Dawno, dawno temu, 17 lutego 2006, wracałem samolotem z podróży służbowej. Wylot z lotniska w Amsterdamie, międzylądowanie w Kopenhadze, miejsce docelowe podróży Gdańsk. Niecałe pół godziny przed odlotem dowiedziałem się, że lot został anulowany. Dowiedziałem się o tym najpierw z tablicy odlotów. Przedstawiciel przewoźnika poinformował mnie, że zaszły 'nieoczekiwane okoliczności': obaj piloci się rozchorowali i nie ma ich kto zastąpić. Zaproponowano mi zmianę trasy lotu: z Kopenhagi lot do Warszawy, a nstępnie z Warszawy do Gdańska. Mówi się trudno. Podróż miała się wydłużyć o ponad dwie godziny...

Jakiś czas wcześniej w oko wpadła mi tzw. 'reklama społeczna' mówiąca o prawach obywatela UE w kontekście podróży lotniczych. Wynikało z niej, że w razie nie wywiązania się z umowy mogę ubiegać się od przewoźnika rekompensaty pieniężnej. Skojarzyłem fakty i odszukałem na stanowisku przewoźnika stosowny druczek. Wpisałem podstawowe dane, takie jak imię, nazwisko, nr odwołanego lotu, miejsce przeznaczenia, miejsce wylotu itp. Wrzuciłem wypełniony druk do przygotowanej urny i zapomniałem o całej sprawie.

 

Jakiś czas potem dostałem pismo od Urzędu Lotnictwa Cywilnego o przekazaniu sprawy do urzędu komunikacji Królestwa Holandii. Polski urząd nie czuł się kompetentny by zmierzyć się z tą sprawą ze względu na wylot z miasta znajdującego się poza terytorium Polski. Cóż, nie miałem do tej pory pojęcia o istnieniu Urzędu Lotnictwa Cywilnego, ale wzruszyło mnie, że przedstawiciel Komisji Ochrony Praw Pasażerów zajął w mojej sprawie stanowisko. Skala czasu: naszą skargę polski urząd otrzymał 17 marca, stanowisko zajął 17 maja, czyli już po upływie 3 miesięcy od całego zdarzenia, a sprawę przekazał do urzędu komunikacji Królestwa Holandii 2 czerwca.

 

28 czerwca dostałem kolejne pismo, tym razem z urzędu holenderskiego, który poinformował mnie o przysługującym mi prawie wniesienia sprawy do odpowiedniego sądu w razie, gdybym czuł się nieszczęśliwy.

 

Przepis, który pozwolił mi się poskarżyć na zmianę trasy lotu to EC 261/2004. Przewoźnik przewidział za swoje postępowanie karę w wysokości 250 EUR, a jeżeli jest w stanie zaproponować inną trasę przelotu w ciągu 2 godzin, do połowy tej stawki, czyli do 125 EUR. Koniec końców zdziwienie moje było ogromne, bo do ręki dostałem 200 pln. Pamiętam, że za te pieniądze kupiłem sobie bezprzewodowy, markowy zestaw słuchawkowy bluetooth.

 

Siedem kartek A4, cztery miesiące, dwa urzędy. Poczułem się obywatelem UE...

 

Dodaj komentarz