Przestałem oglądać telewizję. Świadomie. Nie kupiłem kolejnego telewizora. Nie płacę abonamentu. Nie spędzam czasu gapiąc się w szklaną skrzynkę, nie żre mi energii, nie tracę czasu na oglądanie tego, co zrobili inni.

 

Mała rzecz, a cieszy. Takim małym krokiem poprawiłem sobie jakość życia. Egoistycznie, acz istotnie. Nie widziałem tym samym niezliczonych reklam, kilku seriali. Publicystyki, mord polityków. Tu jestem...

 

Jedyny serial, na którym mi zależy i tak oglądam. Z przyjaciółmi. Odtwarzamy sobie kolejne odcinki w dogodnym momencie, delektując się przy tym pyszną herbatą. Ktoś je dla nas pomontował, ktoś przetłumaczył. Bez reklam. A potem możemy jeszcze podyskutować. Kolejna ginąca wartość.

 

Opowiedziałem o swojej małej zdobyczy cywilizacyjnej koledze. Powiedział, że też od dawna chciał tak zrobić, ale brak mu było impulsu. Po kilku dniach oddał dekoder operatorowi kablówki. Oddciął się od cywilizacji? Jego dziadek zrobił to samo. Jest nas już trzech.

 

Teraz możemy do naszej decyzji dorobić wielką, przemądrzałą teorię. Jak to zwyciężył nasz zdrowy rozsądek, jak to przestaliśmy kontestować wątpliwe zdobycze cywilizacji masowej. Po co. Każdy z nas osiągnął coś innego. Jesteśmy przecież wolni.

 

Ja odczułem ulgę. Więcej czytam, więcej piszę. A Ty?

Dodaj komentarz