640 IMG 7767 KontrolowanyPozar v1

Stanąłem przed pytaniem: jaką kuchenkę wybrać? Potrzebuję kuchenki, która zajmuje niewiele miejsca i do tego jeszcze jest lekka. Wyobraziłem sobie, że przez ostatnie dziesięć lat na pewno sporo się zmieniło również w polowej kuchni i bez problemu znajdę coś, co spełni wszystkie moje wymagania. Rozpocząłem jednak od kwerendy wśród znajomych. Szybko się okazało, że niewiele osób nadal jeździ 'pod namiot', a te, które to robią, zainwestowały spore sumy w sprzęt wysokiej klasy. Po odwiedzeniu kilku sklepów internetowych stało się dla mnie jasnym, że najważniejszym pytaniem, na które muszę sobie najpierw odpowiedzieć, jest rodzaj paliwa, który zamierzam wykorzystywać.

Zapraszam do lektury!

Zasadniczo można wymienić trzy rodzaje paliwa:

  1. paliwa stałe, np. drewno, węgiel, specjalne 'kostki' paliwowe,
  2. paliwa ciekłe, np. benzyna, nafta, denaturat,
  3. paliwa gazowe, np. propan-butan.

Każde z tych paliw ma swoje zalety i wady, i każde z nich wymaga nieco innego palnika, czy też kuchenki, by cieszyć się bezpiecznym płomieniem. Wkrótce odkryłem, że hasło 'kuchenka na paliwo uniwersalne' oznacza możliwość stosowania tak paliwa gazowego, jak i ciekłego. Jest to więc kolejny chwyt marketingowy. Przypomniałem sobie, że benzynę lub jej pochodne kupić można nawet w najodleglejszych rejonach świata. Ponadto ze względu na gęstość i temperaturę gazu kuchenki na paliwo ciekłe lepiej sprawdzają się na dużych wysokościach. Co prawda nie zamierzam, przynajmniej na razie, zapuszczać się w odległe rejony naszej planety, ale nawet w Polsce, mieniącej się być krajem cywilizacyjnie zaawansowanym szansa na zakup gazu w tzw. kartuszu poza dużymi miastami jest więcej niż mizerna.

Rozważając różne za i przeciw, będąc pod presją czasu, analizując swoje możliwości budżetowe i promocje w sklepach internetowych ostatecznie zdecydowałem się na zakup kuchenki Primus Gravity II MR. Jeszcze przed zakupami warto mieć świadomość, że sama kuchenka to nie wszystko. By cieszyć się możliwością rozpalenia paliwa ciekłego dodatkowo należy nabyć butelkę do przechowywania paliwa, która też swoje kosztuje.

Poniżej przedstawiam kilka zdjęć ilustrujących pierwsze próbne rozpalenie kuchenki.

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7717_ZestawStartowy_v1.JPG
 Zestaw startowy, który posłużył mi do pierwszych prób. Od lewej: zestaw naczyń do zagotowania wody (Primus LiTech™ Trek Kettle), woda, butelka (Primus Fuel Bottle) z paliwem i wspomniany palnik.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7720_PudelkoPoOtwarciu_v1.JPG
 Pudełko palnika tuż po otwarciu. Założyłem, że wnętrze nie będzie szczelnie wypełnione zawartością, lub że z części akcesoriów będę mógł zrezygnować. Trochę mnie przeraziła wizja wożenia takiego grzmota w jednej z sakw.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7721_PompkaDoPaliwa_v1.JPG
 Oryginalnie zapakowana pompka na paliwo ciekłe. Więcej na jej temat poniżej.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7723_Pokrowiec_v1.JPG
 Elegancki woreczek na palnik. Od razu uznałem, że nie będę go ze sobą woził. Miło, że producent przewidział taki gadżet.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7724_Kieszonka_v1.JPG
 Woreczek został starannie wykonany. Zawiera wewnętrzną kieszeń na drobne akcesoria.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7725_Pokrowiec_v1.JPG
 Jak widać pokrowiec jest wielce fotogeniczny ;-)

