submitter 800px

"Polska język, trudna język", jak mówi porzekadło. Niemniej trudne okazuje się przejście z języka polskiego, na angielski... I nie pomaga stosowanie np. narzędzi wspomagających tłumaczenie, jak np. Google Translator.

Artykuł został przejrzany i odświeżony po ostatnich doświadczeniach własnych autora.

Zapraszam do lektury!

Historia nr 1, pt. "Transakcja informatyczna" (data publikacji: 29 listopada 2012).

credit card back 800px

Koledze informatykowi przypadło w udziale zastąpienie mnie przez kilka dni w obowiązkach. Musiał też chcąc nie chcąc wysłowić się na piśmie po angielsku. Tak się złożyło, że chcieliśmy odkupić od firmy 'zagramanicznej' pewną aplikację, ale nie wiedzieliśmy, czy firma ta zgodzi się nam ją odsprzedać ze względu na pewne zawiłości prawne i organizacyjne. Pytanie miało brzmieć: czy możemy od was ODKUPIĆ pewną aplikację na podanych przez nas warunkach?

Pech zaiste, że kolega nie wiedział, jak będzie 'po angielskiemu' ODKUPIĆ i w tekst przygotowywanej wiadomości wkleił pierwsze tłumaczenie, jakie podrzucił mu słownik internetowy. A internetowy, jak to internetowy, podał jako pierwsze tłumaczenie REDEMPTION, czyli po angielsku 'odkupienie'... grzechów, zbawienie.

No i informatyk zapytał literalnie, czy możemy zbawić aplikację...

 

Historia nr 2, pt. "Nie było basenu" (data publikacji: 13 marca 2017).

The Pool 2015062721 800px

Zdarzenie pochodzi znowu z pewnej dużej korporacji, w której oprócz Polaków regularnie pracują obcokrajowcy. Taki stan rzeczy wymusił na dziale HR tego przedsiębiorstwa komunikację dwujęzyczną. I tak oto zdarzyło się, że należało poinformować po angielsku obcokrajowców o zbasenie ODBYTYM:

"In the event of cancellation, cancellation must be made no later than 30 minutes before the time, otherwise it will be classified as anuses pool."

Miny obcokrajowców - bezcenne :-)

Dodaj komentarz