - elementy miały być na przemian białe i czarne. Okazało się, że stosunkowo łatwo i szybko udało mi się nabyć brakujące części. Miłą niespodzianką była np. możliwość zakupu białych chwytów na kierownice po bardzo przystępnej cenie. Uparłem się, by znaleźć białe odblaski na koła. Moim zdaniem każdy rower znacznie zyskuje dzięki detalom, takim jak np. nakrętki kołpakowe, w szczególności na osiach kół. Jak na złość akurat na osiach jest to gwint co prawda metryczny, ale o dosyć nietypowym skoku (x1). Na szczęście, dzięki sklepom wysyłkowym, nawet tę zachciankę udało się zaspokoić. Swoistą wisienką na torcie jest oryginalna rometowska pompeczka w kolorze białym. Efekt końcowy widoczny jest na poniższych zdjęciach.

Złożenie wszystkich elementów to niby była formalność, ale zajęła dobre kilka wieczorów. Dopiero po złożeniu ze sobą wszystkich części nadszedł czas na malowanie białych 'łat'. Również te zabiegi postanowiłem powierzyć profesjonalistce. Za pomoc dziękuję w tym miejscu Patrycji, która nie bez oporów, ale jednak podjęła się tego zadania. Najpierw wykonała projekt łat, wycinając je z papieru i wstępnie przyklejając do ramy. Następnie śmiałymi ruchami pędzla naniosła stosowne mazy na ramę. Dodam, że wszystkie łaty były malowane dwukrotnie zwykłą farbą ftalową.

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2839_Ogolny_v1.JPG

Zdjęcia wykonałem na kilka godzin przed uroczystością zaślubin. Jak na złość nie dopisała pogoda: lekko mżyło.

Widok ogólny z boku.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2856_Ogolny_v1.JPG

Widok ogólny, od strony napędu. Łańcuchy są częściowo osłonięte. W praktyce takie rozwiązanie dosyć dobrze się sprawdza. Blacha osłon jest dosyć sztywna.

Oryginalne opony wymagały wymiany. Opony czarno-białe wprawdzie szybko się brudzą, ale efekt wizualny jest akceptowalny.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2862_ZaworekOdblask_v1.JPG

Ku memu pozytywnemu zaskoczeniu udało się znaleźć przezroczyste kapturki na wentyle rowerowe. Wybór typu wentyla (Dunlop) był podyktowany względami historycznymi. Fajnie, że udało się na wrzeszczańskim rynku znaleźć oryginalną, rometowską pompkę w kolorze białym (!), pasującą właśnie do tego rodzaju wentyla.

Białe odblaski to już produkt współczesny.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2867_TylneKolo_v1.JPG

Niestety przegapiłem nieco prostowanie bagażnika. Bagażniki rometowskie to wielka porażka. Raczej ozdoby, niż rzeczywiście bagażniki. Udźwig około 5 kg, więc nic dziwnego, że szybko się odkształcały, gięły. Szczególnie, że taki bagażnik aż prowokuje, by przewieźć na nim pasażera lub pasażerkę ;-). Postanowiłem po malowaniu go nie prostować w trosce o farbę.

Zastanawiająco dobrze malowanie zniosły błotniki.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2872_OdTylu_v1.JPG
Z tyłu zamontowałem ogromny czerwony odblask. Udało mi się go nabyć po okazyjnej cenie na jednym z wrzeszczańskich pchlich targów, dosłownie dzień wcześniej.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2874_SiodelkoTorebka_v1.JPG
Pod siodełkiem roweru Wigry 3 znajdowało się plastikowe pudełko na kilka podstawowych kluczy. Uznałem, że idea jest słuszna. Dopełnieniem roweru stała się niewielka torebka podsiodłowa w której umieściłem tzw. klucz kostkowy oraz klucz płaski z wyciętymi pazurkami. Całość dobrze skomponowała się kolorystycznie.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2875_LaczenieRamy_v1.JPG
Rama połączona jest w dwóch miejscach. Górne łączenie przedstawione jest na sąsiedniej fotografii. 'Sercem' jest specjalnie wykonana śruba, przypominająca literę 'T', gwinty 8 mm.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2878_LaczenieRamy_v1.JPG
Drugi fragment łączenia ramy. Nad przednim suportem z ramy wystaje stosowny 'grzybek', do którego pasują haczykowate zakończenia tylnej części ramy. O dziwo połączenie jest sztywne.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2879_MocowanieSztycy_v1.JPG
Obie sztyce mocowane są za pomocą nakrętek motylkowych, które stanowiły oryginalne wyposażenie roweru. Motylki są wykonane z dość miękkiego plastiku.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2882_MocowanieSztycy_v1.JPG
Drugi motylek mocujący sztycę. Fajnie, że motylek jest dosyć duży, dzięki czemu daje się dosyć wygodnie objąć dłonią. Najwyraźniej projektanci przewidzieli, że regulacji będzie podlegać wyłącznie wysokość siodełek...