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7727_Palnik_v1.JPG
Nowiutki palnik ze złożonymi nóżkami. Przy zaworze zestaw etykiet. W instrukcji napisano, że odcięcie tych etykiet unieważnia dożywotnią gwarancję. Lipa straszna, bo etykiety nie wyglądają estetycznie i wręcz przeszkadzają. Zabierają też nieco cennego miejsca. Mimo to po ponad roku posiadania palnika jeszcze się ich nie pozbyłem.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7728_Oslona_v1.JPG
 W reklamie palnika jasno napisano o osłonie palnika przed wiatrem, czyli swoistym wiatrochronie. Wygląda on właśnie tak. Jest to kawałek lekkiej blachy.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7729_Oslona_v1.JPG
 Blacha sprawia wrażenie, jakby była czymś pokryta z jednej strony.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7730_Akcesoria_v1.JPG
Kolejne akcesoria znalazły się w zwykłym plastikowym worku. Szkoda, że producent nie pomyślał o umieszczeniu ich w woreczku strunowym. Wewnątrz widzimy: tubkę ze smarem silikonowym, który służy do uszczelniania tłoku pompki paliwowej, narzędzie uniwersalne oraz dwa adaptery do różnych typów paliwa.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7732_Nalepka_v1.JPG
 Nalepka "Tu był Primus". Zdaje się, że jest jakiś konkurs polegający na umieszczaniu tej nalepki w najodleglejszych rejonach Ziemi.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7733_Instrukcja_v1.JPG
 Papiery, papiery, czyli zestaw instrukcji. Niestety instrukcja w języku polskim nie współgra z rysunkami z wersji angielskiej. Jak to zwykle bywa instrukcja została przygotowana w wielu językach. Za pomocą nożyczek zmniejszyłem jej objętość do zaledwie dwóch stron w języku angielskim. Jak na złość są to dwie, a nie jedna kartka. Znowu błąd producenta.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7734_Dysze_v1.JPG
 Zbliżenie na adaptery (dysze?) do różnych typów paliwa.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7736_NrDysz_v1.JPG

 Na powierzchni czołowej wybito tajemnicze nr 26 i 37. Domyślam się, że są to średnice otworów wewnętrznych. Z punktu widzenia użytkownika, czyli mojego, dużo użyteczniej byłoby znaleźć zamiast nic nie mówiących mi numerów skróty literowe paliw, do których są stosowane różne typy adapterów:

  1. 0.42 mm, gaz (propan-butan),
  2. 0.37 mm, benzyny,
  3. 0.26 mm, nafty i pochodne.

Wniosek racjonalizatorski - wizyta u grawera i naniesienie  liter G (42), B (37) oraz N (26).

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7737_Wejscie_v1.JPG

 Zbliżenie na miejsce mocowania adapterów. Ponieważ w butelce z paliwem mam zwykłą benzynę 98 spuszczoną z baku samochodu, więc zgodnie z zaleceniami instrukcji postanawiam wymienić adapter paliwa 42 na 37.

 

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7738_Odkrecam_v1.JPG
Luzuję okrągłą nakrętkę zewnętrzną. Dało się to zrobić za pomocą palców.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7739_PoOdkreceniu_v1.JPG
Po odkręceniu nakrętki zewnętrznej.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7740_Wyjmuje_v1.JPG
Używając nieco siły wyciągam rurkę wraz z nakręconym na jej koniec adapterem.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7742_Kluczyk_v1.JPG
W zestawie z kuchenką znajduje się 'narzędzie uniwersalne'. Jeden z jego końców umożliwia odkręcenie adaptera.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7743_Odkrecam_v1.JPG
Odkręcam adapter. 

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7744_Dysza_v1.JPG
Jak słusznie domyślił się uważny czytelnik adapter, który fabrycznie był zamontowany w palniku nosi nr 42, czyli służy do współpracy z paliwem gazowym. 

