* Co to jest standard?

Mówiąc najprościej standard to pewna umowa między ludźmi lub/i organizacjami, dotycząca wykorzystania przedmiotów lub informacji. Swój wywód postaram się ograniczyć do zagadnień związanych przede wszystkim ze światem techniki.

Przykład ze świata przedmiotów:
Ludzie umówili się, że najczęściej śruby będą dawały się wkręcać w prawą stronę, a wykręcać w lewą. Ustalono pewne rozmiary śrub. Dzięki temu można było wyprodukować klucze pasujące do śrub. Dzisiaj można założyć, że mając typowy zestaw kluczy odkręcimy typowe śruby.

Przykład ze świata informacji:
Internet. Internet opiera się na otwartych, wolnodostępnych protokołach.

Zastanówmy się nad wadami i zaletami standardów. W pewnym sensie powodują swego rodzaju wyrównanie, służą spełnieniu postulatu o równości, jednakowości. Takie podejście ma zalety i wady. Zalety są dosyć oczywiste. Spełniając pewne standardy mogę korzystać z przedmiotów i informacji przynależnych do danego standardu. Wada pojawia się, jeżeli zaczynamy rozważać, brać pod uwagę różne czynniki wpływające na uzyskiwane korzyści. Jest to tzw. zagadnienie optymalizacji czy też jakości.

 

Przykład ze świata przedmiotów:
Czy kształt śrub jest optymalny z mojego punktu widzenia? Czy nie lepsze byłyby śruby z łbami czworokątnymi? Co zrobić, jeżeli pasowałyby nam bardziej śruby z łbem trójkątnym?

Przykład ze świata informacji:
Czy protokoły TCP/IP są sposobem na najszybsze dostarczenie informacji? Czy przyjęty sposób adresowania węzłów sieci nie mógłby być prostszy?

* Po co nam standardy?

Zastosowanie standardów pozwala nam na wykorzystanie celów, dla których zostały stworzone. Cele, jakie sobie stawiamy, mogą dać się zrealizować z wykorzystaniem standardów lepiej lub gorzej. Możemy dojść do wniosku, że stosowanie standardów narzuca nam pewne ramy postępowania. Być może warto będzie zrezygnować z tych ram na rzecz rozwiązań bardziej optymalnych, lepszych w jakimś sensie. Stosując standardy tracimy elastyczność, rezygnujemy z różnorodności. Zyskujemy na zgodności z innymi produktami, korzystamy z gotowych opracowań. Ponieważ stosowanie standardów technicznych przynajmniej w pewnym stopniu jest dobrowolne, sprawdźmy, co nam się opłaca bardziej.

Przykład ze świata przedmiotów:
Nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy zaczęli produkować śruby własnego pomysłu, np. z trójkątnym łbem.

Przykład ze świata informacji:
Nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy zaczęli przesyłać dane w sieciach wg protokołów własnego pomysłu.


* Ograniczony obszar stosowania standardów
Niekiedy standardy obowiązują na danym obszarze. Przykład: system metryczny w Europie, system calowy w Ameryce Północnej.

A niekiedy są ograniczone do pewnej grupy ludzi. Np. ten sam sposób zapisu pewnych pojęć statystycznych w różnych dziedzinach techniki. Mógłby zostać ustandaryzowany, ale na razie tak nie jest.


* Jak rodzą się standardy

Standardy rodzą się z potrzeby wypracowania uzgodnień między ludźmi / organizacjami. Zostają dostrzeżone wspólne cele, które mogą zostać zrealizowane łatwiej / prościej, jeżeli przyjmie się pewne wspólne zasady postęppowania. Być może ustalenia końcowe będą pewnym kompromisem. Kompromis ma swoją cenę, ale w tym wypadku oznacza formę wymiany, dzielenia się. Dzielenia się informacją. Jeżeli stronom będzie się opłacało ustąpić z pewnych wymagań, kompromis może zostać zawarty. Proces uzgadniania standardu może mieć bardziej lub mniej zawiły charakter. Niekiedy wypracowanie standardu jest kosztowne i trwa całe lata. Do tworzenia standardów są powoływane międzynarodowe grupy robocze i organizacje.


* Standard 'de facto'?

Spotyka się jeszcze jedno znaczenie słowa 'standard', tzw. 'standard de facto'. Jeżeli jakaś grupa ludzi / organizacja zdoła wypuścić na tzw. rynek jakieś rozwiązanie techniczne wyprzedzając przy tym konkurencję i sprzeda wystarczająco duż egzemplarzy, to takie rozwiązanie staje sie standardem.

Przykład ze świata przedmiotów:
Tory kolejowe o szerokości 1458 mm ('normalny' rozstaw europejski). Większość Europy pokryta jest torami w rozstawie 'normalnym'. Dlatego stał się on standardem.

