640 img 7236 KrzyzNaDroge v1
Poniższa historia ma coś wspólnego z rzeczywistością. 
 
Pracują w torach. Spieszą się, bo dosyć szybko zapadają ciemności. Wszyscy mają świadomość, że praca w torach po zmroku jest zabroniona przepisami i zwyczajnie niebezpieczna. Nie bardzo mogą jednak przerwać. Powierzone im zadanie znajduje się bowiem w takiej fazie, że niedokończenie oznaczałoby zniweczenie kilku godzin pracy, a do zakończenia zadania wydaje się, że pozostało zaledwie kilka czynności, kilka chwil.
 
W pewnym momencie słyszą odgłos syreny zbliżającego się pociągu, który wypada z łuku odległego o niecały kilometr zakrętu.
Należy jak najszybciej opuścić miejsce pracy, sygnalizując maszyniście, że się widzi niebezpieczeństwo. Robi się nerwowo. Ostatnie spojrzenia, czy coś nie leży bezpośrednio na szynach, czy coś nie zostanie za chwilę zniszczone. Uciekają sekundy. Druga syrena, bardzo długa. Maszynista włącza długie. Uciekajcie!
 
Pociąg przejeżdża z ogromną prędkością, ciągnąc za sobą potężne wiry powietrza. Nie wiadomo, czy coś nie zostało zniszczone. Wszyscy żyją, ale po zmęczonych twarzach widać, że niewiele brakowało.
 
Idą w tory. Brakuje wieka jednej ze skrzynek, przy której właśnie były prowadzone prace. Chwilę szukają resztek w pobliżu toru. Po chwili bezowocnych poszukiwań powracają do porzuconych zajęć. Znowu ta sama uporczywa myśl. Trzeba dokończyć ten etap prac. Jak najszybciej. I uciekać stąd.
 
Dwa dni później jeden z tych, którzy brali udział w pracach tamtego wieczoru, chodzi po tym samym torze. Tym razem świeci słońce. Coś go tknęło, by odejść kilkadziesiąt metrów w kierunku, z którego nadjeżdżają pociągi. Być może sprawdza, czy w torze nie pozostały jakieś śmieci. W oczy rzuca mu się kawałek pleksi.
 
Wieko skrzynki porwane przez pędzący pociąg z grubsza miało kształt prostokąta i niewiele różniło się od czegoś, co ogólnie zwykło się nazywać wiekiem od pudełka. Wykonane z ciemnego, chociaż wciąż przezroczystego pleksi. W jakiś niezrozumiały sposób pędzący pociąg wyciął z niego kształt krzyża.
 
Krzyż Wam na drogę pociąg rzucił, a ja go podniosłem. 
Dodaj komentarz