Nie lubię biegać. Nie lubiłem i nadal nie lubię. Bieganie jest bez sensu. Oto dlaczego.

Zapraszam do lektury!

1. Bieganie jest bez sensu. Mógłbyś ten czas spożytkować inaczej. Na pewno lepiej! Na odwiedziny u wujka Zbyszka, którego i tak nie odwiedzasz, na hobby, którym chciałeś zawsze się zająć. Na posprzątanie piwnicy. Na święty nigdy.

2. Schudniesz. Nie od razu, ale jednak. Masz teraz dwa wybory. Pierwszy, oczywisty, nic z tym nie robisz i odczuwasz pewnego rodzaju satysfakcję, że się da. Wciąż chodzisz w tych samych ubraniach, przez co wyglądasz jeszcze gorzej, niż zwykle. Druga - zaczynasz kupować kolejne ciuchy. A to już pewnego rodzaju zobowiązanie wobec siebie, że nie przytyjesz. Wydajesz pieniądze, które mógłbyś wydać na inne cele. Masz teraz jeszcze mniej miejsca w szafie, w której musiałeś już zmieścić dodatkowe ubrania do biegania.

3. Zaczniesz uważać, co jesz. Bo może jadłeś za dużo? Nie no, bez sensu. Przecież jak zaczniesz uważać, co jesz, to jeszcze bardziej schudniesz.

4. Jak schudniesz, to będzie ci się lepiej biegało - szybciej, dalej. Czyli będziesz biegać więcej, to więcej schudniesz? Nie do końca tak to będzie, ale już powstaje w twojej głowie stosowna reguła. Tak, to zaczyna wciągać!

5. Będziesz mógł biec i rozmawiać jednocześnie z kimś, kto biegnie koło ciebie. Totalnie nieprzydatne. Jest się czym chwalić? Przecież to prawie tak, jakbyś szedł obok kogoś i rozmawiał.

6. Wydasz pieniądze na nowe ciuchy i obuwie. Mało masz butów? Będziesz miał kolejne. Na początek jedną parę ‘do każdego biegania’, a potem kolejne, bo asfalt, bo las. Potem koszulka, skarpetki, spodenki. Ani się obejrzysz, jak wydasz pierwszego tysiaka i będziesz miał w szafie pełną półkę odzieży z jakiś dziwnych materiałów. A przecież i tak brakowało ci w niej miejsca.

7. Poczujesz się pewniej. Kolejne nieprzydatne uczucie, przez które zdasz sobie sprawę, ile czasu marnujesz w korkach, że do cioci Steni wcale nie jest tak daleko i gdzie mógłbyś być, gdybyś zaczął biegać lata temu.

8. Przestaniesz chorować. No niestety, koniec z tygodniowymi zwolnieniami ‘na grypę’, ‘na przeziębienie’. To ty będziesz tym, który zostanie ostatni, lub prawie ostatni, w czasie jesiennej epidemii.

9. Poznasz nowych ludzi, którzy też biegają. Na początek zdziwisz się raz i drugi, czemu zupełnie nieznani ci ludzie wykonują gest pozdrowienia na twój widok. Potem coś tam zajarzysz i sam zaczniesz odpowiadać w ten sposób. Na zawodach zaczniesz rozpoznawać znajome twarze. Zapiszesz się na portal dla biegaczy i zaczniesz łączyć osoby z profilami. Może nawet porozmawiasz raz, czy dwa. I po co? Przecież te znajomości do niczego się nie przydadzą.

10. Staniesz się zdyscyplinowany. Być może pierwszy raz w życiu postawisz sobie cele i plany, by je osiągnąć. Dziwne te cele, że np. niby półmaraton już w październiku. Już w październiku?! A ile to jest km? A w październiku to nie jest już ciemno i zimno? Bez sensu...

11. Uspokoisz oddech. Pogłębi się i tak jakby zaczniesz oddychać całymi płucami. Nawet w czasie, gdy nie będziesz biegać. Czyli może za dużo masz tych płuc?

12. Przestaną cię boleć plecy. Zdajesz sobie sprawę, jakie to niebezpieczne? Nawet jeżeli nie zmienisz swoich nawyków w pobliżu biurka i nadal będziesz wszystkie pozostałe czynności wykonywać tak, jak do tej pory. Wiadomo, że ból, to ostrzeżenie. A teraz przestanie Cię ostrzegać!

13. Obniżysz ciśnienie. Jeśli je mierzysz, to zobaczysz, że spadnie. Jeśli go nie mierzysz, to i tak spadnie. A za niskie ciśnienie, to wiadomo, że źle. Czaisz to? To lepiej zmierz.

14. Zaczniesz lepiej spać. Pomimo, że w zasadzie nic innego w życiu nie zmienisz, to będziesz się budzić bardziej wyspany. Kompletnie nieprzydatne. Przecież i tak spędzasz w łóżku taki sam czas.

15. Nabierzesz perspektywy ‘ja też mogę’. A to już jest bardzo niebezpieczne. Może ci się zacząć chcieć. Być może jeszcze nie rozumiesz konsekwencji. Nie ryzykuj!

16. Wyjdziesz poza swoją strefę komfortu. A jeżeli nie da się już wrócić? Poza tym po co? Przecież nie było tak do końca źle.

17. Koledzy i koleżanki zaczną cię postrzegać, jak jakieś dziwadło. Schudłeś w tym wieku?! Ile przebiegłeś?! Co zrobiłeś?! Biegałeś przez godzinę w deszczu?! I jeszcze nie umarłeś?! Przecież nigdy nie chciałeś się wyróżniać.

Wcale nie lepiej jest z jazdą na rowerze. Cyklozy można się nabawić - a jest zaraźliwa.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież