Jest taki zwyczaj, że przed świętami Bożego Narodzenia wysyła się kartki. Z czym Tobie kojarzy się taka kartka? Mi kojarzy się przede wszystkim z samymi świętami i łączy z ich symboliką. Jak nazwa głosi, są to święta Narodzenia Boga: malutki Jezus w kołysce, otoczony lub nie. Może Trzej Królowie, może tylko rodzice, może zwierzęta, co to przy żłobie. Dalej, wersja bardziej świecka. Jakaś choinka, z bardziej lub mniej akcentowanym elementem śniegu, lampek, prezentów. Może kolorowe pudełka prezentów wokół choinki? Coś w tych klimatach.

Z roku na rok coraz mniej jest elementów religijnych, a coraz więcej tych świeckich. Oczyma wyobraźni za lat parę już widzę kartkę z wielkim napisem 'PROMOCJA ŚWIĄTECZNA, kup prezent i wygraj'. Póki co organizacja, w której pracuję wydała na świat coś jakże trafionego w... No właśnie.

Na dobry początek kartka jest... ciemnobrązowa. Ciemno, ciemnobrązowa. No czarna nie, ale ciemno jest. Zamiast spoglądającego na mnie dzieciątka czy innego osła znad żłobu patrzy na mnie głupkowato uśmiechnięty... łeb renifera raz. W deseń śnieżnych gwiazdeczek. Oczęta renifera to dwa szkiełka szlifowane, wypukłe, misternie wklejone, przez co kartka zyskuje pozory kolejnego wymiaru.

Nie zniechęcony tym początkiem otwieram kartkę, a w zasadzie stronę pierwszą. Po lewej wspomniany brąz ciemny, po prawej papieru biel. Ni słowa, kropeczki, nic. Hm... To atakuję dalej, przewracam drugą stronę. Tu tekst życzeń, logo organizacji i podpisy głównych bohaterów zarządzających. O dziwo znajduję też słowa kojarzące święta z narodzeniem boga i od razu przed oczami automatycznie staje mi głupiutki pysk renifera z okładeczki, co oczka ma przenikiliwe. I na koniec niespodzianka. Życzenia składają 'zarząd i współpracownicy firmy'. Z lekka zdziwiony próbuję siebie tu odnaleźć. Czyli jestem współpracownikiem zarządu. Początkowo poczułem się wyróżniony. Zaglądam w słownik, a tu jedno ze znaczeń o współpracy mówi niezbyt chlubnie: 'działalność prowadzona na czyjeś zlecenie, wiążąca się ze zdradą lub z działaniem na czyjąś niekorzyść'. Hm... współpracownik zarządu. Czy to aby o mnie?

Pracownik, w odróżnieniu od współpracownika negatywnych konotacji nie niesie, czytaj 'osoba zatrudniona w jakimś zakładzie pracy', z jakiś nieznanych powodów wydał się zarządowi widać nie na miejscu.

Nic to. Więcej w kartce wiadomości już nie ma. Pozostaje mi się z formą oswoić. Ale siebie ani wśród życzeń, ani tym bardziej w otoczeniu prasłowiańskiego (zapewne!) renifera nie odnajduję.

Przez wrodzoną wrażliwość, tudzież powodowany strachem przed panującym prawem autorskim, reprodukcji kartki nie zamieszczę.
Dodaj komentarz