Rower holenderski to oprócz specyficznej geometrii ramy i kierownicy oraz dużych kół także drobne szczegóły niekiedy przyciągające wzrok. Postanowiłem trochę poeksperymentować i zmienić dwa elementy roweru. Zwykły dzwonek zamieniłem na dzwonek obrotowy, a z przodu przedniego błotnika założyłem 'nos', czy też, jak kto woli, 'dziób'.

 

640_img_1434_dzwonek

 

Zapraszam do lekury!

 

Pomysł na zmianę dzwonka został poniekąd wymuszony zmianą trasy, jaką dojeżdżam teraz do pracy. Na bardzo długim odcinku jadę starą ścieżką rowerową przy której znajdują się przystanki autobusowe, co okazyjnie powoduje konieczność informowania pieszych o mojej ruchomej obecności. A ponieważ nawet rano w moim pięknym mieście jest dosyć głośno, więc dźwięk tradycyjnego dzwonka jest słabo słyszalny. Oczywiście sygnał dźwiękowy wysyłany przez rower zgodnie z literą prawa musi być "nieprzeraźliwy", więc różnego rodzaju większe lub mniejsze trąbki odrzuciłem, chociaż po kilku porannych doświadczeniach z udziałem pieszych była pokusa, by zamontować donośny instrument.

 

Myślałem o zakupie możliwie dużego dzwonka typu 'ding-dong', czyli takiego, który przy poruszeniu radełkiem w jedną stronę wydaje jeden rodzaj dźwięku ('ding'), a przy kierunku powrotnym trochę inny ('dong'). Można u nas dostać dzwonki tego typu nawet o średnicy 8 cm. Wpadł mi jednak w oczy jeszcze inny wynalazek, który na swoje potrzeby i na potrzeby tego opisu nazwałem 'dzwonkiem rurowym'. Nazwę wymyśliłem ze względu na sposób umieszczenia go na kierownicy. Tradycyjny dzwonek jest przytwierdzony do obrączki przykręcanej do rury kierownicy lub do rury wspornika. 'Dzwonek rurowy' to jakby obrączka o średnicy otworu wewnętrznego dopasowanej do średnicy zewnętrznej rury kierownicy. Nie ma żadnych śrub. Po prostu napycha się toto na rurę kierownicy i już. Co prawda by to zrobić należy najpierw ściągnąć tzw. chwyty kierownicy, czyli te części, na których zwykle trzymamy dłonie. Niekiedy jest to dosyć kłopotliwe.

 

Jak dzwoni się 'dzwonkiem rurowym'? Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu (16 s), który prezentuje walory opisywanego gadżetu:

 

Proponuję również spojrzeć na poniższe zdjęcia. Trochę jak w motocyklu wystarczy położyć dłoń na karbowanej części dzwonka i nią pokręcić w prawo lub w lewo. Już przy niewielkim kącie obrotu dzwonek wydaje z siebie metaliczny dźwięk. Taki sposób dzwonienia jest moim zdaniem znacznie wygodniejszy niż w dzwonkach tradycyjnych, bo ani na chwilę nie trzeba dłonią szukać radełka, a przy tym przez cały czas zachowujemy pełny chwyt kierownicy.

 

images/stories/20101005_HolenderDzwonekDziob/640_img_1434_dzwonek.jpgimages/stories/20101005_HolenderDzwonekDziob/640_img_1435_dzwonek.jpg

 

Wynalazek można moim zdaniem nieco udoskonalić. Po pierwsze kupiony przeze mnie egzemplarz okazał się cichy, a raczej nie jest głośniejszy od dzwonka, którego używałem do tej pory, co chętnie zmieniłbym. Ponadto dźwięk, jaki wydaje, mógłby być uzależniony od kierunku obrotu. Wymienione przemyślenia nie zmieniają mojej oceny ogólnej: jest fajnie, trochę inaczej, a jednak po holendersku.

 

Jednym z elementów, które wyróżniają rowery holenderskie, są eleganckie 'noski' lub jak kto woli 'dzioby' przytwierdzone do szczytu przedniego błotnika. Do tej pory błotnik mojego 'Uniona' zakończony był kawałkiem plastiku z nazwą marki. Owszem, oryginalnie i schludnie, ale czułem, że czegoś tu brakuje, że to nie to. Zrozumiałem o co chodzi przeglądając ofertę jednego ze sklepów internetowych. Przy okazji dotarło do mnie, że owe 'noski' są ozdobnikiem, który można osobno kupić i założyć nawet na zwykłym błotniku. Przed założeniem nowego noska udałem się do sklepu ze starymi rowerami holenderskimi upewnić się, że nie koniecznie muszę wiercić otwór pod śrubkę. Do trwałego montażu wystarczy, jeżeli odpowiednio zagnie się blaszki, którymi kończy się blaszka  'noska'.

 

images/stories/20101005_HolenderDzwonekDziob/640_img_1436_nosek.jpgimages/stories/20101005_HolenderDzwonekDziob/640_img_1437_nosek.jpg

 

 

Montaż polegał na przyłożeniu noska do końca błotnika i zaznaczeniu pisakiem na błotniku miejsca, w którym należy wykonać poprzeczne nacięcie, w które wejdzie jeden z końców 'noska'. Wystarczyło włączyć na chwilę małe narzędzie szybkoobrotowe 'Dremel' i po chwili miałem stosowną szczelinę. Drugi koniec 'noska' po prostu zagiąłem za pomocą zwyczajnych kombinerek wokół przedniej krawędzi błotnika. Gotowe. Mała rzecz, a cieszy.

embed video plugin powered by Union Development
Dodaj komentarz