Jedzenie liofilizowane stało się w zasadzie powszechnie dostępne dzięki dużym sklepom, które wprowadziły je do swojej oferty. Różnica względem zwykłego jedzenia miała polegać na zmniejszeniu masy oraz łatwości przyrządzania, bez utraty smaku potraw. Czy udało się osiągnąć zamierzony efekt?

Zapraszam do lektury!

Na wstępie wypada wyjaśnić, co oznacza określenie liofilizowany? Powtarzając za Wikipedią oznacza suszenie sublimacyjne zamrożonych substancji, czyli bezpośrednie przejście pomiędzy fazą stałą (lód) a fazą gazową (para). Efektem jest usunięcie z poddanej liofilizacji żywności wody. Ponieważ woda jest jednym z głównych i do tego ciężkich składników jedzenia, więc jej usunięcie pozwala na znaczne zmniejszenie masy tak przygotowanego pokarmu. Żywność liofilizowana jest następnie zamykana w szczelne opakowania, które często pełnią też rolę naczynia, tzn. pozwalają na przygotowanie posiłku.

Jak wygląda proces przygotowania posiłku? Bardzo prosto. Wystarczy otworzyć torebkę z żywnością liofilizowaną, zalać ją świeżo zagotowaną wodą i dokładnie wymieszać. Następnie wystarczy zamknąć torebkę, co ma na celu utrzymanie temperatury posiłku i odczekać 5-10 minut i posiłek jest gotowy do spożycia. Żywność, którą do tej pory próbowałem, nieznacznie zwiększała przy tym swoją objętość, wchłaniając wodę. Ja osobiście preferuję przesypywanie zawartości torebki do jakiegoś naczynia. Po prostu jedzenie bardziej mi smakuje jeżeli widzę, co jem. Proces przygotowania nie odbiega więc od chyba wszystkim znanych chińskich zupek, czy tzw. gorących kubków. Gęstość posiłku regulujemy dolewając do niego więcej lub mniej wody.

A jak takie jedzenie wygląda? Ma postać zbliżoną wyglądem do proszku. Owszem, makaron nadal wygląda jak makaron, ale jakiś taki pokurczony, natomiast inne składniki jedzenia, jak np. mięso, nie ma jakiejś dającej się łatwo opisać postaci. Generalnie określiłbym takie jedzenie jako 'sproszkowane'.

Masa takiego jedzenia jest wyraźnie niższa, objętość również, a co ze smakiem? Trudność polega na tym, że trudno mi się wypowiadać ogólnie o smaku potraw liofilizowanych. Wydaje mi się, że udało się uzyskać efekt, tzn. potrawy te pachną i smakują w sposób zbliżony do zwykłego jedzenia nie poddanego liofilizacji. Innymi słowy liofilizacja nie zabija smaku i zapachu, mocno natomiast zmienia postać pokarmu. Pod znakiem zapytania staje raczej jakość dania, które zostało zamrożone.

Ile takie jedzenie kosztuje, ile waży, jaka jest wartość energetyczna przeciętnego posiłku? Pojedyncze dania kosztują mniej więcej tyle, co danie w restauracji (nie mylić z barem). Przykłady cen potraf liofilizowanych dostępnych w sieci Intersport (ceny z 2013-06-14) produkowanych przez polską firmę Sporting Brożyna w poniższej tabeli.

Nazwa Wartość energetyczna [kcal]
Masa [g] Cena [pln]
SPAGHETTI CARBONARA * 1063 250 35,99 
WOŁOWINA Z MAKARONEM I PIECZARKAMI 535 125 29,99
WOŁOWINA PO WĘGIERSKU Z MAKARONEM 484  125 29,99

* Danie dla dwóch osób.

 

Gdzie można kupić żywność liofilizowaną? Oprócz dobrych sklepów turystycznych, w tym tych działających głównie w Internecie, żywność liofilizowana znalazła się w ofercie nawet sklepów sieciowych, takich jak np. Decathlon czy wspomniany już Intersport. Próba zakupu takiej żywności w dużym trójmiejskim sklepie należącym do sieci Decathlon zakończyła się niepowodzeniem, co świadczy moim zdaniem o nadal niewielkiej popularności tego typu produków, ale zostałem poinformowany o możliwości ich sprowadzenia. W Intersporcie tego typu produkty dostępne są z półki. Mam wrażenie, że żywność tego typu zaczyna w przenośni trafiać pod strzechy i z produktu przeznaczonego dla wąskie grupy odbiorców powszednieje.

 

Podsumowanie. Polecam jedzenie liofilizowane jako pokarm ostatniej szansy. Uznałem, że szczególnie podczas dłuższych rowerowych wypraw warto taki posiłek mieć przy sobie, bo jego przyrządzenie jest szybkie i łatwe. Co prawda bywa i tak, że nawet zagotowanie litra wody jest sporym wyzwaniem, gdy namiot jest wykonany z łatwopalnego materiału, ale prościej już się chyba nie da. Jeżeli chodzi o smak, to szału może nie ma, ale nie trafiłem do tej pory na potrawę, która byłaby niesmaczna. Na pewno nadal będę ze sobą zabierał przyprawy. Z mojego doświadczenia wynika, że ich dodanie poprawia jakość takich posiłków. Jedzenie liofilizowane na pewno jest jakąś alternatywą np. dla wojskowych racji żywnościowych, chociaż jest od nich droższe. Takie danie przeznaczone dla jednej osoby, jak w tabeli powyżej, rzeczywiście wystarczy dla pojedynczej dorosłej osoby, ale jako tylko jeden posiłek, których w ciągu dnia należy zjeść minimum 2.

Dodaj komentarz