Konferencja Joomla! Day 2014 odbyła się w Warszawie w dniach 20-21 września 2014. Artykuł przygotowałem z myślą przede wszystkim o użytkownikach Joomla!, ale chciałem kilka spraw wyjaśnić także komuś, kto do tej pory nie zaangażował się jeszcze w społeczność Joomla!, ale taka myśl już mu przeszła przez głowę. Zapraszam na moją relację z tego wydarzenia.

W tym roku impreza pt. Joomla! Day odbyła się już po raz trzeci. Z nieznanych przyczyn przyjęło się, że impreza ta odbywa się tylko raz do roku. Wydaje się, że formuła już się ustaliła. W ciągu dwóch dni odbywa się około 40 wykładów, czyli prezentacji z komentarzem autorów. Większość z nich odbywa się jednocześnie w kilku salach, więc odbiorca nie jest w stanie zobaczyć wszystkich wykładów, musi dokonać wyborów. Znakomita większość wykładów odbyła się w języku polskim.

Zacznijmy od tego, jakie były moje oczekiwania przed rozpoczęciem imprezy. Przede wszystkim liczyłem na wyraźniejsze rozgraniczenie tematyki wykładów. Formuła teoretycznie przewiduje przypisanie tematyki do Dnia Biznesu oraz Dnia Społeczności. Podczas poprzednich edycji granica pomiędzy tymi dwoma kategoriami gdzieś się rozmyła na niekorzyść wykładów prezentowanych z myślą o „społeczności”. Oczekiwałem, że zostanie przywrócona w tej materii równowaga. Moje główne oczekiwanie dotyczyło jednak zwiększenia liczby samych uczestników spotkania. Wydaje się, że trzeci rok z rzędu powinien wreszcie pokazać, że zainteresowanie tematyką Joomla! rośnie. Po cichu liczyłem też na jeszcze wyższy poziom merytoryczny samych wykładów.

Moją ocenę samego wydarzenia rozpocznę od odpowiedzi na pytanie „po co w ogóle jechać na Joomla! Day”? Zacznijmy od kosztów:

  1. udział w konferencji (2 dni wraz z obiadami): 250 pln, ale prelegenci zostali z tej opłaty zwolnieni,
  2. dojazd, sprawa indywidualna, ale w moim przypadku 73 pln (Gdańsk-Warszawa-Gdańsk, koszt rozłożony na 5 osób, samochód osobowy),
  3. nocleg, znowu sprawa indywidualna, ale w moim przypadku 114 pln za 2 noce (piątek/sobota, sobota/niedziela, ścisłe centrum stolicy, hostel).

Podsumowując, wyszłoby tego 437 pln za osobę, gdyby nie fakt, że w tym roku uzyskałem status prelegenta. Pytanie: dużo to, czy mało, za taką imprezę?

Dla swoich osobistych celów dzielę aktywności związane ze spędzaniem czasu na pracę, edukację oraz rozrywkę. Ten subiektywny podział spowodowany jest relacją pomiędzy czasem a energią, której ekwiwalentem są pieniądze. Tak więc aktywności związane z pracą powinny w jakiejś perspektywie kończyć się uzyskaniem gratyfikacji finansowej. Te związane z edukacją powinny w jakiejś perspektywie kończyć się uzyskaniem dodatkowych kompetencji. Wreszcie te związane z rozrywką nie kończą się ani zarobieniem pieniędzy, ani uzyskaniem dodatkowych kompetencji. Wręcz przeciwnie, raczej wiążą się z pieniędzy wydatkowaniem.

Z powyższej krótkiej analizy wynika jasno, że na Joomla! Day pieniędzy nie zarobiłem. Pytanie, czy zmieniły mi się kompetencje. Otóż niestety nie. Kapitalizm przyzwyczaił mnie bowiem, że jeżeli płacę za szkolenie, to na ogół uzyskuję przynajmniej dostęp do materiałów. W przypadku omawianej konferencji jest to o tyle istotne, że, jak już wspomniałem, uczestnik fizycznie nie ma możliwości wysłuchania wszystkich prelekcji. Z drugiej strony organizatorzy zapewnili rejestrację wideo. Wydaje się, że najlepszym sposobem na przyciągnięcie kolejnych potencjalnych uczestników takiego spotkania jest pokazanie, o czym się mówi, jakie tematy porusza. Od samej konferencji minęły już 3 miesiące z okładem, a wyraźnie obiecane materiały wciąż się nie pojawiły. Tym samym argument o możliwości podniesienia kompetencji poprzez udział w Joomla! Day również odpada.