Przykład ze świata informacji:
Procesor tekstu oraz format, w jakim zapisuje on tekst. Jeżeli będziemy w stanie sprzedać wystarczająco dużo procesorów tekstu, czytaj prawie każdy będzie używał formatu zapisu, jakiego używa nasz edytor, to stanie się on de facto standardem. Dlaczego? Bo jeżeli ktoś będzie chciał nam przesłać tekst zapisany w innym formacie, którego nie obsługuje nasz edytor, to go nie odczytamy. Będzie inny, czytaj niestandardowy.


* Zarządzanie informacją

Dalsze rozumowanie dotyczy już wyłącznie tego obszaru rzeczywistości, który jest bezpośrednio związany z zarządzaniem informacją. Przykłady będą dotyczyły wyłącznie zarządzania informacją. We współczesnym świecie wymieniamy się informacjami za pomocą aplikacji. Warto zdać sobie sprawę, że możemy wydzielić trzy obszary. Pierwszy, to sposób zapisu / zakodowania informacji. Nazwiemy go formatem zapisu informacji. Drugi, to narzędzie, które pozwoli nam skorzystać z naszej informacji. Trzeci, to sama informacja.

Pojawia się oczywiście pytanie, czy stać nas na kupowanie procesora tekstu i formatu, który staje się 'standardem de facto'. Spójrzmy na problem z perspektywy użytkownika oraz z perspektywy organizacji (firmy) produkującej procesor tekstu.

Perspektywa producenta procesora tekstu:
Producent ponosi koszt związany z przygotowaniem produktu i wprowadzeniem go na tzw. rynek. Produkt posiada funkcje, które potrzebuje użytkownik.

Perspektywa użytkownika:
Użytkownik poszukuje pewnych funkcji, które oferuje mu ten produkt. Uznaje, że produkt ma cenę, którą warto zapłacić za oferowane funkcje.

Dobrze, by użytkownik zdawał sobie sprawę, że warto mieć wpływ na format, w jakim przechowywane są jego dane. Warto mieć świadomość, że format, w jakim zapisujemy nasze dane, jest przejrzysty, tzn. nikt niczego nie dopisuje do naszych danych, nikt ich nigdzie nie rejestruje, nie przesyła.


* Wolny rynek i zjawisko lock-in

Załóżmy, że nasz przykładowy producent pokrył zapotrzebowania 95% użytkowników (rynku). Po pewnym czasie pojawiają się inne procesory tekstu, które oferują tę samą lub zbliżoną funkcjonalność, ale nie korzystają z tego samego formatu zapisu informacji do plików.

Co zrobi użytkownik? Pewnie kupiłby najtańszy z oferowanych procesorów tekstu. Nie zrobi tego jednak, ponieważ nie będzie się mógł wymienić informacją zapisaną w innym formacie, formacie różniącym się od 'de facto standardowego'.

Co zrobią producenci oferujące inne procesory tekstu? Znikną z rynku, może będą oferować swoje produkty za darmo.

Co zrobi firma produkująca procesor tekstu, którego format stał się 'de facto standardem'? Będzie się starał utrzymać swoją pozycję.

Pojawia się zjawisko 'lock-in' (http://en.wikipedia.org/wiki/Vendor_lock-in). Albo użytkownik będzie nadal korzystać z produktu oferowanego mu przez właściciela 'de facto standardu', albo nie będzie się mógł wymienić swoimi informacjami zapisanymi w plikach 'de facto standardu'.

Zwracam uwagę, że 'de facto standard' nie narodził się w wyniku zawarcia umowy społecznej między ludźmi / organizacjami, a jest wynikiem osiągnięcia dominującej pozycji przez jednego producenta. Nie musiał i nie musi się on z nikim umawiać. Po prostu stara się utrzymać zajętą pozycję. 'Standard de facto' jest własnością organizacji, która go wprowadziła. 'Standard de facto' jest więc standardem zamkniętym, własnościowym.

Koszty związane z przejściem na inny standard zapisu tekstu mogą być tak duże, że użytkownicy mogą być skłonni nadal płacić za ten sam, dominujący produkt. Nawet dostęp do alternatywnych rozwiązań, tańszych lub wręcz darmowych, może powstrzymywać użytkowników przed ich wyborem.

* Standard a format
Nie każdy format staje się standardem. Wydaje się, że to otwarte formaty w pierwszej kolejności powinny doczekać się konwerterów.


* Otwarcie standardu
Nie ma wyjścia z zamknięcia, pułapki, jaką na nas nałożył producent (ang. lock-in)? Owszem, istnieje. Przede wszsytkim trzeba rozdzielić pojęcie procesora tekstu od pojęcia formatu, w jakim zapisywany jest tekst (por. 'Zarządzanie informacją'). Format zapisu tekstu należy objąć procesem standardyzacji.