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7745_Podstawka_v1.JPG
Podstawka pod palnik. Blaszany okrąg złożony do postaci ćwiartki. Podstawka z założenia miałaby chronić podłoże przed energią wydzielaną podczas pracy palnika, względnie sam palnik przed wpływem podłoża.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7748_PodstawkaPoRozlozeniu_v1.JPG
Niestety jest to bubel. Już przy pierwszym fabrycznym rozłożeniu zaczęła pękać na zgięciach. Jasne więc, że będzie tylko kwestią czasu, nim zupełnie się rozpadnie. W przyszłości będę się starać korzystać z niej jak najrzadziej.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7749_RozkladaneNozki_v1.JPG
Palnik wyposażony jest w cztery składane nóżki. Po ich rozłożeniu nawet duże, litrowe, wysokie naczynie daje się ustawić w sposób sprawiający wrażenie stabilnego.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7755_KuchenkaNaPodstawce_v1.JPG
Palnik po rozstawieniu na podstawce. do złotej, metalowej rurki dokręcony jest wężyk w metalowym oplocie zakończony zaworami. W widocznym na zdjęciu położeniu lewa część jest dokręcana do butli gazowej lub pompki paliwa ciekłego. Prawa część to zawór regulujący ilość paliwa docierającego do palnika.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7756_PompkaDoButelki_v1.JPG

Po zmontowaniu i przygotowaniu do pracy palnika czas zająć się paliwem. W komplecie z palnikiem dostarczana jest pompka. To jedno z bardziej 'tajemniczych' rozwiązań technicznych, jakie spotkałem. Pompka służy do sprężania zawartości butelki, co ułatwia wydostawanie się par paliwa ciekłego do przestrzeni roboczej palnika.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7757_PompkaDoButelki_v1.JPG

Rzut oka na szyjkę butelki. jest ona gwintowana. Odniosłem wrażenie, że producent starannie przemyślał i przygotował zakrętkę butelki, która jest zabezpieczona solidną gumową uszczelką. Dzięki niej szansa na przypadkowe wylanie się zawartości butelki podczas transportu jest bardzo niewielka.

Wprawdzie butelka ma pojemność nominalną 1 l, ale wyraźnie zaznaczono na niej maksymalną objętość, jaką może zajmować paliwo. Jest to pojemność

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7758_PolozenieOn_v1.JPG

Pompka po dokręceniu do butelki. W trakcie pracy palnika butelka swobodnie leży na jednym boku. Orientacja nie jest obojętna. Dlatego na obu bokach górnej części pompki umieszczono napisy w języku angielskim: 'on', czyli 'włącz' oraz 'off', czyli wyłącz.

W pozycji 'włącz' palnik jest zasilany paliwem.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7759_PolozenieOff_v1.JPG
Pozycja 'wyłącz' służy do spalenia resztek paliwa, które znalazły się pomiędzy butelką a palnikiem. Chcąc wyłączyć palnik nie skręcamy po prostu zaworu kontrolującego ilość paliwa, która dociera do palnika, lecz obracamy butelkę do pozycji 'wyłącz' i czekamy na wypalenie się resztek paliwa'. 

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7762_LaczeZkuchenka_v1.JPG
Część, którą dokręcamy do butelki, posiada dwa pokrętła. Na sąsiednim zdjęciu są to od prawej: pokrętło regulujące ilość paliwa docierającego do palnika, pokrętło umożliwiające połączenie kuchenki z palnikiem. Dzięki temu drugiemu pokrętłu możliwe jest połączenie kuchenki z butlą bez obracania butelką lub palnikiem.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7764_Ukladam_v1.JPG
Na sąsiednim zdjęcie położenie robocze, kuchenka gotowa do rozpalenia.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7765_Odkrecam_v1.JPG

Nie przez przypadek użyłem sformułowania 'rozpalenie', bowiem zanim kuchenka zacznie pełnić swoją rolę wymaga wcześniejszego przygotowania. Przygotowanie polega na podgrzaniu rurki doprowadzającej paliwo do palnika. Wprawdzie nie opanowałem procesów fizycznych, które umożliwiają spalanie paliwa ciekłego, ale chyba działa to mniej więcej następująco:

Za pomocą pompki tworzymy pęcherz gazu, który wywiera ciśnienie (pcha) paliwo w postaci ciekłej w kierunku wężyka łączącego butelkę z palnikiem. Dlatego tak ważne jest, by butelka nie była po brzegi wypełniona paliwem i zostało nieco wolnego miejsca dla gazu.