Warto przy okazji wspomnieć, kim są organizatorzy oraz prelegenci konferencji. Oficjalnie jej organizatorem jest Fundacja PCJ Otwarte Źródła. Pomijając osobne zagadnienie, że nazwa fundacji niestety nie kojarzy się z Joomla!, a raczej z ujęciami wody, są to konkretne osoby, które swoje działania prowadzą w formie wolontariatu. Jak mi to już tłumaczono, materiał wideo zarejestrowany podczas prelekcji poszczególnych uczestników ktoś musi przetworzyć: przejrzeć, przyciąć, opatrzyć logo itp. itd. Kolejny rok nie zgadzam się z tą argumentacją. Uważam, że materiał „surowy”, pozbawiony tych zabiegów, jest dużo bardziej atrakcyjny niż tego materiału brak... Brak jednego miejsca, z którego można by pobrać chociaż same pliki z prezentacjami, pozbawionymi komentarza, już racjonalnie wytłumaczyć się po prostu nie da.

Organizatorom nie udało się wyznaczyć żadnego długofalowego celu, który mógłby wokół siebie ogniskować działania potencjalnych uczestników konferencji. Być może moje oczekiwanie jest czysto subiektywne. Po historycznie pierwszej konferencji zadałem sobie jednak pytanie, czy właśnie tak powinny wyglądać tego typu spotkania: czy forma wykładów i prezentacji wystarczy? Pozostawię to pytanie bez odpowiedzi.

Zaryzykuję, że nadal nie bardzo wiadomo, po co są organizowane kolejne Joomla! Day. Czy to źle? Nie koniecznie. Wszak nie bardzo też wiadomo, po co jest Facebook, co nie osłabia jego popularności. Na swój prywatny użytek przyjąłem, że Joomla! Day skupia osoby, które mają potrzebę, by podzielić się z innymi osobistymi doświadczeniami ogólnie na temat internetu, a Joomla! w szczególności.

Kim są prelegenci? Prelegentami są osoby, które poczuły potrzebę, by podzielić się z innymi swoimi przemyśleniami na temat Joomla! Z tytułu przedstawienia materiału na konferencji można jednak liczyć na zwolnienie z opłat. Przykładowo ja uznaję siebie za amatora, wolnego strzelca, który nie zarabia na Joomla! Podejrzewam, że znaczna większość prelegentów jednak czerpie korzyści finansowe z Joomla! z tytułu uprawianej działalności gospodarczej czy zawodowej.

Odpowiedź na pytanie „po co kolejny Joomla! Day” moim zdaniem brzmi więc: wyłącznie dla rozrywki. Joomla! Każdy z nas powinien odpowiedzieć sobie indywidualnie na pytanie, czy taki poziom kosztów rekompensuje poniesiony wydatek.

Kim są / byli uczestnicy Joomla! Day 2014? Niestety nadal nie wiem, ale mam wrażenie, że w znakomitej większości są to ci sami ludzie, co w latach ubiegłych. Innymi słowy powstało swoiste koło wzajemnej adoracji, gdzie już prawie wszyscy się znają, przynajmniej z widzenia, jeżeli nie również ze słyszenia. Czy przez te 3 lata faktycznie nie udało się spopularyzować Joomla! na tyle, by na konferencji nie pojawiła się znacząca liczba nowych uczestników? A może przyczyna leży po stronie nieodpowiedniej organizacji? Może przyczyna leży jeszcze gdzie indziej? Niestety nie jest łatwo uzyskać odpowiedzi na tak postawione pytania. Jako anegdotę przytoczę natomiast dialog zasłyszany podczas zeszłorocznej edycji tej imprezy w foyer budynku, w którym się ona odbywała. Rozmawiały dwie panie zajmujące się tzw. obsługą techniczną powierzchni płaskich:

- Ty, a co tutaj chodzi, że tyle ludzi w weekend tu się spotkało? „Jo-omla” (wymowa fonetyczna) z wykrzyknikiem, nie wiesz o co chodzi? Jakieś otwarte źródła? Sekta jakaś, czy co?
- Czy sekta, to nie wiem, ale zobacz, tęczowe kolory, na plakatach ludziki trzymające się za ręce, a przecież to prawie sami faceci.
- A, no tak, myślisz, że to są ci, co kochają inaczej?

