1280px Char T 34

By Antonov14 - Own work, CC BY-SA 2.5, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2108482

Niedawno kolega z Niemiec żalił mi się podczas wspólnego obiadu:

Wiesz, ja dużo pracuję z informatykami. Różnie jest… jakby to powiedzieć. Mam czasami duży kłopot w przekonaniu ich, że pracujemy po coś, dla kogoś, w określonym celu. Dla nich najważniejszy jest „kod”. Cokolwiek to znaczy. Pogoń za jakąś niezrozumiałą doskonałością, ale to nie jest perfekcjonizm. To coś, co trudno uchwycić i wytłumaczyć. Dla tej pogoni zdarza się im nie dotrzymywać terminów. Dyskusje na temat uzasadnienia poszukiwania tego idealnego „kodu” przeradzają się w kłótnie. Mnóstwo tak zwanej energii życiowej zabiera mi udowadnianie, że ten niby lepszy kod wcale nie robi tego, co powinien. Muszę wchodzić do tego ich świata, próbować zrozumieć, jak ten cały „kod” działa. Nie to chciałem robić w życiu.

Nie wiedział, że ludzie po politechnice są jak czołgi. Przyznał mi się, że nigdy w życiu nie siedział w czołgu. Jest mało filmów o tematyce pancernej, muzeów jest jeszcze mniej. Zresztą, co tu ciekawego, prawda?

Zapraszam do lektury!

 

Czołgi wymyślono w określonym celu, do pokonywania przeszkód. Miały zabezpieczać załogę przed całym złem świata zewnętrznego: gazem, wybuchami, ostrzałem. Ale żeby to osiągnąć, trzeba było czołgistę zamknąć pod grubym pancerzem, odizolować tym samym od świata. Czołgista w znacznym stopniu bazuje na wskazaniach przyrządów dostępnych w czołgu. Świat obserwuje przez nieprawdopodobnie małe szybki, które pokazują mu nieco zniekształcony obraz. Owszem, może widzieć dalej, może nawet widzi w podczerwieni, ale jednocześnie może nie dostrzec czegoś, co jest bardzo blisko.

800px Rudy 102 RB2

By Radomil - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2568880

W czołgu jest głośno, bo pracuje silnik i inne maszyny. Na uszach trzeba mieć słuchawki, albo takie specjalne rozwiązanie, zwane hełmofonem. Przez nie się wygląda trochę jak ktoś z innej bajki. W ferworze walki zdarza się, że wtyczka hełmofonu wypadnie z gniazdka, przez co czołgista zostaje sam, ze swoimi myślami.

By Radomil - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2568880

By kierować i obsługiwać mechanizmy czołgu trzeba się długo szkolić. Nie jest to łatwe. Wymaga wprawy. Tyle narzędzi pod ciasną, grubą pokrywą pancerza. Po opanowaniu obsługi tych wszystkich przełączników, lampek, dźwigni i pedałów czołgista odczuwa dumę i satysfakcję. Zna swoją robotę. Niektóre rzeczy umie nawet naprawić. Na przykład zespawa zerwaną gąsienicę, wymieni zepsute części.

Jazda czołgiem i obsługa jego aparatury staje się przyjemnością. Taka wielka maszyna, tyle energii. Trudno ją zatrzymać. Pędzi i miażdży wszystko na swojej drodze. Ma wielką armatę, z której wylatują pociski. Pokona nawet okop, przeszkodę wodną. Niestraszny jej wrogi ostrzał, eksplozje, pułapki.

Czołg hałasuje, śmierdzi, jest kosztowny w utrzymaniu. Potrzebuje specjalnego paliwa, smarów, amunicji. Zużywa je ciągle i ciągle potrzebuje nowych, lepszych.

Tylko czołgista umie prowadzić czołg. Tylko czołgi pokonają przeszkody. Są potrzebne całej armii. Bez czołgów nie uda się zrealizować wielu zadań.

Czy już dostrzegasz analogie? A spróbuj teraz postawić się w roli dowódcy armii, który posyła w bój grupę czołgów. Na początku wszystko jest fajnie: plan, zadanie. Zadanie trudne, w sam raz dla grupy czołgów. Rozwinięcie szyków, pełny galop, pokonanie trudności i zwycięstwo. Co może bowiem zatrzymać czołgi?

T 34 prototypes

No właśnie, co? Załogi wsiadają do swych metalowych pojazdów i ruszają. Niewiarygodny hałas, dym, nic nie widać. Szybko okazuje się, że nie wszystkie czołgi pojechały we właściwym kierunku! Jeżeli nie zewrą szyku, może im się nie udać osiągnąć zamierzonych celów, a od tego zależy powodzenie całej armii! Trzeba z nimi nawiązać łączność i spróbować niektóre zawrócić, a inne muszą tylko trochę skręcić.

Proszę spróbować teraz dogadać się z rozpędzonym czołgiem. Jest przecież fajnie – jedziemy! Nikt nas nie zatrzyma! Jakie tam skręcić?! Przecież wygrywamy. Jesteśmy nie do zatrzymania. Czujesz ten pęd? Zresztą przecież właśnie mi się poluzowała wtyczka od hełmofonu. Nie słyszę! Tu jest straszny hałas!