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2884_TylnyOdblask_v1.JPG
Niestety tylni odblask jest częścią najbardziej narażoną na uszkodzenie. Oryginalnie znajdował się tu prawdopodobnie odblask okrągły o znacznie mniejszych rozmiarach, względnie lampka zasilana z dynama.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2885_MocowanieTylnejKierownicy_v1.JPG
Łącznik przedniej sztycy z tylną kierownicą powstał przez zespawanie dwóch typowych łączników.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2887_NapinaczLancucha.JPG
Do przenoszenia energii służą dwa łańcuchy i dwie korby. Napięcie tylnego łańcucha jest regulowane za pomocą koła, które w pewnym zakresie daje się przesuwać względem ramy. W przypadku przedniej korby zastosowano inny pomysł. Drugi łańcuch jest nieco dłuższy niż wynika to z odległości pomiędzy korbami. Dzięki temu łańcuch daje się zdjąć z kół zębatych, co z kolei pozwala na ustawienie przesunięcia pomiędzy korbami. Jest to wręcz konieczne, bowiem przy nieprawidłowo ustawionej synchronizacji pomiędzy korbami rowerzyści uderzają się nogami. Nadmiar łańcucha jest wybierany za pomocą zilustrowanego na sąsiednim zdjęciu napinacza. Co ciekawe kółeczko zębate napinacza wykonane jest z metalu.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2888_NapinaczLancucha_v1.JPG
Kolejne ujęcie napinacza łańcucha. Widoczna jest sprężyna oraz sposób jej zamocowania do ramy.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2892_MocowanieNozki_v1.JPG
Mocowanie nóżki, czyli wspornika roweru. Nóżka, pomimo że wygląda dosyć delikatnie, daje radę. Sposób zamocowania od strony ziemi przedstawia sąsiednie zdjęcie. Niestety ta nakrętka lubi się luzować. W przyszłości planuję ją zastąpić nakrętką kołpakową oraz podkładką nordlock.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2895_MocowanieNozki_v1.JPG

Mocowanie nóżki, część górna.

Podwójna przednia korba. Wynalazek jedyny w swoim rodzaju.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2894_TylnaPiasta_v1.JPG
Ramię hamulca nożnego (torpedo, kontra) tylnej piasty. Widoczna jest m.in. litera V, która pozwala na ustalenie roku produkcji: 1977. Piasta Sachs Duomatic.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2897_PrzedniaKorba_v1.JPG
Przednia korba o nietypowej liczbie zębów (...).

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2900_PrzedniaKierownica_v1.JPG
 Przednia kierownica zaciśnięta za pomocą 'klasycznego' zacisku na jedną śrubę. Dzisiaj rozwiązanie to już nie jest spotykane.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2901_Dzwonek_v1.JPG
Dzwonek typu 'ding-dong' z krówką. Taki dzwonek daje inny dźwięk po przestawieniu dźwigni, a nieco inny przy jej powrocie do pozycji nominalnej. Jest przy tym duży i ma bardzo przyjemny dla ucha dźwięk. Na końcu kierownicy biały chwyt polskiej produkcji.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2904_RaczkaHamulca_v1.JPG
Drugi koniec przedniej kierownicy. Hamulec z charakterystyczną plastikową dźwignią. Nie przewidziano możliwości regulacji naciągu linki.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2909_PrzedniOdblask_v1.JPG
Przedni odblask z pchlego targu. O dziwo prostokąt dosyć dobrze się komponuje.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2915_OgolnyPrzod_v1.JPG
Plan ogólny, od przodu.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2921_MocowaniePrzedniejKierownicy_v1.JPG
Jedyny w swoim rodzaju sposób ustalania położenia rury wspornika kierownicy względem widełek poprzez zgniecenie rur za pomocą widocznej 'klamry'.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2925_MocowanieHamulca_v1.JPG
Tylna część przedniego hamulca . Postanowilem zostawić oryginalny hamulec.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2928_PrzednieKolo_v1.JPG
Z perspektywy czasu żałuję, że nie zdecydowałem się na odpiłowanie haka dynama. Moim zdaniem teraz zaburza symetrię przedniego widelca. Oryginalne oświetlenie nie przetrwało. Zresztą i tak bez żalu bym się z nim rozstał, bo dynama zewnętrzne zwyczajnie się nie sprawdzają. Rower wyposażyłem w demontowalne oświetlenie bateryjne schowane w torebce podsiodłowej.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2931_NadPrzednimSiodelkiem_v1.JPG
Widok znad przedniego siodełka.

 

images/stories/2014/20140619_RometDuetTandem/640_IMG_2936_NadTylnymSiodelkiem_v1.JPG
Widok znad tylnego siodełka. Jak widać dla tylnego zawodnika nie ma zbyt wiele miejsca.

 Nie zdawałem sobie przy tym sprawy, że ten wynalazek budzi aż tyle emocji wśród osób, których czas studiów przypadł na połowę lat 70-tych. Okazuje się, że na przykład rowery te były 'na stanie' domów studenckich w Gdańsku. Pomimo mocno przecież zmienionej formy roweru ludzie rozpoznawali typ i markę głośno manifestując radość.

Cóż, nie udało mi się zmieścić w zakładanym budżecie, za to rower został przygotowany na czas, czyli 'do wesela się zagoił'. Rower, a w zasadzie 'krower' jeździ, co bardzo cieszy. Przerzutka działa, podobnie jak i hamulce. Co do zasady, cięższy uczestnik przejażdżek powinien znajdować się z przodu. Nie ma tu miejsca na równouprawnienie - przedni zawodnik decyduje o kierunku jazdy i ma dużo lepszą widoczność. Ogromną zaletą tandemu jest możliwość w miarę wygodnego robienia zdjęć z tylnego siodełka. Cóż, tandem to też rower, chociaż nieco inny.

Nieco liczb:

  1. długość korby przedniej (od osi suportu do osi pedału): 175 mm,
  2. długość korby tylnej: 175 mm,
  3. liczba zębów na kole łańcuchowym korby przedniej: 35,
  4. liczba zębów na kołach łańcuchowych korby tylnej: 35 i 48,
  5. liczba zębów na kole łańcuchowym tylnej piasty: 16.

 Na zakończenie dziękuję Sylwii, MBigowi, Damianowi i Patrycji za fizyczną pomoc w realizacji pomysłu oraz wsparcie psychiczne na wszystkich etapach prac, pracownikom znanej korporacji za wsparcie finansowe, a państwu młodym, Mace i Krowikowi, za tolerancyjne przyjęcie prezentu.

Dodaj komentarz