Paliwo dociera do sztywnej 'złotej' metalowej rurki tuż przed samym palnikiem. Ta rurka musi być na tyle gorąca, by spowodować szybkie parowanie cieszy. Rurka jest wygięta w taki sposób, by przechodzić tuż nad płomieniem palnika. Po zapoczątkowaniu procesu palenia się palnika rurka jest stale rozgrzewana przez ogień utrzymujący się dzięki spalaniu paliwa, a paliwo dociera do samego palnika w postaci już gazowej dzięki podgrzaniu go w wygiętej metalowej rurce. Mamy tu więc do czynienia ze sprzężeniem (połączeniem) obu procesów: dzięki temu, że palnik się już pali, jest w stanie podtrzymywać palenie się paliwa.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7767_KontrolowanyPozar_v1.JPG

By zapoczątkować proces palenia trzeba podgrzać wspomnianą rurkę. W tym celu należy przede wszystkim napompować paliwo w butelce. W tym celu energicznie i szybko wykonujemy 10-20 pełnych okresów (góra-dół) tłokiem. Układamy butelkę na boku w pozycji 'włącz' i delikatnie odkręcamy zawór regulujący ilością wydostającego się paliwa. Po chwili usłyszymy, że kilka kropel wyciekło z wężyka na wyściółkę znajdującą się tuż pod wspomnianą rurką. W tym momencie zakręcamy zawór doprowadzający paliwo. Wystarczy dosłownie kilka kropel!

Teraz należy zapalić wyściółkę. Posłużyłem się w tym celu zapalniczką. Od wprawy zależy, ile paliwa trafi na wyściółkę. Jeżeli podamy go zbyt wiele, powstanie sporych rozmiarów kontrolowany pożar. Należy poczekać, aż ogień całkowicie się wypali. Następnie niezwłocznie należy lekko odkręcić zawór regulujący ilość paliwa docierającego do palnika i przyłożyć ogień np. z zapalniczki do palnika. Jeżeli rurka zdążyła się rozgrzać, to tym razem zamiast ciekłego paliwa uda nam się zapalić pary (gaz) pochodzący z paliwa. Możemy rozpocząć gotowanie.

 

images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_7768_ZestawDoGotowaniaWody_v1.JPG
Mój pierwszy litr wody zagotowanej za pomocą opisanego palnika. Tak przygotowaną kuchenkę należy otoczyć dołączoną do zestawu osłoną. W dniu, w którym zrobiłem zdjęcia wiał silny wiatr. Bez osłony gotowanie na pewno trwało by o wiele dłużej o ile w ogóle byłoby możliwe.

 

 
images/stories/20130522_KuchenkaTurystyczna/640_IMG_9737_Pudelko.JPG
Rozmiary pudełka:
długość: 29 cm, szerokośc: 18 cm, wysokość: 9 cm.

Masa.

Pompka: 105 g
Osłona przed wiatrem: 65 g
Osłona / podstawka: 20 g
Narzędzie uniwersalne: 20 g
Akcesoria (w tym: zapalniczka, dwa adaptery, smar): 30 g
Palnik: 270 g

 

Cena.

Za palnik zapłaciłem 510 pln (2012), a za butelkę 55 pln (2012).

 

 

Uwagi eksploatacyjne.

 

1. Paliwo.

Dość długo eksperymentowałem z różnymi typami paliwa. Potwierdziłem empirycznie, że palnik może z powodzeniem pracować na zwykłej benzynie, takiej, jaką można nabyć jako paliwo na każdej niemal stacji benzynowej. Ten rodzaj benzyny okazał się jednak mało praktyczny. Przede wszystkim bardzo brudzi, czyli podczas spalania powstaje dużo tłustej sadzy, która brudzi tak sam palnik jak i naczynia, w których gotuję. Ponadto jak dla mnie nieprzyjemnie pachnie.

