Życie to czas, Twój czas...

 

Jak napisałem w Pryncypiach, życie smakuje tylko wtedy, jeżeli udaje nam się zapamiętać to, co robiliśmy danego dnia, czyli jeżeli chwila staje się 'niezapomniana'. Jak trudno spełnić ten postulat na co dzień, wiem równie dobrze, jak każdy z Was. Bywa i tak, że chcemy nadać sens naszemu istnieniu dzieląc się z innymi naszymi przeżyciami. Ja będę to robił, pisząc nieregularnie Bloga. A jeżeli zainteresuje Cię, jakie myśli smyrają mi pod czachą na tematy bardziej ogólne i 'letko' ponadczasowe, przynajmniej w zamierzeniu, zajrzyj do Filozofii.

Jest niedzielne popołudnie. Wracasz ze spotkania z rodziną. Jedziesz samochodem. Lekko mży. Akurat tak, by nadmiar wilgoci zebać jednym ruchem wycieraczki. Teraz chyba niezabudowany, więc jedziesz nieco ponad 100 km/h. Akurat tyle, by w każdej chwili móc przyhamować do przepisowych 90. Przez głośniki cicho sączący się głos spikerki.
 
Kolejny zakręt, kolejne wzniesienie. Dostrzegasz na wprost przed sobą stojący w poprzek jezdni samochód. Dojeżdżając bliżej odruchowo zwalniasz. Dostrzegasz plamę oleju, rozbitą przednią szybę, rozbitą boczną. Czyjaś ręka zwisa bezwładnie przez okno.
 
W pobliżu wypadku stoi już jakiś samochód na światłach awaryjnych. Zatrzymujesz się, wysiadasz. Co robisz dalej?
Stosunkowo niedawno, jadąc samochodem, na PR3 przesłuchałem audycję, w której sporo czasu poświęcono omówieniu idei banku czasu. Każdy z nas coś potrafi, każdy z nas napotyka na czynności, których nie lubi wykonywać. Ja lubię przycinać żywopłot, ale nie lubię odkurzać samochodu. Zapisuję się do banku czasu, zgłaszam usługę strzyżenia żywopłotu. Znajduję kogoś, kto lubi odkurzać samochód. Umawiamy się na transakcję i fajnie jest. Kupiłem np. za 1,5 h czyszczenia blachosmroda. Potem ja komuś strzygę żywopłot za 3 h. Jestem 1,5 do przodu.
 
Ekwiwalentem energii zwykle są pieniądze. W tym wypadku jest to tylko czas, niezależnie od rodzaju usługi.
 
Co jednak ma zrobić ktoś, kto kompletnie nie ma czasu, a potrzebuje takich prostych usług, jak odkurzanie samochodu, wyprowadzenie psa lub umycie okien? Jedyne co ma, to pieniądze. Pieniądze jednak nie mieszczą się w definicji banku czasu... 
Niedawno napisała do mnie MH cytując jakiś artykuł traktujący o problemach, na jakie napotykają ratownicy podczas próby identyfikacji ratowanego. Często jedynym przedmiotem, jaki ratowany ma przy sobie, jest telefon komórkkowy. Konkluzja była taka, że pod specjalnym hasłem w telefonie warto umieścić informację pozwalającą zidentyfikować posiadacza telefonu, względnie ułatwić kontakt z rodziną, czy podać grupę krwi.
 
Kilka dni później w Teleexpressie pojawiła się krótka informacja o podobnej treści. Zamiast mało zrozumiałego i trudno się kojarzącego skrótu ICE zalecano prostsze, lokalne nazwy:
KREW
MAMA
TATA
BRAT
(...) 
wpisane dużymi literami, tak, by się odróżniały od pozostałych numerów. Może taki wpis uratuje mi kiedyś życie?  
Ani się obejrzałem, a przyszła jesień. Wprawdzie nadal jest ciepło, wczoraj w nocy było nawet ponad 20 stopni, ale pewne znaki ze świata przyrody mówią jednoznacznie o odejściu lata.
 
Odleciały jeżyki. Jest dopiero 26 sierpnia, a ich już nie ma. Gdy wróciliśmy z urlopu, 18 sierpnia, jeszcze tu były. Przegapiłem moment ich odlotu. Pewnie stało się tuż przed ostatnimi deszczami. Do widzenia, mali przyjaciele. Do zobaczenia w maju... 
Od dzisiaj do wybranych sekcji można dodawać komentarze. Dziękuję :-]
 
Wczoraj (niedziela) 'Akcja rekonstrukcja Mechelinki', czyli rekonstrukcja walk, jakie toczyły się na wybrzeżu we wrześniu 1939 oraz podczas wyzwalania w 1944. Super sprawa, tyle że luneło. Za to najwytrwalsi dotarli na miejsce zdarzeń z Rumii na rowerach i tak też wrócili.
 
Sobota - leniuchowanie, zastanawianie się nad sprawami autobytu i takie tam. A na 17:00 wyprawa do Gdyni, na rowerach oczywiście, by zobaczyć młodzież starszą w mundurach z epoki 1939. W tym jedyna na świecie tankietka TKS, na chodzie, co niewiarygodne.