Do czego można porównać taką konferencję? Do głowy przychodzi mi tylko porównanie z tzw. forum rynku kolejowego. Raz na 2 lata w Gdańsku organizowane są targi kolejowe. Formuła jest znowu bardzo ogólna: przyjechać i wystawić się może każdy, kto czuje się jakoś związany z kolejami. W trakcie trwania targów organizowane jest tzw. forum, które de facto jest właśnie konferencją, na której znane lub nieznane podmioty wygłaszają swoje opinie na temat tego, co się dzieje na rynku kolejowym. Niestety, podobnie jak w przypadku Joomla! Day, niewiele jest płaszczyzn mogących wywołać interakcje pomiędzy prelegentami, a słuchaczami. Brakuje dyskusji. Jest bardzo grzecznie, wykład po wykładzie, prezentacja po prezentacji. Co warte odnotowania, udział w tym forum jest płatny. Uczestników przyciąga przede wszystkim tematyka prezentacji oraz znane nazwiska prelegentów.

W tym roku spróbowałem sobie odpowiedzieć na pytanie, co chciałbym usłyszeć podczas takiej konferencji jako osoba przypadkowa, powiedzmy, że niezaangażowana:

  1. po co społeczności przedsiębiorcy, czyli jakie korzyści czerpie społeczność tworząca oprogramowanie Joomla! z faktu komercjalizacji tej platformy.
  2. po co społeczność przedsiębiorcy: czy osobom prowadzącym działalność gospodarczą powinno zależeć na budowaniu wokół siebie większych lub mniejszych społeczności klientów?

Psychicznie przygotowałem się na próbę odpowiedzi na oba powyższe pytania przygotowując stosowne prezentacje. Wypełniłem zgłoszenie i cierpliwie czekałem na sygnał ze strony organizatorów o przyjęciu moich prezentacji. Niestety przez roztargnienie jednego z wolontariuszy fundacji organizującej konferencję drugi z tematów został pominięty. Ja uznałem, że nie zachwycił on organizatorów, tudzież, że organizatorzy ugięli się pod ciężarem liczby zgłoszeń różnych innych bardziej atrakcyjnych tematów i wobec tego mój nie przeszedł gęstego sita kwalifikacji. Prawda okazała się bardziej trywialna: oba tematy wydały się do siebie na tyle podobne, iż uznano, że popełniłem pomyłkę i zgłosiłem dwukrotnie ten sam temat. No cóż.

Już w trakcie trwania konferencji zdałem sobie sprawę, że być może należałoby odpowiedzieć na jeszcze bardziej trywialne pytania:

  1. po co ci (użytkowniku, przedsiębiorco) Joomla!
  2. po co (ci, nam) Joomla! User Group?

Potencjalnego odbiorcę wyobraziłem sobie jako przypadkowo spotkaną na ulicy osobę, która okazała się być:

  1. studentem wyższej uczelni o profilu technicznym,
  2. studentem wyższej uczelni o profilu innym, niż techniczny,
  3. małym przedsiębiorcą, np. szewcem,
  4. dużym przedsiębiorcą, np. członkiem zarządu fabryki mebli,
  5. osobą, która hobbystycznie chciałaby publikować treści w www.

Czy ktoś taki odnalazł by się na konferencji? Wydaje się, że przynajmniej niektóre z prelekcji mogłyby takich uczestników przyciągnąć, ale pytanie, ilu z nich byłoby skłonnych wnieść przynajmniej 250 pln za takie przyjemności. Przede wszystkim me myśli pobiegły w kierunku wymienionych na wstępie studentów. Jak chcemy spopularyzować Joomla! (a chyba chcemy?), jeżeli mamy tylko jedną stawkę dla wszystkich uczestników? Przy okazji ciekawi mnie, czy organizator konferencji rozgłosił famę o tejże pośród wyższych uczelni stolicy. I kolejna refleksja w tym kontekście: termin realizacji konferencji, czyli 20 września, to czas trwania poprawkowej sesji egzaminacyjnej. Gdzie wtedy jesteście, o studentko piękna i inteligentna, i ty studencie?

Kilka słów o samych prelekcjach. Osobiście odniosłem wrażenie, że średni poziom prelekcji uległ obniżeniu, ale wśród tych wykładów, które przyszło mi wysłuchać, trafiły się prawdziwe diamenty. Mam tu na myśli konkretnie wykład Aleksandra Kuczka pt. „Czy Twoja strona WWW może pozyskać więcej klientów?” oraz wykład Mateusza Biernackiego pt. „Skuteczna strona internetowa” .

Aleksander Kuczek przedstawił dane liczbowe ilustrujące tezy o wyborach dokonywanych przez potencjalnego klienta na etapie np. finalizowania transakcji internetowej. Temat w zasadzie bezpośrednio nie dotyka tematyki Joomla!, co moim zdaniem okazało się strzałem w dziesiątkę. Luźna forma konferencji w tym momencie jak najbardziej się sprawdziła: wykład okazał się niezwykle atrakcyjny, bo miał wymiar praktyczny. Wnioski można zastosować bardziej ogólnie, również w przypadku innych platform internetowych. Bardzo żałuję, że prezentacja aż do tej chwili nie została udostępniona publicznie. Żałuję też, że nie starczyło mi refleksu, by wejść z autorem w gorętszą polemikę. Autor wygłosił bowiem pod koniec swojej prezentacji tezę, że inwestowanie w jakość informacji przekazywanej w sklepach internetowych nie ma obecnie za bardzo sensu, gdyż sklepy te działają trochę na zasadzie sklepów wielkopowierzchniowych: nawet nie trzeba towaru rozpakowywać z palety, wystarczy ją po prostu ustawić gdzieś na terenie sklepu. Klienci i tak sami rozpakują paletę i ten towar kupią. Liczy się najniższa cena, szybkość dostępu do towaru. Pozwolę sobie się nie zgodzić i zauważyć, że w natłoku taniego towaru warto jednak się wyróżnić, zainwestować w zbudowanie wokół sklepu społeczności klientów, zbudowanie z nimi więzi. Ale to już jest temat na inny artykuł. Z osobistych refleksji, które wyniosłem z tego wykładu, podzielę się jeszcze jedną: nie mogę się nadziwić, że w naszym kraju prelegent znalazł firmy, które gotowe były zapłacić mu za przygotowane przez niego raporty. Przeczy to bowiem tezie wygłoszonej podczas tej samej prelekcji, że oto sklepy internetowe mimo wszystko nie starają się o klienta. Nie starają się, a jednak są skłonne płacić za skomplikowane analizy?

Mateusz Biernacki w bardzo ciekawy sposób opowiedział mi o tym, na czym przecież, niemal jak każdy mieszkaniec tego kraju, znam się bardzo dobrze: jak skutecznie trafić z prezentowanymi treściami do odbiorcy. Prezentacja była zilustrowana m.in. bardzo zgrabnie wplecionymi krótkimi filmami, które pozwoliły mi wybuchnąć śmiechem. Genialny dobór ilustracji, poprawny język polski, a do tego przykłady z życia wzięte. Znowu temat, który, wydawałoby się, każdy z nas czuje intuicyjnie. Po zderzeniu z zaprezentowanymi faktami doszedłem do przekonania, że jednak jestem w tej dziedzinie amatorem. I między innymi za to chciałbym panu Mateuszowi w tym miejscu podziękować. Nota bene jego blog dodałem sobie „do ulubionych”. Niestety, również ta prezentacja jak na razie nie jest dostępna w Internecie.

W mojej ocenie na wyróżnienie zasługuje także prezentacja Andrzeja Herzberga pt. „Dlaczego warto wspierać Joomla, czyli historia sukcesu”. Dzięki niej w końcu zrozumiałem, czym zajmuje się pan Andrzej: prowadzi sporą firmę, zorientowaną na klienta międzynarodowego. Okazuje się, że Polak potrafi. Na Joomla! można zarobić całkiem przyzwoite pieniądze, a przy tym dać pracę innym. Nie bez znaczenia pozostała forma przekazu: prosty język, ilustracje zaczerpnięte z życia, skala podejmowanych wyzwań, a przy tym również społeczny wydźwięk działań podejmowanych przez pana Andrzeja. Tę prezentację udało mi się odnaleźć w Internecie, za co przy okazji autorowi dziękuję.

Kilka słów o organizacji imprezy. Na początek duże plusy: Warszawa wydaje mi się do tej pory najlepszym do tego miejscem. Geograficznie niemal centralnie położona, co przekłada się na stosunkowo łatwy dojazd niemal z każdego miejsca w Polsce. Życzyłbym sobie, by kolejne edycje tej imprezy odbywały się właśnie w tym miejscu. Sama Polsko-Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych również pozostawiła na mnie pozytywne wrażenie: dostęp do infrastruktury teleinformatycznej, stołówka, wnętrza przystosowane przynajmniej do niektórych potrzeb osób niepełnosprawnych ruchowo. Czego chcieć więcej? Folder rozdawany uczestnikom imprezy chwaliłem już nieraz: czytelnie zorganizowana informacje, przyjemna forma, wręcz ideał.

Doszedłem do wniosku, że organizatorzy nadal nie w pełni zrozumieli, że ludziom warto dawać wybór. Ta tendencja pojawiła się niestety kilkukrotnie:

  1. jedna stawka dla wszystkich uczestników, która nie bierze pod uwagę skromniejszych możliwości finansowych takich grup społecznych jak uczniowie, studenci czy emeryci i renciści,
  2. możliwość zmniejszenia opłaty związanej z uczestnictwem w imprezie o koszt posiłku,
  3. możliwość zwiększenia opłaty związanej z uczestnictwem o nocleg w wybranym miejscu,
  4. możliwość zmniejszenia opłaty związanej z uczestnictwem o gadżety (np. t-shirt, kubek),
  5. możliwość zwiększenia opłaty związanej z uczestnictwem o szybki dostęp do plików prezentacji, plików wideo,
  6. itp. itd.

Podsumowując, cena biletu moim zdaniem jest nadal zbyt duża. To, że na konferencji mimo wszystko pojawiło się aż tylu uczestników, pokazuje moim zdaniem przede wszystkim potrzebę organizacji tego typu spotkań towarzyskich i realne istnienie kręgu wzajemnej adoracji.

Formularz rejestracji do samej imprezy okazał się porażką, co zresztą było przedmiotem napiętnowania podczas jednego z wykładów. Nieczytelny, skomplikowany, za długi. Można, a nawet należało to zrobić prościej. Przy okazji formularz rejestracyjny jest jedną z tych nielicznych szans, gdy uczestnik może przekazać organizatorowi sprzężenie zwrotne: czemu chce wziąć udział w tej imprezie, jakie są jego oczekiwania itp. itd.

Kolejna wtopa to nieprawidłowe działanie strony www imprezy na urządzeniach mobilnych. Nie dało się na nich m.in. przejrzeć skrótów kolejnych prelekcji, co było również moją bolączką bezpośrednio w trakcie trwania samej imprezy.

Zabrakło mi możliwości zamawiania tematów wykładów. Można by się wręcz nawet pokusić o coś więcej: głosowanie na zaproponowane wcześniej tematy wykładów. Na przykład temat, który zyskałby najwięcej głosów byłby odpowiednio rozbudowywany. A teraz, już zupełnie popuszczając wodze fantazji. Przynajmniej część z nas za pewne pamięta popularnonaukowy telewizyjny cykl „Sonda”. O jego sile stanowiły m.in. spory prowadzone przez śp. redaktorów Kurka i Kamińskiego: jeden z nich był gorącym orędownikiem najnowszych technologii i np. miał już komputer, drugi natomiast wręcz przeciwnie, konserwatywnie odmawiał sobie technologicznych nowinek. Takie zestawienie przeciwstawnych opinii podczas omawiania tego samego tematu było bardzo twórcze.

Kolejna przestrzeń do poprawy: moim zdaniem przydałoby się, gdyby poszczególne prezentacje zostały przypisane do bloków tematycznych, np. programowanie, handel, budowanie społeczności, itp. itd.

Prezentacje były różne, ale która była najlepszą? Czy nie warto, by ankieta zbierająca informacje zwrotne od uczestników została wzbogacona o możliwość wyboru prezentacji w jakimś sensie „naj”? Pominę już tak seksistowskie pomysły, jak wybór najatrakcyjniejszej uczestniczki konferencji.

Wydaje się, ale powtarzam, wydaje, że wciąż jest ogromne pole do popisu jeżeli chodzi o reklamę samej imprezy. Chciałoby się, by „Joomla!, Joomla! wszędzie”, a tymczasem reklama tej imprezy była widoczna... w zasadzie znowu tylko wśród wąskiego grona zainteresowanych, na ich blogach, profilach facebookowych, stronach ich firm.

Jeszcze raz podkreślę, że szybki dostęp do prezentacji i materiałów wideo to nie fanaberia, a konieczność. Szybki - oznacza maksymalnie tydzień. Komu we współczesnym świecie, galopującym wciąż i wciąż do przodu, potrzebne są filmy z konferencji, która odbyła się kilka miesięcy temu? Otrzymując program konferencji chciałbym przy tym od razu wiedzieć, gdzie te materiały zostaną opublikowane. Marzy mi się też, by w ulotce z programem imprezy znalazł się link do tematu forum Joomla! poświęconego dyskusji nad całą imprezą.

Z ciekawości zalogowałem się dzisiaj na forum (forum.joomla.pl) i w polu „szukaj” wpisałem frazę „joomla day 2014”. I co? I nic bezpośrednio związanego z tematem, co pozostawiam do osobistej refleksji.


Kończąc tę być może przydługą ocenę, życzę tak sobie jak i czytelnikom, by dzięki wspólnej wytężonej pracy nas wszystkich kolejna edycja Joomla! Day była jeszcze lepsza.

Dodaj komentarz