Być może w którymś momencie użytkownicy dostrzegą, że inni producenci po pewnym czasie zaooferowali taką samą lub nawet większą funkcjonalność za taką samą lub nawet niższą cenę. Format, który stał się 'de facto standardem' więzi, czyli odbiera wolność informacji, czyli plikom zapisanym w 'de facto standardzie'. Pojawia się pomysł, by zastąpić 'de facto standard' standardem, który nie więziłby informacji, który definiowałby standard zapisu informacji. Taki standard byłby jawny, dostępny dla wszystkich organizacji, które oferują procesory tekstu. Tak oto rodzi się 'standard otwarty'.

Punkt widzenia użytkownika:
Niezależnie od tego, jaki wybierze proesor tekstu, jeżeli tylko ten procesor będzie spełniać 'standard otwarty', to będzie się mógł wymienić informacją z innymi użytkownikami korzystającymi z tego samego 'otwartego standardu'.

Punkt widzenia producentów procesorów tekstu:
Muszą konkurować ze sobą funkcjonalnością i ceną. Być może jakością obsługi, elastycznością, umiejętnością wdrożenia użytkowników.

Punkt widzenia właściciela 'standardu de facto':
Traci pozycję dominującą. Może próbować uzyskać wpływ na kształt 'nowego standardu'. Musi się dopasować do nowych warunków. Może też otworzyć 'de facto standard', czyli przekazać jego specyfikację społeczeństwu.

Otwarte standardy wyrównują szanse na rynku. Do czasu. Do czasu, gdy któraś z firm produkujących procesory tekstu nie opracuje rozszerzenia, które zaoferuje użytkownikowi tak bardzo przydatną funkcję, że znaczna część użytkowników zakupi właśnie ten produkt. Być może wtedy historia się powtórzy (jak to podobno ma w zwyczaju): inni producenci opracują rozszerzenie o identycznej lub bardzo podobnej funkcjonalności. Użytkownicy będą chcieli się wymieniać tymi informacjami i powstanie rozszerzenie standardu...

Powstanie takich rozszerzeń, które skuszą użytkownika do korzystania z zamkniętych standardów i formatów jest niemal pewne. Standardy są przecież optymalne tylko w jakimś sensie, nie są elastyczne i ograniczają.

* Osobiste post scriptum

Wybieram świat otwartych standardów. Moim zdaniem to szansa na stworzenie równego dostępu do informacji, do wiedzy. W tym świecie wygrywa ten, kto lepiej potrafi spełnić wymagania użytkownika bez ograniczania jego wolności. Wybierając wolny standard stawiam na wolny rynek: niech wygra ten producent oprogramowania, który potrafi zaoferować najlepszy produkt zgodny ze standardem. Stać mnie na zapłacenie ceny, jaką jest ograniczenie i być może brak optymalności w jakimś sensie. Nie pozwalam na opakowanie mojej informacji w niejawny format danych w imię interesu jakiejś organizacji. Nie stać mnie na powiązanie formatu danych z aplikacją. Pomijam argument, że takie postępowanie może doprowadzić do monopolu.




* Mała firma - przykład praktyczny

Świadomość istnienia otwartych standardów może się przełożyć na konkretną procedurę postępowania.

1. Wybieram funkcje, które ma spełniać oprogramowanie w moim biurze.

Przykład:
a. funkcja - edycja tekstu, prosty arkusz kalkulacyjny, program do prezentacji = pakiet oprogramowania biurowego.
b. funkcja - edycja grafiki wektorowej,
c. funkcja - edycja grafiki rastrowej,
d. funkcja - edycja schematów elektrycznych,
e. funkcja - edycja CAD.


2. Wybieram standardy zapisu informacji:
a. otwarte,
b. zamknięte,
c. 'de facto'.

Przykład:
a. pakiet oprogramowania biurowego - otwarty standard .odf oraz otwarty standard .pdf.
b. edycja grafiki wektorowej - otwarty standard .svg
c. edycja grafiki rastrowej - .png
d. nie wiem
e. nie wiem

3. Wybieram aplikacje, które spełnią moje wymagania (funkcje, por. 1) oraz pozwolą na zapisanie informacji w określonych standardach (por. 2).

Postawiłbym na otwarte standardy:
- zapis wewnętrznej dokumentacji tekstowej: .pdf, .odf;
- zapis zewnętrznej dokumentacji tekstowej: .pdf;

- zapis wewnętrznej dokumentacji wektorowej: wszędzie, gdzie to jest tylko możliwe postawiłbym na standard .svg.

Pozostaje wpisać powyższe postulaty (1, 2 oraz 3) do Księgi Jakości czy jakiegoś dokumentu normatywnego, który stanowi prawo w danej organizacji.
Dodaj komentarz