My tu piszemy „kod”. To jest najlepszy „kod”, jaki widział do tej pory świat. Lubimy naszą pracę. Dokończymy to zadanie. Jak to, nie działa? U nas działa! Nie, nie będziemy TERAZ zmieniać naszego podejścia. Ono jest słuszne i ZARAZ (już niedługo) pokażemy, na co nas stać, na co stać nasz zespół.

Spróbuj się przebić przez pancerz. Nie czas na delikatne pukanie. Nikt w środku cię nie usłyszy.

Załóżmy, że jakimś cudem uda ci się zatrzymać czołg. Spróbuj przekonać jego załogę, że może go opuścić, zobaczyć, jak wygląda świat poza pancerzem.

Panowie, dział inżynierski też może udać się na targi. Może w nich z powodzeniem uczestniczyć, będąc wizytówką naszej organizacji.

To trudne zadanie, bo, jak już napisałem, tylko w czołgu jest bezpiecznie. Poza nim jest ten cały dziwny, zły świat, z czającymi się niebezpieczeństwami i przeróżnościami. Po co ryzykować? Czy nie po to zbudowano tak cudowne urządzenie, jakim jest czołg, zainwestowano mnóstwo czasu i pieniędzy, by teraz z niego wychodzić? Halo!

Panie inżynierze, proszę opuścić w takim razie zacisze własnego biurka, proszę nawet opuścić biuro i udać się na spotkanie z klientem. Tak, to jest polecenie służbowe!

Widzieliście kiedyś spieszonego czołgistę? Wygląda dość nieporadnie. Umorusany na twarzy, w niezbyt świeżym kombinezonie, śmieszna „czapka”, czyli hełmofon, z bezcelowo dyndającą się wtyczką, ogólnie odpięty od znanego mu środowiska. W ręce co najwyżej mały pistolecik, a w kieszeni tylko jeden zapasowy magazynek. Rozbiegane oczka, próba ogarnięcia pola bitwy, którego z bliska nigdy nie widział. O, wywalił się. Potknął się o ślad po gąsienicy innego czołgu. Wkoło piechota, napierająca w sobie znanych kierunkach. Nie czekają na spieszonych czołgistów. Jakby w innych kierunkach nacierają?

Czołg trzeba konserwować. Potrzebne są właściwe akcesoria, które muszą pasować. Płyny eksploatacyjne takoż. Trzeba je podawać regularnie, w odpowiednich ilościach. Bo jak nie, to czołg nie pojedzie. A jak czołg nie pojedzie, to armia nie zdobędzie przyczółków. A jak armia nie zdobędzie przyczółków…

Wnioskujemy o zakup bezprzewodowych myszek dla wszystkich pracowników naszego działu. Dotychczas wykorzystywane myszki mają rozdzielczość niższą od 120 dpi, co znacząco zmniejsza efektywność pracy. Ponadto nowe myszki ślizgają się o 2,5% mniej. Bez nowych myszek trudno mówić o zachowaniu dotychczasowych standardów pracy.

A na koniec, to nie „my”, armia, wygraliśmy. To wygraliśmy „my”, czołgiści! Bo kto jednak w końcu zdobył przyczółek?

Niestety w zamkniętej przestrzeni, rzadko wentylowanej, załoga czołgu zżywa się ze sobą. Pomimo smrodu, który staje się „ich” smrodem. Wspólne doświadczenia tworzą więzi. Silne, absurdalne więzi.

Przecież zawsze Miklaszewski obsługiwał radio! On obsługuje już to radio od lat. Robi to najlepiej w całej naszej załodze. Jak to nie taka długość fal?! Próbuje pan nam powiedzieć, że Miklaszewski od lat źle obsługiwał radio?

Tak, trudno jest kierować jednym czołgiem. A co dopiero całą ich grupą. Nie mówię, że się nie da. Mówię, że kierowanie dywizją pancerną to przygoda. Prawdziwa. Twarda, jak pancerz. Z dużą energią. To jak dział inżynierski jakiejś firmy.

Skąd się bierze postawa „czołgowa”, skąd biorą się „czołgiści”? Właśnie z politechnik otóż. Poprzez lata kształcenia, wbudowywania w świadomość utartych schematów, najczęściej liniowych. Uczy się, wtedy młodzież, że tylko utarte, sprawdzone schematy prowadzą do znanych celów. Grubszy pancerz, dłuższa lufa, większy pocisk. Świat fizyki, matematyki, inżynierski, dający się przewidzieć, zaplanować. Wykorzystujący zaawansowane technologie, przyrządy. Gadające z człowiekiem za pomocą liczb, równań, niezrozumiałych dla ogółu komunikatów. Stąd hermetyczny język, dziwne stany uniesienia towarzyszące ich użytkownikom.

Mógłbym tak jeszcze długo pisać, ale chyba już państwo złapali, jak jest cel tej opowieści. Nie jest dziwne, że coraz więcej menadżerów jak tylko może, to rezygnuje z inżynierów, kontraktując zadania, które ich wymagają.

Wszystkim pancerniakom oraz ich dowódcom z okazji Nowego Roku 2019 życzę udanego osiągania zaplanowanych celów w terminie. Spocznij!

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież