Trwa 'Euro 2008'. Organizują je jedne z najbogatszych krajów w Europie, Szwajcaria i Austria. Póki co uwaga jest skupiona przede wszystkim na grze poszczególnych reprezentacj, z naciskiem oczywiście na 'naszą'. Wkrótce Euro się skończy i tematem dyżurnym, przynajmniej w mediach, będzie znowu pytanie 'czy zdążymy z budową stadionów na Euro 2012'.
 
Jakoś nie znalazłem w żadnej z nawet szanujących się gazet (cokolwiek to znaczy) uczciwej analizy próbującej odpowiedzieć na proste pytanie: na co nas stać, drodzy Polacy? Podobno stać nas na budowę nowych stadionów. A czy stać nas na budowę tylu samych nowych szpitali? Ilu nowych szpitali nam potrzeba? Ile kosztuje utrzymanie szpitala? A ile będzie kosztowało utrzymanie stadionu?
 
'Chleba i igrzysk', jak głosi podstawowa maksyma rządząca życiem społeczeństw Zachodu, wymyślona podobno na terenie dzisiejszych Włoszech w czasach, gdy formułowanie prostych myśli i przekazu było w cenie na tyle, by ryć je w drogim i twardym kamieniu. 
 
Rozwińmy te myśli śmiałe, chociaż może jeszcze nie do końca uczesane. Postawmy sobie następne pytania. Ile kosztuje utrzymanie jednego chorego w skali powiedzmy tygodnia? A ile kosztuje utrzymanie w tym samym czasie jednego więźnia? Może zamiast szpitali pożyteczniej byłoby postawić ze dwa zakłady karne utrzymywane 'przez więźniów dla więźniów', w myśl innej kiedyś popularnej zasady 'nic o nas bez nas'.
 
Buduje się nowe stadiony, buduje się nowe kościoły. Ile kosztuje budowa Świątyni Opatrzności Bożej? Czy tę zbożną inwestycję można porównać z budową stadionu narodowego w stolicy? Stać nas na budowę kolejnych osiedli mieszkaniowych. Najpierw osiedle, potem kościół. Później ewentualnie szkoła podstawowa. Nie żłobek i nie przedszkole. A Ty sobie radź, człowieku zwykły, byś mógł na stadion z podniesioną głową pójść, bo dojechać to Ci się raczej przed 2012 nie uda.
 
I zaraz nachodzą kolejne myśli niepokorne. Na ile kilometrów autostrady przełożyła by się inwestycja na miarę np. stadionu w Gdańsku? Bo to, że nie będzie remontu dróg publicznych, gdyż 'nie starczy', to już usłyszeliśmy.
 
Przedziwny jest brak odwagi wśród tak zwanych 'elit rządzących' (znowu cokolwiek to znaczyło i kiedy). Jakoś całymi dziesięcioleciami, już w czas niepodległy, bo po roku 1989, kolejnym ekipom, premierom czy innej chołocie nie może przejść przez usta proste przecież stwierdzenie, że nie stać nas na publiczną służbę zdrowia. Brak tego elementarnego stwierdzenia, elementarnej uczciwości, nie pozwala mi zaufać. A skoro rozsądek nie pozwala mi wierzyć anonimowej władzy w kwestii tak ważnej, jak zdrowia ochrona, pozostaje czekać na kolejne igrzyska, choćby piłkarskie, na nowym stadionie.
 
Polska gola, Polska gola, czy Cię stać narodzie, na stadionów pola?
Dodaj komentarz