Gaz propan butan. Należy zakupić odpowiedni zbiornik z gazem, czyli tzw. kartusz. Do palników Primusa pasują kartusze, w których umieszczony w centrum wylot gazu jest gwintowany. Niestety palnik nie pasuje do butli Campingaz, które swego czasu były dosyć popularne. Jeżeli już mamy odpowiedni kartusz, to lepszego paliwa nie znajdziemy. Gaz jest bardzo wydajny, przez co rozumiem, że bardzo szybko możemy zagotować litr wody, a ponadto bardzo łatwe jest sterowanie pracą palnika, zawór spełnia swoje zadanie. Prawie nie brudzi palnika. Gaz ma jednak i wady. Po pierwsze kartusze zajmują całkiem sporą objętość. Po drugie wysoka cena. Przykładowo za kartusz 250 g gazu Coleman w dużym sklepie z akcesoriami turystycznymi trzeba zapłacić prawie 22 pln (2013). Taki kartusz wystarczy zaledwie na 3-4 dni dla dwóch osób gotujących tylko 3 l dziennie. Z mojego punktu widzenia główną wadą gazu jest jednak to, że nie potrafię oszacować, ile gazu potrzebuję i ile jeszcze mi go zostało. Kończąc, gaz to luksus.

Nafta. Palnik poradzi sobie z naftą, co sprawdziłem empirycznie. Wady ma te same, co benzyna z dystrybutora, czyli brudzi i śmierdzi.

Spirytus przemysłowy, czyli np. denaturat. Jeszcze nie próbowałem.

Benzyna ekstrakcyjna. Za radą najważniejszego forum turystycznego zakupiłem benzynę ekstrakcyjną. Jest to przeźroczysta ciecz, prawie bezwonna. W zasadzie prawie nie brudzi palnika, tak jak gaz. Jej cena jest jeszcze akceptowalna: objętość 0,5 l kosztowała mnie w sklepie Leroy około 7 pln (2013). Uwaga! Benzyna ekstrakcyjna niejedno ma imię. W zasadzie tylko raz, właśnie w sklepie Leroy udało mi się kupić benzynę ekstrakcyjną w opakowaniu, na którego etykiecie było napisane 'benzyna ekstrakcyjna'. W pozostałych wypadkach musiałem zaufać sprzedawcom, którzy oferowali mi różnego rodzaju 'rozpuszczalniki na bazie benzyny', 'benzynę chemicznie oczyszczoną', 'benzynę bezwonną' i kto wie, co jeszcze. Każdorazowo sprawdzałem, co to za ciecz organoleptycznie, stosując zmysł powonienia i chociaż jest on wyjątkowo tępy, to byłem w stanie wyczuć różnice. Trzeba być więc czujnym. Paliwo płynne ma tę ogromną zaletę, że w każdej w zasadzie chwili można zajrzeć do wnętrza butelki by ocenić, ile go jeszcze zostało. Nie ma też w zasadzie większych problemów z nabyciem stosownego płynu nawet z dala od dużych miast.

 

2. Palnik w sakwach.

Jak już napisałem wyżej szybko zrezygnowałem z dołączonego do palnika przez producenta woreczka. Przewożenie w nim palnika wydało mi się zwyczajnie zbyt ryzykowne. Ze względu na objętość wszystkich części potrzebnych do przygotowania kontrolowanego pożaru kupiłem nieco większe plastikowe pudełko do przechowywania żywności. Nadmiarową wolną przestrzeń wypełniam różnymi drobiazgami, jak np. przyprawy. Pudełko jest na tyle duże, że mieści nawet pompkę. Pompka oraz pozostałe drobiazgi potrzebne do pracy palnika wożę w osobnych woreczkach strunowych. Poza wspomnianym dużym pudełkiem podróżuje ze mną butelka. Staram się, by na początku wyprawy była ona wypełniona paliwem tak bardzo, jak to możliwe.

 

3. Osłona i podstawka.

Osłona przeciwwiatrowa niestety nie wytrzymała próby czasu. Blacha zaczęła pękać w miejscach załamań. Ponadto by cała konstrukcja w miarę się trzymała spinam końce blaszanej wstęgi spinaczami biurowymi. W przyszłości planuję zastąpienie osłony fabrycznej cienkim laminatem za radą forumowiczów.

 

4. Utrzymanie.

Palnik jest na tyle prosty, że do jego utrzymania wystarczy w zasadzie jedno narzędzie, które zostało dołączone przez producenta do zestawu. Narzędzie wielofunkcyjne oprócz klucza oczkowego i płaskiego zawiera jeszcze śrubokręt oraz igłę. Igła służy do przepychania otworu w adapterze. W instrukcji obsługi palnika wspomniano jeszcze o konieczności okresowego czyszczenia 'połączenia paliwowego'. Niestety tego fragmentu instrukcji nie zrozumiałem. Nie znalazłem też stosownych filmów instruktażowych. Należy co jakiś czas sprawdzać stan uszczelek i w razie konieczności je wymienić.

 

5. Namiot.

Nie wyobrażam sobie rozpalenia palnika w namiocie. Przynajmniej pierwszą fazę, czyli rozgrzanie rurki, trzeba moim zdaniem przeprowadzić poza namiotem. Współczesne namioty często są wykonane z materiałów łatwopalnych, a takie palniki potrafią zaskoczyć użytkownika żywym ogniem ;-)

 

6. Doświadczenie.

Wprawdzie procedura przygotowania palnika do pracy wydawała mi się na początku dosyć złożona, to jednak nie ma to, jak trening. W tej chwili potrafię w miarę szybko przygotować palnik do pracy. Co prawda nadal najszybszą i najprostszą metodą na zagotowanie wody jest wykorzystanie kartusza z gazem, ale potrafię osiągnąć ten sam cel, czyli zagotować wodę w niewiele dłuższym czasie wykorzystując paliwo ciekłe. Sporo czasu mi zajęło zanim wyczułem rolę właściwego i wystarczającego sprężenia paliwa za pomocą pompki. Nauczyłem się, że należy paliwo sprężyć tuż przed rozpaleniem ognia. Jeżeli po pewnym czasie ogień zaczyna się palić mniejszym płomieniem, możliwe jest gwałtowne zduszenie ognia przez zakręcenie zaworu regulującego ilość docierającego do palnika paliwa, dopompowanie butelki z paliwem i ponowne rozpalenie palnika.

Z mojego doświadczenia wynika, że problemem bywa sprawdzenie, czy palnik rzeczywiście się pali lub nadal się pali. W świetle słonecznym płomienie pochodzące ze spalania oparów benzyny są w zasadzie niewidoczne. Pozostaje zmysł dotyku lub... słuch. Po pewnym czasie użytkowania palnika nauczyłem się kontrolować pracę palnika poprzez badanie natężenia dźwięków, które ten z siebie wydaje. Tę metodę polecam. Oczywiście nim opanowałem tę sztukę zdarzyło mi się czekać na zagotowanie wody przez pół godziny. W tym czasie palnik podejrzanie syczał, ale jednak powoli podgrzewał wodę. W końcu nie wytrzymałem i rozpaliłem go ponownie. Woda była zagotowana po niespełna 5 minutach...

Ile trwa zagotowanie litra wody? Na benzynie ekstrakcyjnej nieco mniej niż 10 minut. Na gazie jest to około 5-6 minut. Nawet niewielki wiatr ma zasadniczy wpływ na czas gotowania wody. Jak wiadomo z termodynamiki zasadniczy wpływ na skrócenie tego czasu ma też zastosowanie przykrywki...

 

Podsumowanie.

Może są na świecie lepsze, lżejsze palniki, ale ten jest mój. Przyzwyczaiłem się do niego i dobrze mi służy. Spełnia najważniejsze wymagania. Wydaje mi się, że w dziedzinie palników turystycznych jest jeszcze sporo do zrobienia. Te urządzenia nadal mogą być lżejsze, a przede wszystkim mogą dać się rozłożyć na prostsze, zajmujące mniej miejsca elementy. Na pewno można poprawić osłonę przed wiatrem czy też podstawkę pod palnik.

 

Poniżej filmik prezentujący zachowanie palnika. Paliwem była zwykła benzyna.

     
embed video plugin powered by Union Development
Dodaj komentarz