Dzisiejszym światem w warstwie conajmniej ekonomicznej rządzi zwany kapitalizm. Na codzień w bardziej lub mniej zawoalowany sposób wymusza na nas zachowania konsumpcyjne, czytaj kupowanie, zużywanie, wyrzucanie i od początku: kuopwanie...
 
Nie tak dawno czytałem, że w USA grupa przyjaciół postanowiła nic nie kupować. Wkrótce okazało się, że to postanowienie ma daleko idące konsekwencje, zgoła nie ekonomiczne. Przejrzeli swoje szafy i inne zasoby, zaczęli oszczędzać. Odkryli, że mają sporo wolnego czasu, itd. itp.
 
Czy da się żyć bez kupowania? Zupełnie bez kupowania pewnie przeżyć się nie da. Na pewno jednak można zmienić swoje nastawienie, opracować strategię.
 
Z drugiej strony kupowanie dla wielu ludzi to przyjemność. Możliwość wymiany pieniądza, czyli odpowiednika energii na przedmioty. I fajnie jest. Dlaczego mielibyśmy z tej przyjemności rezygnować?
 
W dobie internetu i handlu internetowego doszedłem do wniosku, że istnieje strategia pozwalająca kupować towary wysokiej jakości po znacznie niższej cenie niż ta nominalna, 'sklepowa', jednocześnie zyskując na jakości:
 
* Kupujemy przedmioty używane.
* Wybieramy przedmioty 'z górnej półki', takie o najwyższej jakości, ale sprzed roku czy dwóch.
 
Towary o najwyższej jakości, chociaż nie są nowe, często posiadają funkcje, których nie mają przedmioty ze środkowej czy dolnej półki, na które nas stać i które są dostępne w sklepach w chwili podejmowania decyzji o zakupie. Prawdopodobnie nie byłoby nas na nie stać dwa lata temu, ale przez ten czas znacząco staniały.
 
I tak oto możemy kupić przykładowo używanego laptopa sprzed dwóch lat, monitor CRT 21'' bardzo wysokiej jakości, drukarkę laserową czy co tam jeszcze... Czy naprawdę potrzebujemy rzeczy zubpełnie nowych?
 
Jest jeszcze jedna ważna zaleta kupowania używanych rzeczy. W ten sposób przedłużamy żywot tych przedmiotów, a jednocześnie nie kupujemy kolejnych. Spowalniamy proces konsumpcji. Jednocześnie oszczędzamy energię. Przeważnie nie pamiętamy o tym, że do wyprodukowania każdego przedmiotu zużywana jest jakaś porcja energii. Osobiście żałuję, że na metce, obok ceny i podatku, kraju producenta nie ma też ilości energii zużytej do produkcji czy czasu rozkładu na wysypisku śmieci. Kupowanie używanych przedmiotów to swego rodzaju recykling.
Dodaj komentarz